Na początku mieliśmy być tolerancyjni, mieliśmy wybierać polityków kierując się ich programami, nie zwracając uwagi na ich seksualne preferencje, to przecież sprawa prywatna. Teraz w Europie i w Polsce często wybiera się prezydentów miast, posłów czy senatorów właśnie dlatego, że są homoseksualistami. Przeszliśmy od tolerancji do gloryfikacji – już żaden program wyborczy nie jest potrzebny. Wystarczy ujawnić swoje preferencje tak, by stały się sprawą publiczną. Zamiast poznać kandydata na wiecu wyborczym wystarczy go rozpoznać na paradzie równości.
Ale i tego było mało. Choć na początku pouczano nas, że preferencje seksualne są wrodzone, więc nie można ich podważać a tym bardziej leczyć, to z czasem się okazało, że nie są wrodzone tylko kulturowe. I każdy może sobie w dowolnej chwili uświadomić, że nie jest kobietą tylko mężczyzną lub na odwrót. A gdyby komuś było mało to dano mu do wyboru pięćdziesiąt kilka innych płci, kulturowych oczywiście. Kulturowych, bo liczy się przede wszystkim kultura, a komu się nie podoba może wypier…. W imię tej tolerancji aresztowano w Irlandii Enocha Burke, nauczyciela języka niemieckiego w Wilson's Hospital School, najstarszej szkole w hrabstwie Wesmeath. Dlatego, że odmówił używania zaimka „oni” zamiast „on” w stosunku do chłopca, ucznia tej szkoły. Chłopca, któremu w ramach tolerancji wmówiono, że jest transseksualistą. A nauczyciela, który nie chciał krzywdzić dziecka w ramach tejże tolerancji wsadzono do więzienia.
I w takiej oto upadłej Europie pojawia się polityk (piszę świadomie polityk nie polityczka), który na kilka dni przed wyborami do włoskiego parlamentu mówi, wręcz krzyczy do zebranych:
Io sono Giorgia, sono la donna, sono la madre, sono italiana
Ja jestem Giorgia, jestem kobietą, jestem matką, jestem Włoszką,
jestem chrześcijanką, nie odbierzecie mi tego, nie odbierzecie!
Nie odbierzecie!
I po tych słowach wygrywa wybory! Już za kilkanaście dni, po zaplanowanym na 13 października pierwszym posiedzeniu nowo-wybranego parlamentu, zostanie desygnowana na urząd Premiera Włoch. Ktoś może powiedzieć, że Europa jeszcze nie upadła na samo dno, skoro mimo takiej publicznej deklaracji Włosi udzielili wyborczego poparcia Giorgii Meloni i jej ugrupowaniu Bracia Włosi. Nie. Nie pomimo takiej deklaracji, ale dzięki takiej deklaracji. Europa upadając sięgnęła dna i teraz odbija się od tego dna. Dlatego – z całym szacunkiem dla koncepcji i programów gospodarczych Georgii Meloni - dla wyborców liczyły się przede wszystkim te słowa. Tak jak w szczytowym momencie komunizmu symbolem oporu Polaków stały się słowa kultowego utworu grupy Perfect:
Chcemy być sobą, chcemy być sobą jeszcze
Chcemy być sobą, chcemy być sobą wreszcie
tak teraz symbolem oporu Europejczyków stają się słowa
Chcą byśmy byli rodzicem #1, rodzicem #2, płcią LGBT,
obywatelami X, cyframi,
ale my nie jesteśmy cyframi.
Jesteśmy ludźmi i będziemy bronić naszej tożsamości!
Włosi chcą być sobą, podnieśli głowy, zagłosowali i dokonali wyboru wbrew karygodnym naciskom możnowładców z UE. Także w innych krajach Europy ludzie chcą być sobą jeszcze i chcą być sobą wreszcie. Dlatego wyborcy w kolejnych krajach podniosą głowy i dokonają niebawem wyboru. Każdy z nas musi dokonać wyboru. Czy gotowi jesteśmy powtórzyć słowa Giorgii Meloni, ale nie w domu przed lustrem, ale publicznie, na spotkaniu ze znajomymi, w pracy, gdziekolwiek będziemy?
Ja je powtórzę już teraz, w tym tekście:
Ja jestem Marcin, jestem mężczyzną, jestem ojcem, jestem Polakiem,
jestem chrześcijaninem, nie odbierzecie mi tego, nie odbierzecie!
Nie odbierzecie!
Marcin Bogdan
Zdjęcie: tvp.info