Bożena Ratter:  BOGU RODZICO - na pierwszej stronicy prawodawstwa polskiego, jako świętość narodowa
data:07 listopada 2022     Redaktor: ArekN

 
Taką była czcią otoczona, że Łaski, drukując w r. 1505 swoje wydanie zbioru praw polskich, umieścił ją na pierwszej stronicy prawodawstwa polskiego, jako świętość narodową – pisał Feliks Koneczny o pieśni zaczynającej się od słów „BOGU RODZICO”. Tymczasem ukraińsko- „polski”(?) komentarz do ukraińskiego filmiku z obrazem bitwy pod Orszą w tle głosi, że rycerze polscy i ukraińscy śpiewali go wspólnie przed bitwą z Moskalami pod Orszą.

 

To że ukraiński narrator fałszuje historię mnie nie dziwi, zaskakuje uzasadnienie polskiego historyka „iż na naszych oczach odradza się Pierwsza Rzeczpospolita” bez sprostowania, iż  nie było w Pierwszej Rzeczypospolitej Ukrainy i ukraińskich rycerzy, byli rycerze Rzeczypospolitej z różnych Jej prowincji: Mazowsza, Pomorza, Warmii…oraz  kresów ruskich czyli Podola i Wołynia, Ukrainy. Natomiast kozacy z ukrainnych ziem wschodnich walczyli pod wodzą Chmielnickiego z inną pieśnią na ustach, utrwaloną w poemacie Tarasa Szewczenki , wieszcza narodowego współczesnej Ukrainy:

[...] Dajcie Lacha, krwi dawajcie,

Mięsa z krwią i pianą!

Morze krwi... nie dosyć morza.

[…]Od Kijowa do Humania

Legły polskie trupy.

Ukraina używana od czasu wcielenia ostatecznego (1471) ziemi kijowskiej do Litwy w postaci „ukraina” jedynie tyle co „ugranicze” (Vol.leg) na oznaczenie południowych wyłącznie, od strony „ordyńcow” dziedzin w. księstwa, po unii 1569 zaledwie poczyna przybierać późniejsze swe znaczenie. Nawet ustawa 1611 r. bowiem mówi „o swej woli ukrainnej kozackiej” nie zaś „na Ukrainie” – czytamy w Encyklopedii Polskiej wydanej przez Akademię Umiejętności w 1912r.

Pieśń Bogurodzica stała się hymnem narodowym niepodległej Polski, rozeszła się po całym kraju, śpiewano ją przed walnym natarciem pod Grunwaldem, pod Nakłem, Wilkomierzem i Warną (Feliks Koneczny).  Nie śpiewali hymnu narodowego niepodległej Polski  „rycerze ukraińscy” podczas zbrojnego zamachu Ukraińców w Małopolsce Wschodniej w listopadzie 1918 r. Ukraińcy opanowali Lwów, zajęli prawdę całą Małopolskę Wschodnią i proklamowali na tych obszarach „Zachodnią Ukraińską Republikę Ludową”. W innym  ukraińskim  filmiku dziewczynka gra żurawiejkę na tle obrazu pułku strzelców konnych z Żółkwi i słów:

Nasz Żółkiewski prał Moskali,

My ich także będziem prali.

Lance do boju, szable w dłoń,

Bolszewika goń, goń, goń.

Stanisław Żółkiewski był Hetmanem i Kanclerzem Rzeczypospolitej - zasłynął z niezwykłej bogobojności, z ofiarnej miłości Ojczyzny i z nadzwyczajnego przywiązania do wiary św. ...W roku 1620 ruszyło w pochód na Polskę 80 tys. Turków i Tatarów. Stanisław Żółkiewski, zebrawszy naprędce ledwie 8 tys. żołnierzy, przeprawił się przez Dniestr i stanął obozem pod Cecorą, aby im zagrodzić drogę (....) i tam zmarł jeden z największych mężów naszych dziejów, wielki wódz, a przy tym wielki zarazem człowiek, bo to był charakter czysty jak łza. Ciało jego sprowadzono następnie do założonego przez niego na Rusi Czerwonej grodu Żółkwi i pochowano w tamtejszym kościele parafialnym. Miał szczególne nabożeństwo do Najśw. Marii Panny i do św. patronów polskich. W jednej z bitw z Tatarami (nad Udyczem) dał wojsku hasło - BOGA RODZICA; a w bitwie pod Smoleńskiem: św. Kazimierz. Kiedy mu gratulowano wielkiego zwycięstwa pod Kłuszynem, odparł: „moje zasługi w tym bardzo małe. Mdłymi ramiony tak wielkiego ciężaru nie podobna podźwignąć. Cudownej, miłościwej łasce Bożej wszystko ma być poczytane. (Feliks Koneczny)

Wraz z nim zginał pod Cecorą Michał Chmielnicki- sługa domu Żółkiewskich, który otrzymał za swe zasługi w wojsku zaporoskim spory chutor Sabotów, a którego syn Bohdan Chmielnicki wsławił się tym, iż ziemie pustoszone wcześniej napadami tureckimi i tatarskimi, bronione przez polskich rycerzy z ofiarnej miłości Ojczyzny i z nadzwyczajnego przywiązania do wiary św. , wskutek prowadzonej przez niego wraz z innymi „ukraińskim rycerzami” wojny domowej - nazwane zostały  „ruiną”. A jak walczył z Moskalami Bohdan Chmielnicki - bohater narodowy współczesnej Ukrainy o którym uczy się każde ukraińskie dziecko?

