Od samej góry strony, w najbardziej poczytnych, przykuwających uwagę miejscach następujące po sobie artykuły o szokujących tytułach:
• Policjantki, nauczycielki, zakonnice. Aborcja nie zniknęła. Jest w podziemiu albo za granicą.
• Zmarła, bo lekarze zwlekali z cesarskim cięciem.
• Nie dojechała do Holandii. W Niemczech urodziła martwy płód.
• Dwa lata po wyroku TK w sprawie aborcji. "Cofnięto nas do średniowiecza”.
• Śmiertelne wady płodu i zakaz aborcji. Premiera filmu „O tym się mówi”.
• Mały włos nie wykrwawiłam się w wannie podczas nielegalnej aborcji.
• Zaostrzone prawo aborcyjne. Strach jest silniejszy niż 500 plus.
• Lepiej urodzić się Polakiem. Polkom żyje się trudniej.
• A bawcie się panowie sami. Polska polityka wciąż nie jest kobietą.
• To są dramatyczne sytuacje. Są pacjentki, które biorą wynik i znikają.
Aż trudno uwierzyć, ale to wszystko jednego dnia, na jednej stronie, artykuł za artykułem. Zaglądam do jednego z nich, uwagę przykuwa tekst:
• Ciąża to coś, czego nie można sobie zaplanować
Ale to nie koniec, po chwili trafiam na tym samym portalu na tekst promujący film „Zdarzyło się”. Jak ważny to artykuł świadczy najlepiej, że nie napisał go żaden polski „dziennikarz”, to przedruk (tłumaczenie) z języka niemieckiego, przedruk tekstu „Die Welt”. A w nim:
• Kto zakazuje aborcji, ten zabija kobiety.
• W filmie chodzi właśnie o ciemność; o więzienie, do którego wrzucono kobiety i do którego ciągle są wrzucane w wielu miejscach na świecie, jeśli chcą dokonać aborcji. Chyba że zdecydują się na "zmarnowanie swojego życia i przyjęcie roli kury domowej”.
• Stacjami tej wzruszającej opowieści są tygodnie ciąży. Tygodnie, w których życie kobiety traci sens i powoli zmierza ku upadkowi.
A na końcu artykułu smutna (dla niemieckiego autora) konkluzja: Film "Zdarzyło się" nie przemówi do nikogo, kto jest przeciwko aborcji.
A ja się zastanawiam, czy ta seria artykułów, ten medialny atak niemieckiego portalu do kogoś przemówi. Niestety zapewne tak. Dlatego uznałem, że warto zadać publicznie kilka prostych pytań:
• Czy to Kościół odkrył i opisał DNA czy jest to efekt badań naukowych?
Dziecko od samego poczęcia ma własne unikalne DNA, które można określić poprzez proste badanie, wystarczy pobrać krew ciężarnej kobiety. Własne DNA dziecka jest dowodem, że to nie jest jej ciało, to ciało jej dziecka, a zarazem innego, nowego człowieka ze swoimi cechami, ze swoim własnym, unikalnym DNA. Czasem także ze swoją własną grupą krwi różną od grupy krwi matki, co może w niektórych przypadkach prowadzić do tzw. konfliktu serologicznego.
• Czy to Kościół nakazał podawać środki znieczulające nienarodzonemu dziecku w przypadku jakichkolwiek zabiegów czy koniecznych operacji w łonie matki czy jest to efekt badań naukowych dotyczących odczuwania bólu przez nienarodzone jeszcze dziecko?
W 2 tygodniu od poczęcia rozpoczyna się proces kształtowania zawiązków ośrodkowego układu nerwowego. W 5 tygodniu zaczyna się kształtować tzw. stara kora mózgowa. W 8 tygodniu mózg pełni już swoją podstawową funkcję, wysyła impulsy do innych organów i koordynuje ich działanie. W 13 tygodniu powstają połączenia w mózgu między wzgórzem a korą mózgową, które przenoszą informację o bólu. Już na tym etapie dziecko odczuwa ból w sposób świadomy jeśli jest na niego narażone a zatem cierpi.
Takich pytań można postawić wiele. I odpowiedzi na te pytania znają zarówno ludzie starsi, niewykształceni, z mniejszych miejscowości, jak i ludzie młodzi, z dużych miast, wykształceni. Wykształceni, nie otumanieni. Dlatego trzeba postawić jeszcze jedno, najważniejsze pytanie.
Czy masowe zabijanie ludzi, którzy nie są w stanie się bronić, któremu towarzyszy zorganizowana kampania medialna sprzeczna z elementarną wiedzą naukową, nie jest holocaustem?
Marcin Bogdan
Zdjęcie: gość.pl