Dzwon kościelny nie spełnia swojej funkcji bez wieży. Milczy wtedy zamiast wzywać wiernych na modlitwę. Właśnie taki milczący egzemplarz z brązu stoi od kilku miesięcy w domu parafialnym ewangelickiego kościoła w Penzbergu. Waga: 170 kg, średnica: 66 cm, wiek: 459 lat. Przez 70 lat wisiał na wieży kościoła Marcina Lutra w tym bawarskim miasteczku, ok. 50 km od Monachium. Ale dawniej przez niemal 380 lat wybrzmiewał z wieży innego kościoła. Jego parafia chce go z powrotem, ale dziś leży w Polsce. A to komplikuje sprawę.
Pastor Julian Lademann wyjaśnia, że nie może niestety ujawnić nazwy parafii. W ogóle nie powinien nic więcej robić w sprawie, za której załatwienie odpowiadają Związek Kościołów Ewangelickich i niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Może jednak ciut więcej opowiedzieć: w 2017 do krajowego urzędu ds. kościołów w Monachium zgłosiła się z wnioskiem polska parafia. Żądała zwrotu dzwonu skonfiskowanego i wywiezionego podczas wojny przez nazistów. (...)
Kościół Ewangelicki jest dziś zdania, że zgodnie z prawem dzwony pozostają własnością swoich pierwotnych parafii. Dziś ich właścicielem jest Związek Kościołów Ewangelickich w Kościele Ewangelickim w Niemczech – jako prawny spadkobierca dawnych parafii.
Rzecznik MSZ wyjaśnił jednak w odpowiedzi dla Ewangelickiej Agencji Prasowej, że dzwony należą do państwa – zostały podczas wojny przejęte przez Rzeszę, a jej następczynią jest Republika Federalna Niemiec.
W żadnym razie nie należą do dzisiejszych katolickich parafii w Polsce – zaznacza też Związek Kościołów Ewangelickich. Dlatego też nie może być mowy o „zwrocie”. Zamiast „zwrotu” można w pojedynczych przypadkach wyobrazić sobie darowiznę – zaznacza Związek. Także rzecznik MSZ wyjaśnił, że rząd „pozytywnie odnosi się do inicjatyw, by w szczególnych przypadkach przekazać dzwony do ich miejsc pochodzenia – jako znak porozumienia i pojednania z naszym wschodnim sąsiadem”. Mogłoby to mieć prawną formę trwałego użyczenia, jeśli parafie i MSW doszłyby w tej sprawie do porozumienia. (...)
Całość: dw.com
--------------------------------------------------------------------------------------
Podsumowując: Niemcy by może i oddali zagrabione mienie, ale nie niestety nie mogą rozporządzać się własnością niemieckiego państwa. Słowo "zwrot" jest całkowicie niestosowne, podobnie jak "reparacje". Jeżeli III Rzesza uznała coś za swoje, to i RFN uważa tak samo.
Zwrot Polsce majątku oficjalnie zagrabionego podczas II wojny światowej powinien być sprawą oczywistą, niezależnie do samych reparacji i nie może wynikać z dobrej woli Niemców czy z jakiejś formy "podarunku" z ich strony. Miejmy nadzieję, że polski rząd połączy te dwie sprawy, bo domaga się tego zwykła sprawiedliwość.