Wtedy znalazł sobie Bohdan Chmielnicki opiekuna w carze moskiewskim. W r. 1654 w Perejasławiu poddał carowi całą Ukrainą, sądząc, że car zrobi go księciem pod swoją opieką. Ale car zagarniał Ukrainę tylko dla siebie, a wojsko kozackie wyprawił na północ, żeby wraz z armią moskiewską zdobywali Litwę. Jakoż zajęli Moskale Smoleńsk, a w r. 1655 nawet Wilno. (Feliks Koneczny)

Ukraińców pociągało osiedlanie się na granicy zgodnie z ich przysłowiem „Choczesz buty bohaty, ne buduj dobroj chaty, nad hranyceju żywy, perederżnia derży”. (Chcesz być bogaty, nie stawiaj dobrej chaty, nad granicą mieszkaj, cudzego zbiega przechowuj). Straszny wicher zniszczenia przeszedł po całym kraju: zamki zostały zdobyte i skruszone, miasteczka i wsie z gruntu wywrócone, szlachta w części wytępiona, a poddaństwo w rozsypce. Wówczas to wszędzie sterczały, jak mówi Wieliczko, tylko „rozwaliny dzikiem zielskiem zarosłe, tylko pola leżące odłogiem i bez plonów, gaje, dąbrowy, sady, rzeki, stawy zapuszczone; a po polach tylko koście ludzkie bez pogrzebu się walające. Osady poznikały bez śladu. Rozbujała i bezkarna swawola wszystko niszczyła i przy łunie palących się kościołów i dworów siła dokazywała. Szlachta tutejsza, drżąc o życie, wyniosła się na Wołyń i dalej, zostawiając swoje dwory i majętności na łup kozactwu. Chłopi sami dzieci chwytali dla Tatarów. Czasy te powszechnie nazywano Chmielniczyzną, ciągnęły się przez 75 lat z górą (Edward Rulikowski, Warszawa 1913 ).

Główną świątynię Żółkwi, kolegiatę, wzniósł Stanisław Żółkiewski jako PANTEON SŁAWY POLSKIEGO ORĘŻA, czego przejawem jest rzeźbiarska dekoracja budowli i program liturgiczny, z czasem, po ZŁOŻENIU W NIEJ CIAŁA WIELKIEGO HETMANA, który zginął w roku 1620 tragicznie pod Cecorą, stała się pomnikiem bohatera oraz rodową nekropolią, gdzie miejsce wiecznego spoczynku znaleźli również dobrze ZASŁUŻENI DLA RZECZYPOSPOLITEJ członkowie rodzin Żółkiewskich, Daniłowiczów i Sobieskich. To tutaj, w kościele kolegiackim, w roku 1674, odebrał KRÓL JAN III INSYGNIA FRANCUSKIEGO ORDERU ŚWIĘTEGO DUCHA, nadanego przez Ludwika XIV, a w roku 1683 przesłany przez papieża miecz i kapelusz poświęcany, zaś królowa Maria Kazimiera Złotą Różę.

Przez polskiego króla Jana III Sobieskiego zamówione zostały do kolegiaty ogromnych  rozmiarów  obrazy  przedstawiające  bitwę  pod  Chocimiem w  roku  1673 oraz  zwycięstwa  pod  Wiedniem i Parkanami w roku 1683, zapewniające  polskiemu  monarsze  europejską  sławę.  Pierwszy  z  obrazów  wyszedł  spod  pędzla  gdańszczanina  Andrzeja Stecha, dwa pozostałe są dziełami Martina  Altomontego.  Płótna  te  nawiązywały  do  obrazu    batalistycznego, ufundowanego  jeszcze  przez  hetmana  Żółkiewskiego,  przedstawiającego bitwę pod Kłuszynem. Malowidła odnawiane były w XIX przez krakowskich i lwowskich malarzy a koszt tego przedsięwzięcia pokrywano  z funduszu wydziału krajowego we Lwowie oraz ze składek społeczeństwa i darów.

Zniszczone okrutnie przez potomków rycerzy ukraińskich obrazy zostały wynikiem wielkich starań sprowadzone w 2008 roku do Polski i odrestaurowane za pieniądze polskiego podatnika by powrócić na Ukrainę i nie uzyskać zgody na zawieszenie w kolegiacie, lecz umieszczone  w urągający dbałości o dzieła sztuki sposób w innych miejscach (np. jeden z nich zwinięty i wciśnięty do skrzyni).

B. Ratter






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.