Po siedmiu miesiącach wojny druga armia świata zajęła aż 15% terytorium Ukrainy, a że nie była w stanie posunąć się dalej, a nawet traciła już zdobyte miasta i miasteczka, zdecydowano na Kremlu, że czas przerwać wojnę i oficjalnie ziemie te przyłączyć do Rosji...Scenariusz trochę podobny do inwazji 17 września 1939, deportacji około półtora miliona Polaków na Syberię i także referendum, które przeprowadzono pod przymusem, zupełnie nielegalną procedurą...Tak samo zrobiono dziś w czterech okręgach suwerennej Ukrainy, pod lufą przystawioną do skroni...Głosy zbierały nawet zbrojne patrole chodzące po domach! Wynik takiego referendum był ustalony z góry na Kremlu, a zrobiono je w trybie ekspresowym. Wszystko było w trybie ekspresowym – wyniki oraz oficjalne uznanie ich podczas pompatycznej ceremonii na Kremlu z udziałem cara Władimira i jego elit w cywilu i w mundurach! Gala była na medal, leninowski czy stalinowski...Tłumy na Placu Czerwonym, reżim wie jak je zorganizować!
Za to gwałtowne protesty z powodu „częściowej” mobilizacji, które wybuchły w prawie czterdziestu miastach Rosyjskiej Federacji, były zupełnie spontaniczne i wyrażały opór przeciwko poborowi do armii, a także autentyczny strach przed ukraińskimi kulami, które czekają na agresorów...W dodatku rekruci nie chcą umierać za Putina...Niektórzy poborowi mieli odwagę powiedzieć, że nie chcą też brać udziału w nielegalnej inwazji! Podpalano komisje rekrutacji...Zdarzyła się i strzelanina, zginął oficer werbunkowy... Na ekranach TV widzieliśmy tysiące uciekinierów jadących ( lub nawet idących pieszo!) do Gruzji, Armenii czy Finlandii...Na lotniskach koczowali ci, którzy zdobyli bilety lotnicze...Trwało to wiele dni, być może powtórzy się to jeszcze w najbliższych dniach, chociaż władze Kremla planują podobno zamknąć granice...
Tymczasem akcja referendum i aneksja ziem ukraińskich została uznana za nielegalną w rezolucji ONZ, w opiniach wielu rządów ( nie tylko USA i Polski ), a nawet ze strony zwykle prorosyjskiej Serbii. Sęk jednak w tym, że z racji rosyjskiego weta rezolucję tę oddalono. to kolejny blamaż ONZ, organizacji powołanej przecież do przestrzegania praw międzynarodowych i pokoju, a całkowicie niezdolnej do egzekwowania tych założeń i ideałów!!! A zatem ludzkość płaci miliony na utrzymywanie ONZ, który de facto jest instrumentem przyklepującym wojny i terytorialne grabieże. Albowiem Rosja ma prawo weta we własnej sprawie, co jest anomalią do kwadratu! Od niedawna jednak państwa wetujące uchwały muszą się tłumaczyć z tego w Zgromadzeniu Ogólnym, lecz w sumie daje to niewiele, taka werbalna kosmetyka ...A ponad rezolucją unoszą się jeszcze pogróżki Kremla, oto zaanektowane ziemie jako już część Rosji mają być bronione wszelkimi dostępnymi środkami, a zatem także bronią atomową!! Tym samym Rosjanie zamierzają sparaliżować obronę Ukrainy, natomiast oni mogą dalej strzelać na „swoim” terytorium! I właśnie ich rakiety dalej sieją spustoszenie i śmierć...Z całą perfidią agresja wobec Ukrainy może trwać dalej, lecz akt aneksji zabrania Ukraińcom obrony! I zaraz na samym wstępie owej aneksji sytuacja się skomplikowała, albowiem Ukraińcy odbili kolejne miasto Liman w Donbasie i to po ucieczce rosyjskiej armii, gdy część Rosjan się poddała! Sukces ten zatem osiągnięto po wycofaniu się Rosjan, zapewne nie mających żadnej motywacji do walki, co wyraża nastroje w samej Rosji, gdzie rośnie opór wobec polityki Putina. Dlatego reżim kremlowski zaostrza kary za dezercję lub poddawanie się Ukraińcom...Te symptomy rozkładu putinizmu budzą nadzieje na całym świecie, nie tylko na kresach. Nie wiemy jednak ile potrwa rozpadanie się systemu...
A tymczasem ONZ jest bezsilna wobec wszelkich „rozporządzeń” Kremla i wobec zaboru ziem. To pełzający rozbiór Ukrainy, rozpoczęty w 2014 aneksją Krymu. Sytuacja dalej jest paskudna i nie wystarczy jedynie werbalne potępienie polityki Kremla. Jeżeli ONZ nie potrafi zaradzić własnej impotencji, problemem musi zająć się chyba NATO...I właśnie prezydent Żeleński zgłosił akces do NATO, w dodatku powinno to być załatwione w trybie przyśpieszonym jak przystąpienie Finlandii i Szwecji.
W tym całym układzie nowym czynnikiem destabilizacji jest uszkodzenie gazociągu, wyciek gazu nie tylko zatruje Bałtyk, ale i polityczną panoramę naszego regionu. Szukanie winnego tej awarii może potrwać długo, a rozwój wypadków jest coraz bardziej nieprzewidywalny.
Marek Baterowicz
Od redakcji:
Zachęcamy do nabycia wydanej przez nasze stowarzyszenie książki Marka Baterowicza - opowieści o"wojnie jaruzelskiej"- ZIARNO WSCHODZI W RANIE