Sekretarz generalny ONZ wybrał się z wizytą do “pępka świata”, który przyjął go pod każdym względem na dystans. Posadził go bowiem na drugim końcu bardzo długiego stołu, co jest utartym zwyczajem u tego satrapy. A na powitanie usłyszał pomruki zbite z kilku spółgłosek i samogłosek, których znaczenia nie pojął. Dopiero kiedy założył słuchawki przekazujące mu tłumaczenie słów, doznał zawodu! Nie powitano go wylewnie, a raczej z nieufnością. I pępek świata patrzył nań z ukosa...
-Oh, Antonio – pomyślał Guterres – i na co mi przyszło ? Jestem szefem ONZ, myślałem więc, że to ja jestem pępkiem, świata! A muszę odwiedzać takiego rzeźnika, aby go błagać o pokój! I on ma jeszcze w kieszeni atomy... Pewnie już słyszał, że w Radzie Bezpieczeństwa ktoś proponował, na razie w kuluarach, plan usunięcia Rosji z tego szanownego gremium...Ale to chyba nie przejdzie...Prędzej niedźwiedź przejdzie przez ucho igielne, aniżeli taka inicjatywa! Kiedyś bywało odwrotnie, To oni dyktowali co robić...taki Mołotow na pierwszej sesji ONZ w San Francisco narzucał wolę Stalina, który właśnie zdobywał Berlin... Potem Ruscy usuwali sekretarza generalnego jak im się nie podobał... Taki Trygve Lie musiał podać się do dymisji, bronił bowiem Południowej Korei najechanej z północy...Żył wtedy jeszcze Stalin, więc poszło im gładko i zaraz zrobili z niego antykomunistę, chociaż Trygve był z partii pracy! Może i mnie czeka podobny los ? Bo też bronię napadniętego kraju... W tym ONZ widziano różne rzeczy...W 1960 niejaki Chruszczow zdjął buta i walił nim w mównicę, domagał się żwawo dekolonizacji...A sam od piętnastu lat kolonizował i tyranizował pół Europy! Że też nie wywalono Sowietów z ONZ za krwawe jatki na Węgrzech?! Tak jak usunięto ich z Ligi Narodów za inwazję Finlandii w 1939...A teraz przedstawiciel Rosji w ONZ kłamie w żywe oczy i twierdzi, że nie było żadnej agresji, bo oni na Ukrainę przynoszą...pokój!! Oni się chyba z wariatkowa urwali, a pępek świata podsyła im gotowe stenogramy wystąpień...Nie było też masowych zbrodni, a tylko angielskie służby inscenizowały razem z Ukraińcami te makabryczne ludobójstwa! Próbują wmówić nam cokolwiek... (tu Guterres ocknął się, bo w słuchawkach zadudnił głos gospodarza )
- To chyba omówiliśmy już wszystko i prosimy szanownego gościa na poczęstunek...
- Zaraz, a korytarze humanitarne ? Prosimy o respektowanie ich i aby nie strzelać do ludzi!
- Korytarze? One się same otworzą...I przypilnujemy, aby nie marnować amunicji! Coś jeszcze ?
Jeśli nie, to prosimy na bankiet...
Marek Baterowicz
PS. Kiedy następnego dnia Guterres odwiedził Żeleńskiego i rozmawiali o szansach pokoju, na Kijów poleciały rakiety...Oglądali potem nowe rumowiska domów i rannych, a także inne ślady wojennej furii agresora...
Od redakcji:
Zachęcamy do nabycia wydanej przez nasze stowarzyszenie książki Marka Baterowicza - opowieści o"wojnie jaruzelskiej"- ZIARNO WSCHODZI W RANIE
![]() | Marek Baterowicz (ur. 1944) jako poeta debiutował na łamach „Tygodnika Powszechnego” i „Studenta” (1971). Debiut książkowy - „Wersety do świtu” (W-wa,1976); tytuł był aluzją do nocy PRL-u. W 1981 r. wydał poza cenzurą zbiór wierszy pt. „Łamiąc gałęzie ciszy”. Od 1985 roku na emigracji, od 1987 w Australii. Autor kilku tytulów prozy(M.in "Ziarno wschodzi w ranie"-1992 i 2017) oraz wielu zbiorów poezji, jak np. „Serce i pięść” (Sydney, 1987), „Z tamtej strony drzewa” (Melbourne, 1992 – wiersze zebrane), „Miejsce w atlasie” (Sydney, 1996), „Cierń i cień” (Sydney,2003), „Na smyczy słońca” (Sydney, 2008). W 2010 r. we Włoszech ukazał się wybór wierszy - „Canti del pianeta”, następnie "Status quo" (Toronto, 2014), zbiór opowiadań – „Jeu de masques” (Nantes,2014),"Nad wielką wodą" (Sydney,2015) oraz e-book jego powieści marynistycznej, osadzonej w XVI wieku „Aux vents conjurés”. |