Wacław Leszczyński: Nielegalne
data:12 listopada 2022     Redaktor: Redakcja

12 listopada 2022 r. w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie zostaną złożone prochy trzech Prezydentów Polski, sprowadzone z obczyzny. Uroczystości te spóźnione są o 30 lat. Ci bowiem prezydenci byli przez 50 lat przedstawicielami jedynej legalnej władzy Polski Niepodległej. Kolejno podejmowali Oni swoją służbę dla Ojczyzny, zgodnie z obowiązującą Konstytucją RP.

 
     Polacy szczycili się tym, że w czasie niemieckiej okupacji nie było polskich Quislingów, ani Lavalów. Niestety tacy zdrajcy sprawy polskiej pojawili się po II Wojnie Światowej i z rąk rosyjskiego okupanta przyjmowali funkcje zarządców ziem Polski. Wykonywali posłusznie wszystkie rozkazy Stalina i jego następców, akceptując rabunek dokonywany przez ich armię i mordując bohaterów walk o niepodległość Polski. Tych „władców” PRL mianowała Moskwa. Wyjątkiem był Władysław Gomułka, który wypłynął na fali rewolucyjnych nastrojów społecznych roku 1956. Jednak został on przez Moskwę zaakceptowany, ze względu na swoją przeszłość z lat 40., gdy obok agenta NKWD, Bieruta, sprawował władzę, pełniąc ważne stanowisko I Sekretarza KC PPR (tzw.  „Płatnych Pachołków Rosji”).
      PRL był rosyjską kolonią, zarządzaną przez komunistycznych agentów. Wszelkie prawa wydane przez jej władze były nielegalne, począwszy od stalinowskich „Dekretów” tzw. PKWN. Bo władze te nie były wybrane w wolnych wyborach, tylko zostały narzucone przez okupanta. Te prawa  powinny przestać obowiązywać tak, jak po II Wojnie Światowej, okupacyjne prawa niemieckie. Wydawało się więc, że w czasie tzw. „transformacji ustrojowej” po 1989 r., do Polski powrócą legalne władze z Londynu, zaproszone do tego, przez chwilowo pełniących obowiązki, premiera i prezydenta. Gdy w 1990 r. w wolnych wyborach  prezydentem został Lech Wałęsa, to Ryszard Kaczorowski, ostatni Prezydent Polski Niepodległej, wręczył mu insygnia władzy prezydenckiej, legalizując ten wybór.
     Niestety, władzę wtedy objęła tzw. „lewica laicka” i sprzymierzona z nią część „Solidarności”, przy czym w rządzie i w mediach przeważali komuniści, tzw. dysydenci. Ich ojcowie i oni sami budowali PRL i „utrwalali” władzę ludową, walcząc z Kościołem Katolickim i ruchami patriotycznymi. Oni nie zamierzali przywrócić tradycji Polski Niepodległej i unieważnić praw PRL. Ich zniesienie znaczyłoby powrót resztek patriotycznych elit politycznych i gospodarczych do swych własności - majątków ziemskich, zakładów przemysłowych i innych nieruchomości. Dałoby to możliwości politycznego działania tych elit, tak zaciekle zwalczanych i mordowanych w PRL, elit mających autorytet wśród większości Polaków, za swoją walkę o niepodległość Polski z obu okupantami. To mogło doprowadzić do zmiany władzy, na broniącą suwerenności Polski. A grupa sprawująca władzę nie chciała zerwać z poddaństwem od Rosji. Planowała nawet po wycofaniu rosyjskich wojsk okupacyjnych, zajmowane przez nie dotąd nieruchomości oddać Rosji w posiadanie, w ramach tzw. spółek polsko-rosyjskich. Szczęśliwie rząd Jana Olszewskiego uniemożliwił realizację tych zdradzieckich planów. Jednak rządzący komuniści narzucili Sejmowi uznanie ciągłości prawnej III RP z PRL. I stała się rzecz niesłychana – okupacyjne, nielegalne prawa stały się obowiązującymi w niepodległym państwie!
      Powrót do polskiego prawodawstwa i zniesienie stalinowskich dekretów uniemożliwiałoby też bogacenie się ówczesnych przedstawicieli władzy i byłych „służb” PRL kosztem zrabowanego ludziom mienia. Brak reprywatyzacji nieruchomości, zwłaszcza zakładów przemysłowych, demagogicznie tłumaczono, że będą one kapitałem na emerytury słabo opłacanych w PRL ich pracowników. Tak okłamano naród, bo w tzw. powszechnej prywatyzacji, rozsprzedano je za grosze (bo ważny ich polityk mówił, że fabryka „jest warta tyle, ile ktoś chce za nią zapłacić”!), „swoim”, lub zagranicznym właścicielom (korzystając z ich wdzięczności). Ci albo niszczyli te zakłady (np. „Elwro” we Wrocławiu), albo stając się monopolistami w branży spożywczej, narzucali niskie ceny skupu surowców rolnych.
     Z czasem, rządzący Polską po 1989 r. swoje poddaństwo przenieśli na Niemcy. Ci byli od Rosji (której zresztą nadal pomagają) bardziej przewidywalni, wiarygodni i zapewne bardziej szczodrzy. Pozostając przy swych politycznych i ideologicznych sympatiach (emerytury agentów zbrodniczych „służb” PRL, aborcja) i antypatiach (Kościół Katolicki, Żołnierze Niezłomni, patriotyzm), te partie, dziś w opozycji, zgadzają się na przekształcenie Unii Europejskiej w IV Rzeszę Niemiecką. Szkodzą Polsce, by zmusić Polaków do oddania im władzy, obiecując za to unijne fundusze, Polsce należne, blokowane przez Niemcy. Chcą rządzić Polską, będącą prowincją w niemieckim imperium. Od rozsądku i wyboru Polaków zależy, czy będą żyć w wolnej Polsce, czy w niemieckiej wersji PRL, z jej „prawami”!
 
        Wacław Leszczyński
 





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.