TRWA DALEJ BUNT RAMOLI
data:11 listopada 2022     Redaktor: GKut

z daleka lepiej widać...

Trwa nadal bunt grupy 30 sędziów Sądu Najwyższego, którzy odmówili orzekania z sędziami z nowej KRS! Afera ta wybuchła już ze dwa tygodnie temu, zna ją zatem cała Polska, a także polska emigracja. Na tle tej grupy wyróżnia się sędzia Józef Iwulski, który – jak się okazało – nie tylko działa tyle lat z nominacją sędziego PRL-u, orzekał w stanie wojennym i  miał koneksje ze służbami sowieckiego okupanta, a zatem z bezpieką. Niesłychane, w 34 lata po rzekomym upadku komunizmu uchował się nam niezlustrowany ? IPN chce mu przedstawić zarzuty...Całą sprawę komentował już prof. Jan Majchrowski, który opuścił SN na znak protestu i głęboko oburzony tym, aby zawieszony Iwulski nadal prowadził sprawy i wydawał wyroki. Z kolei prof. Paweł Czupik podjął zastrzeżenie prof. Majchrowskiego i przedłożył je prezesce SN, prof. Małgorzacie Manowskiej. Ona z kolei powinna je przedstawić Prezydentowi, który uznałby że owa grupa sędziów odmawiając orzekania w istocie zrzekła się urzędu i jednym podpisem miałby prawo przenieść ich w stan spoczynku. Byłby to akt rozsądku, co z pewnością nurtuje już doktora prawa, albowiem z prezydenckiej kancelarii dochodzą sygnały, że oczekuje na pismo z Sądu Najwyższego w tejże sprawie. Byłby to i akt oczyszczenia „nadzwyczajnej kasty”, bo czy to możliwe, aby urząd sędziego sprawowano w III RP na podstawie nominacji otrzymanej jeszcze w PRL-u!??  A zatem w czasach państwa skasowanego już wyrokiem historii. A jeśli było to możliwe, to znaczy, że nie mamy jeszcze III RP!!! I że dochodzi do buntu ramoli z epoki PRL-u, którzy paraliżują Sąd Najwyższy, a wypowiedź jednego z nich nawołuje wręcz do ingerencji zewnętrznej ( zapewne z UE!). Oto słowa Michała Laskowskiego, prezesa Izby Karnej SN i byłego rzecznika prezeski starego SN, Małgorzaty Gersdorf: „Jesteśmy w takim punkcie, że już wszystko zagmatwało się w SN, i w ogóle w prawie i sądownictwie, że bez INGERENCJI ZEWNĘTRZNEJ , zgody politycznej , jakiegoś okrągłego stołu tego nie rozwiążemy...”  Czy tak wypowiada się prawnik ? Zamiast poruszyć kwestie prawne wzywa do obcej interwencji, następnie sugeruje niejasną „polityczną zgodę” ( po naciskach!), co wiąże z „jakimś okrągłym stołem” (!?) Braliśmy to w roku 1989, a właśnie skutki tego chorego, politycznego kompromisu widzimy dzisiaj. I komentuje to również prof. Majchrowski: „...na naszych oczach dokonuje się dziś w SN „mała Magdalenka”, a kasta czeka na zagraniczną interwencję...” Niedwuznacznie sędziowie-emeryci z PRL-u podważają nominacje sędziów z III RP i liczą na wsparcie Komisji Europejskiej, nie liczą się i z suwerenną RP! Paraliżują Sąd Najwyższy, a zatem i państwo, które i tak ma zadyszkę właśnie dlatego, że szwankuje wymiar sprawiedliwości. Od 1989 roku ani jednej afery nie osądzono należycie, skarb państwa stracił miliardy, górą jest korupcja, nie jurysdykcja. Niestety, ale prezydenckie weto z r.2017 posłużyło aferzystom, którzy i tak, na wszelki wypadek, chronią się za immunitetami w senacie i gdzie popadnie. To jest chore państwo, a bunt ramoli pcha je do jeszcze większego upadku. W tym ponurym scenariuszu jednak mamy stosowne wyjście, prezydent RP ma prawo zażegnać ten kryzys  i zarazem naprawić częściowo szkody wyrządzone lekkomyślnym wetem sprzed pięciu lat. A przede wszystkim ożywić martwy wymiar „sprawiedliwości”, dziś blokowany i przez tych, którzy mają mu służyć i na to przysięgali. Taka sytuacja sprzyja nie tylko aferzystom, ale i obcym potencjom z UE, gdyż Brukseli pasuje mętna praworządność, którą można naginać stosownie do okoliczności politycznych. Ale prawo jest wartością apolityczną i to przypomnieć trzeba wszystkim. Czas by uzdrowić Temidę i właśnie prezydent Andrzej Duda mógłby też ukończyć konstrukcję III RP, która kuleje tak szpetnie w Sądzie Najwyższym. Dodajmy, że bez sprawnie działającej Temidy ( sądy i prokuratura) trudno mówić i o niepodległości Rzeczypospolitej, którą właśnie obchodziliśmy uroczyście 11 listopada.

                                                                                                                              Marek Baterowicz 

 

 
 
 
 
Marek Baterowicz, ur.1944) jako poeta debiutował na łamach „Tygodnika Powszechnego” i „Studenta” (1971). Debiut książkowy - „Wersety do świtu” (W-wa,1976); tytuł był aluzją do nocy PRL-u. W 1981 r. wydał poza cenzurą zbiór wierszy pt. „Łamiąc gałęzie ciszy”. Od 1985 roku na emigracji, od 1987 w Australii. Autor kilku tytulów prozy(M.in "Ziarno wschodzi w ranie"-1992 w Sydney i 2017 w Warszawie) oraz wielu zbiorów poezji, jak np. „Serce i pięść” (Sydney, 1987), „Z tamtej strony drzewa” (Melbourne, 1992 – wiersze zebrane), „Miejsce w atlasie” (Sydney, 1996), „Cierń i cień” (Sydney,2003), „Na smyczy słońca” (Sydney, 2008). W 2010 r. we Włoszech ukazał się wybór wierszy - „Canti del pianeta”, następnie "Status quo" (Toronto, 2014), zbiór opowiadań – „Jeu de masques” (Nantes,2014),"Nad wielką wodą" (Sydney,2015) oraz e-book jego powieści marynistycznej, osadzonej w XVI wieku „Aux vents conjurés”.(www.polskacanada.com/aux-vents-conjures-par-marek-batter





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.