Pod koniec rządów komunistów w Polsce (a którzy mają się dobrze i niektórzy z nich, z list opozycji znaleźli się w Europarlamencie), w roku 1990 w stosunku do 1989 r. inflacja wynosiła 1360 %! Wtedy to był efekt uwolnienia cen i indeksacji płac w systemie wiecznego niedoboru wszystkiego i związanej z tym reglamentacji. To był skutek gospodarki socjalistycznej, narzuconej przez rosyjskiego okupanta.
Obwinianie polskiego rządu o obecną inflację może trafiać do przekonania tylko ludziom o braku wiedzy. Inflacja, najwyższa od 40 lat, istnieje w całej Europie (czyżby ją też PiS wywołał?). Kto winien jest tej inflacji? Niemcy ! Oni już od wielu lat kombinowali, żeby z pomocą Rosji, na gospodarczej drodze uzależnić politycznie Europę, tworząc IV Rzeszę Niemiecką. W tym celu budowano Nord Stream, I, a potem II, którymi miał płynąć rosyjski gaz, a Niemcy mieli sprzedawać go europejskim krajom. Mając monopol w tej materii, mogliby dyktować im ceny i uzależniać je polityczne, z powodu groźby odcięcia ich od gazu. Zaniepokojonych uspakajali, że to jest projekt „czysto biznesowy”.
Równocześnie, wprowadzono w Unii Europejskiej „religię klimatyczną” mającą, pod pozorem „ochrony klimatu”, wyeliminować inne źródła energii, poza gazem i energią odnawialną, a najwięcej jej (40% całej energii) mają Niemcy. Tak Niemcy chcieli zniszczyć konkurencję, a Rosja gospodarkę europejską. Nałożono opłatę (ETS) za uprawnienia do emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Mimo protestów Polski pozwolono na spekulacje ETS-em w wyniku czego, już we wrześniu 2021 r. jego ceny były ponad 20 krotnie wyższe, niż kilka lat wcześniej. To wywołało wielką podwyżkę cen energii, a z nią ceny wszelkich produktów i usług. To od tego, zaczęła się inflacja w Europie.
Niemcy mają na ogół polityków chytrych i pozbawionych skrupułów moralnych, ale nie umiejących przewidywać. W swym dążeniu do zapanowania nad Europą, nie brali oni pod uwagę, że Rosja ma polityków chytrzejszych od nich i ich „wyroluje”. Od napaści Rosji na Ukrainę w 2014 r., nałożone były na Rosję sankcje gospodarcze, bez większego zresztą znaczenia i tak łamane przez Niemcy (i Francję), sprzedające Rosji elementy uzbrojenia. Rosja szykując się do nowej agresji na Ukrainę, starała się wprowadzić chaos w Europie, żeby ta nie mogła zareagować na zabór Ukrainy. Wstępnym do tego elementem było przerzucenie do Europy przez Białoruś, tysięcy ludzi z Afryki i Azji. Ten plan się nie powiódł, dzięki postawie Polski, której Straż Graniczna i 30 tysięcy Wojska Polskiego, broniąc granicy, nie dopuściło do tego, mimo chamskiej presji wywieranej przez agenturę działającą w Polsce.
Następnym i głównym elementem planu Rosji, było manipulowanie i przerwy w dostawie gazu do Europy, w tym do Niemiec. Tam zbiorniki gazu, będące własnością Rosjan (!), napełnione były tylko w 30% (celowo!), co groziło powszechnym jego brakiem. W wyniku tego, ceny gazu poszły w górę, co odbiło się na cenach wszystkiego. I tak rozwinęła się inflacja. Pandemia Covidu wywołała wielkie ograniczenia gospodarcze, pociągające za sobą w Europie Zachodniej spadek produkcji. To wszystko przyczyniło się do wzrostu bezrobocia. Zwolniono wówczas m. in. wielką rzeszę pracowników lotnisk, co odbija się teraz na ich wydolności. To pogorszyło stan gospodarki i jeszcze spotęgowało inflację.
Agresja Rosji na Ukrainę i sankcje nałożone na Rosję i związane z tym braki dostaw gazu znowu podniosły jego ceny. Zablokowanie przez Rosję eksportu zbóż z Ukrainy bardzo podniosło ich cenę (i cenę chleba). I znów wzrosła w Europie inflacja. A zahamować ją mogli Niemcy, skracając wojnę na Ukrainie, dając jej broń, ale tego nie robią, bo nie chcą klęski Rosji. I dlatego inflacja w Europie trwa.
W Polsce, by zapobiec bezrobociu, rząd i w czasie pandemii i w czasie wojny na Ukrainie, wydał na pomoc przedsiębiorcom wielkie pieniądze, nie rezygnując też z programów socjalnych. Nie chcąc by ludzie zubożeli, wspomagał też „tarczą antyinflacyjną” materialnie potrzebujących. Dzięki temu, w Polsce nie ma bezrobocia i nie obniżył się poziom życia społeczeństwa. Ale, wydanie na to, około 250 miliardów zł., rzuconych na rynek, wywołało inflację rzędu 3-5%. I tylko tyle, proszę agentów! I taka w Polsce by była, gdyby nie inflacja międzynarodowa. Tak więc, te pozostałe 10%, to zasługa Niemiec.
Wacław Leszczyński