W dziejach naszej planety różne bywały imperia, mniej lub bardziej despotyczne. Z tych bardziej „ludzkich” i ucywilizowanych można wymienić republikę wenecką z jej hegemonią w basenie Morza Śródziemnego. Szczyt potęgi Wenecji to okres od XII-tego do XVI-tego wieku, a jej dożowie byli „włodarzami złota i Chrześcijaństwa”, jak w 1423 r. doża Tommaso Mocenigo oznajmił swoim senatorom ( ...sarete padroni dell’oro e della Cristianita). Imperium weneckie opierało się na handlu i na prawach skodyfikowanych za czasów doży Jacopo Tiepolo w 1229. Jakże inne imperium zaistniało na kresach Rzeczypospolitej w wieku XVIII-tym, a rosło dzięki podbojom, zaborom, bezprawiu i grabieży. Przykładem jej choćby wywiezienie do Petersburga całej Biblioteki Załuskich, założonej w Warszawie w 1747 przez dwóch braci Załuskich, biskupów. Z ponad 400 tysięcy jej tomów na miejsce dotarło nieco mniej, być może odpowiedzialni za transport żołdacy Katarzyny Wielkiej palili po drodze ogniska z woluminów tejże biblioteki? Dzisiaj Rosjanie pokazują ją turystom jako swoją narodową bibliotekę, nie oddali jej nawet po pokoju ryskim ( 1921). Po roku 1945 sowieckie imperium – dzięki lekkomyślności Roosevelta i Churchilla – rozlało się na wschodnią Europę, występowało w roli kata wielu narodów. Okrutnym preludium do tych kaźni i masakr były lata Wielkiego Głodu na Ukrainie w latach 30-tych, kiedy to zmarło kilka milionów Ukraińców. Równie okrutne były czystki etniczne w latach 30-tych, zlecone przez Stalina, które objęły polską mniejszość, zwłaszcza na Białorusi. NKWD rozstrzeliwało lub wywoziło w głąb Rosji Polaków. Jak mówi nawet rosyjski historyk Nikita Pietrow ta „operacja polska” była największą spośród operacji narodowych NKWD co do liczby ofiar. Jej bilans to 140 tysięcy skazanych, w tym 111 tysięcy na rozstrzelanie przeważnie w latach 1937/38. A podczas drugiej wojny światowej Sowieci wymordowali na kresach lub zamęczyli w deportacjach na Sybir około dwóch milionów Polaków. O zbrodni katyńskiej wiemy aż za dobrze, lecz nie można jej pominąć w tym miejscu. W czasie wojny Sowieci mordowali lub deportowali na wschód tysiące AK-owców, robili to zresztą i po wojnie, polując na Żołnierzy Niezłomnych w lasach i w miastach. Obława Augustowska – jak i inne z tych stalinowskich rzezi – pozostają do dziś nierozliczone, gdyż sowieckie władze unikały wszelkiej odpowiedzialności. Dzieje PRL-u to osobny rozdział masowych zbrodni i krwawych represji, które sięgają rzędu ponad 200 tysięcy ofiar. Nic dziwnego, że znalazł się w końcu człowiek – prezydent Ronald Regan – który nazwał ZSRR „imperium zła”. A niedawno to „imperium zła” ( zakonserwowane w post-bolszewickim sosie ) pokazało znowu zęby i to narodowi, uznawanemu przez kremlowską propagandę za naród bliski i „bratni”! Moskale wydali bestialską wojnę demokratycznie wybranym władzom Kijowa, strzelając nawet do szpitali i do autobusów z uchodźcami. W tym roku rosyjskie czołgi najechały terytorium niepodległej Ukrainy, pociski balistyczne i bomby obróciły w gruzy miasta, zabijając tysiące mieszkańców, a drugie tyle Rosjanie mordowali – często po torturach – nie oszczędzając nawet dzieci, gwałcąc i zabijając kobiety. Ukraina zamienia się w pustynię, w ogromne morze krwi. Putinowska agresja ( nazwana obłudnie „ specjalną operacją militarną”) wykopała nagle przepaść między dwoma sąsiednimi i rzeczywiście bliskimi narodami - nierzadkie były przecież małżeństwa rosyjsko-ukraińskie. Ta inwazja była takim wstrząsem dla Ukraińców ( i pozostanie na długo wielką traumą), że trudno wyobrazić sobie powrót do dobrosąsiedzkich stosunków między dwoma ludami. Piekła rozpętanego przez putinowskie bataliony nie da się chyba wymazać już z pamięci Ukraińców. Putinowska agresja skrzywdziła głęboko naród ukraiński, a rosyjski upodliła i też skrzywdziła. Daremne protesty przeciwko wojnie dławiono siłą, tysiące młodych uciekają z Rosji.
