Cieśnina Piławska łącząca wody Bałtyku z wodami Zalewu Wiślanego znajduje się w obrębie państwa rosyjskiego wskutek decyzji konferencji w Poczdamie z 1945 roku, gdzie wskazano tymczasową linię przebiegu granicy, która miała być ostatecznie ustalona podczas przyszłej konferencji pokojowej, do której jednak nigdy nie doszło. Związek Radziecki wytyczył więc granicę w sposób jednostronny, dzieląc Mierzeję Wiślaną, o której w ogóle nie było mowy w Poczdamie. Polska zaakceptowała taki przebieg granicy podpisując 16 sierpnia 1946 roku ze Związkiem Radzieckim dwustronną Umowę o granicy państwowej, w której zapisano możliwość wstrzymania swobodnej żeglugi przez Cieśninę Piławską jedynie w wypadku wzięcia przez ZSRR udziału w wojnie w Europie.
Przy takim stanie formalno-prawnym szczegółowe kwestie żeglugi przez cieśninę Piławską regulowały zapisy zawarte w międzynarodowym prawie morza. Zarówno Rosja, jak i Polska ratyfikowały Konwencję prawa morza z 1982 r. Z Konwencji tej wynika, że Cieśnina Piławska powinna być uznawana za cieśninę ślepego zaułka z niezawieszalnym prawem nieszkodliwego przepływu. Rosja jednak łamała te zapisy utrudniając lub wręcz uniemożliwiając żeglugę. Było to ewidentne łamanie prawa, które dawało możliwość egzekwowania przez stronę polską odszkodowań.
I oto rząd polski z Donaldem Tuskiem na czele podpisał w dniu 1 września 2009 roku w Sopocie Umowę o żegludze po Zalewie Wiślanym, która pozbawia jednostronnie Polskę wszelkich praw wynikających z Konwencji praw morza i wcześniejszych uzgodnień granicznych, przekazując zarazem na rzecz Rosji możliwości dowolnego ograniczania, bądź wstrzymywania żeglugi w Cieśninie Piławskiej, co wynika bezpośrednio z punktów 3 i 4 artykułu 3 przedmiotowej umowy:

Tak sformułowana i podpisana Umowa degraduje Cieśninę Piławską do kategorii cieśnin niemiędzynarodwych, w których prawa żeglugi określa państwo, które zarządza brzegami cieśniny, a więc Rosja. To zaś pozwala uznać północno-wschodnią część Zalewu Wiślanego za wody wewnętrzne Federacji Rosyjskiej, co jest całkowicie sprzeczne z polskimi interesami zarówno gospodarczymi, jak i strategicznymi. 1 września 2009 Polska zrezygnowała z posiadanych praw na rzecz całkowitego podporządkowania się woli Rosji. Podpisanie tej Umowy przez rząd Tuska i późniejsze deklaracje kandydatki PO na urząd prezydenta Małgorzaty Kidawy-Błońskiej oraz innych polityków tej partii o szkodliwości budowy kanału przez Mierzeję Wiślaną wyczerpują znamiona świadomego działania na szkodę państwa polskiego.
1 września 2009 kojarzy nam się z przemówieniem Prezydenta Lecha Kaczyńskiego wygłoszonym na Westerplatte, w którym ostrzegał Europę przed groźbami neoimperializmu. W tym samym czasie, niejako za plecami Prezydenta, rząd Donalda Tuska podpisuje przywołaną Umowę o żegludze na Zalewie Wiślanym, rozpoczyna rozmowy o rozdzieleniu wizyt w Katyniu, a także podejmuje rozmowy, które doprowadzą do podpisania umowy gazowej całkowicie uzależniającej Polskę od dostaw rosyjskiego gazu (na czas 27 lat po najwyższych cenach w Europie). To wszystko zadziało się tego pamiętnego 1 września 2009 roku. Wiele osób zadawało pytanie, o czym rozmawiał Putin z Tuskiem podczas słynnego spaceru po sopockim molo. Mało kto dawał wiarę wyjaśnieniom Tuska, składanym także podczas zeznań w Prokuraturze, że rozmowa miała wyłącznie charakter prywatny, pokazywał Putinowi, gdzie mieszka i gdzie uprawia jogging. Ujawnienie szkodliwych dla Polski działań rządu Tuska podjętych 1 września 2009 roku uwiarygodnia wyjaśnienia dotyczące rozmowy na molo. Można się domyślać, że podczas tego spaceru sam na sam, Putin powiedział do Tuska: Chłopcze, po tym co dzisiaj zrobiłeś dla Federacji Rosyjskiej, chcę cię jeszcze tylko spytać: gdzie mieszkasz, jak odpoczywasz, gdzie uprawiasz jogging.
Marcin Bogdan