Marcin Bogdan: Polski wkład w pokojową nagrodę Nobla
data:12 października 2022     Redaktor: Redakcja

Jednym z laureatów tegorocznej nagrody Nobla został Aleś Bialacki. Alaksandr Wiktarawicz Bialacki to białoruski działacz społeczny, obrońca praw człowieka, dyrektor Centrum Obrony Praw Człowieka „Wiosna” oraz wiceprzewodniczący Międzynarodowej Federacji Praw Człowieka.

 

Jego opozycyjna postawa wobec reżimu Łukaszenki i pokojowa działalność na rzecz demokracji i obrony praw człowieka musiała wzbudzić uznanie. Ale najwyższe uznanie i prestiżowe wyróżnienia muszą być niestety okupione cierpieniem, będącym dowodem niezłomności. Takim cierpieniem dla Alesia Bialackiego było białoruskie więzienie, kolonia karna o zaostrzonym rygorze i konfiskata mienia.

                Dlatego w momencie docenienia jego postawy przez królewską Akademię Szwedzką należy przypomnieć, jak doszło do aresztowania Alesia Bialackiego w 2011 roku. Reżim białoruski szukał pretekstu do zatrzymania opozycjonisty. W tym celu zwrócono się do Polski o pomoc prawną. I Łukaszenka tę pomoc otrzymał! Prokuratura Generalna przekazała Białorusi informacje o polskim koncie Bialackiego, z którego wspierani byli białoruscy opozycjoniści. To właśnie na podstawie tych danych przekazanych przez Polskę rządzoną wtedy przez Donalda Tuska skazano Bialackiego na 4,5 roku więzienia o zaostrzonym rygorze. Głównym powodem skazania było bowiem zatajenie dochodów przechowywanych na kontach bankowych w Polsce i na Litwie. W odpowiedzi na interpelację sejmową podsekretarz stanu w MSZ stwierdziła: „… ministerstwo zorganizowało specjalne spotkanie międzyresortowe, podczas którego ostrzegło polskie instytucje państwowe, w tym Prokuraturę Generalną, przed pochopnym udostępnianiem danych na Białoruś. Te starania, jak wiemy, okazały się nieskuteczne i dane bankowe A. Bialackiego w czerwcu 2011 r. prokuratura niestety przekazała na Białoruś. Minister R. Sikorski wielokrotnie przepraszał w imieniu Polski za ten karygodny błąd˝

                Czy rzeczywiście był to „karygodny błąd”? Czy w tak ważnej sprawie taka instytucja, jak Prokuratura, może po prostu popełnić błąd? Wniosek białoruskiego reżimu po tym, jak trafił do Prokuratury Generalnej, został przekazany do Prokuratury Okręgowej, a później Rejonowej. I na każdym szczeblu rozpatrywania tej sprawy popełniano i powielano ten sam błąd? Sprawa Bialackiego nie mogła też umknąć uwadze urzędników w gąszczu wielu podobnych spraw. W tamtym okresie Białoruś skierowała do Polski zaledwie 3 podobne wioski o pomoc prawną. W dwóch sprawach Polska odmówiła udzielenia pomocy prawnej, a w przypadku sprawy Bialackiego zdecydowano udostępnić dane, które stały się podstawą do wydania wyroku skazującego na 4,5 roku więzienia.

                Może więc nie był to „karygodny błąd”, może był to efekt wcielania w życie deklaracji Donalda Tuska z sejmowego expose: „Chcemy dialogu z Rosją, taką, jaka ona jest”. Jak widać podjęto też dialog z Białorusią „taką jaka ona jest”. I teraz po 11 latach, pośrednio dzięki decyzjom ówczesnych instytucji polskiego państwa rządzonego przez koalicję PO-PSL, możemy mówić o polskim wkładzie w pokojową Nagrodę Nobla dla Alesia Bialackiego. Haniebny to wkład.

Marcin Bogdan






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.