A na świecie nie pomogły apele o wycofanie wojsk poza granice Ukrainy, trwa dalej bombardowanie miast, nie tylko celów wojskowych. Właśnie Rosjanie, odepchnięci spod Charkowa, zniszczyli ośrodek kultury! W tym niekończącym się szaleństwie śmierci giną starcy i dzieci, nie tylko żołnierze, ale francuski prezydent Macron ma tylko jedno zmartwienie – aby przypadkiem nie...upokorzyć Rosji! Czy zatem bardziej się martwi o agresora aniżeli o ofiarę agresji ? Co sądzić o tak niesłychanej postawie ? Rosja upokorzyła się sama. A co powiedziałby Macron, gdyby wojska Putina najechały Francję ? Czy wtedy też martwiłby się, aby nie urazić władz Kremla czyli współczesnych Hunów ?!
Zachodni przywódcy może nie dostrzegają, że obecna władza w Moskwie nie jest emanacją Rosji, ale bardziej instytucji pochodzących z epoki Sojuza, szczególnie z KGB, przemianowanej na FSB, która ma się dobrze i stworzyła sobie państwo na rosyjskiej federacji. Nie spełniło się dotąd proroctwo z Fatimy i Rosja jeszcze się nie nawróciła. A prof. Andrzej Nowak w bardzo ciekawym wywiadzie w „Gościu Niedzielnym” z 8 maja 2022 mówi dlaczego cerkiew rosyjska nie służy Chrystusowi. Polecam serdecznie jego lekturę, tu zdradzę tylko, że patriarcha Cyryl ( niegdyś agent KGB „Michajłow”) popiera agresję Rosji na Ukrainę, a jego cerkiew moskiewska w r.2001 włączyła kniazia Iwana Kalitę ( wiek XIV) do grona świętych, choć ma on na sumieniu wielu wyznawców prawosławia, których zabijał z pomocą Mongołów! Co więcej, zapowiada się ogłoszenie świętym także... Iwana Groźnego, który mordował bojarów, zgładził metropolitę Moskwy Filipa Kołyczewa, a również osobiście zabił swego syna! Jak widzimy Rosja ma zupełnie inny system „wartości” i pewnie przykazań. I proponuje „świętych” ze skazą wampirów. Ten rewelacyjny wywiad z prof. Andrzejem Nowakiem jest też dostępny w internecie - https://www.gosc.pl/doc/7525908.Komy-sluzy-rosyjska-cerkiew
Na koniec nieco pogodniejsze wieści - oto rozszerza się NATO: akces w trybie przyśpieszonym do sojuszu zadeklarowały Finlandia i Szwecja. Rosjanie natychmiast wyłączyli prąd Finom, ale było tego raptem 10% i ten ubytek elektryczności uzupełnili Duńczycy i Szwedzi. Gorzej postąpiła Turcja wetując akces obu państw nordyckich, ponieważ rzekomo Szwecja i Finlandia stały się „hotelami dla kurdyjskich terrorystów”. A Kreml nazwał decyzję obu państw błędem i zagroził poważnymi konsekwencjami – rosyjska retoryka nie ulega zmianom. Ostateczna decyzja zapadnie na konferencji NATO w czerwcu w Madrycie, USA i główna kwatera NATO uważają, że kompromis z Turcją jest możliwy. Brzmi to optymistycznie, miejmy nadzieję na dobry finał tej sprawy. Wzmocnienie wschodniej flanki sojuszu o te dwa kraje byłoby wielkim sukcesem, a właśnie to NATO powinno zadbać o pokój i zastąpić słaby ONZ, który nie potrafi opanować konfliktu na Ukrainie. Zakończenie tej wojny leży w interesie całej ludzkości, bo grozi nam głód planetarny. Rosjanie blokują eksport zboża z Ukrainy do 30 krajów, a kolejne zbiory stoją pod znakiem zapytania i w najlepszym razie będą niższe o 40%, o ile wojna na to pozwoli. Oto do czego prowadzi obsesja jednego człowieka dążącego do restauracji rosyjskiego imperium na trupach innych ludów!
Marek Baterowicz
![]() | Marek Baterowicz (ur. 1944) jako poeta debiutował na łamach „Tygodnika Powszechnego” i „Studenta” (1971). Debiut książkowy - „Wersety do świtu” (W-wa,1976); tytuł był aluzją do nocy PRL-u. W 1981 r. wydał poza cenzurą zbiór wierszy pt. „Łamiąc gałęzie ciszy”. Od 1985 roku na emigracji, od 1987 w Australii. Autor kilku tytulów prozy(M.in "Ziarno wschodzi w ranie"-1992 i 2017) oraz wielu zbiorów poezji, jak np. „Serce i pięść” (Sydney, 1987), „Z tamtej strony drzewa” (Melbourne, 1992 – wiersze zebrane), „Miejsce w atlasie” (Sydney, 1996), „Cierń i cień” (Sydney,2003), „Na smyczy słońca” (Sydney, 2008). W 2010 r. we Włoszech ukazał się wybór wierszy - „Canti del pianeta”, następnie "Status quo" (Toronto, 2014), zbiór opowiadań – „Jeu de masques” (Nantes,2014),"Nad wielką wodą" (Sydney,2015) oraz e-book jego powieści marynistycznej, osadzonej w XVI wieku „Aux vents conjurés”. |