
Trwa relokacja wojsk rosyjskich, co wynika z nowej strategii Kremla. Rosjanie odstąpili od Kijowa, przygotowują większą ofensywę na wschodzie z zamysłem oderwania chyba dwóch republik Donbasu. Czy to stanie się teraz głównym celem? Być może, ale nie ustają manewry Rosjan wokół Charkowa, gdzie bomby spadają na domy mieszkalne, nie na obiekty militarne. Rosjanie toczą wojnę przeciwko bezbronnej ludności, bo na froncie wiedzie im się gorzej. Nie mogą złamać oporu w Mariupolu, zniszczonym w 70% procentach, tysiące cywili chronią się w gruzach, ale też tysiące pogrzebano bombami, nie tylko w teatrze. Broni się jeszcze 36-ta brygada ukraińskich marines, ale 11 kwietnia przyznała, że kończy się im amunicja. Mariupol jest jednym wielkim cmentarzem, zagrożona jest teraz Odessa. W Buczy i w innych miejscowościach znaleziono ślady zagłady i masowych zbrodni. Atak rakietowy na dworzec kolejowy w Kramatorsku stał się kolejnym aktem ludobójstwa, w tej wojnie Rosjanie strzelają bez pardonu do uchodźców. Nic dziwnego, że 7 kwietnia w ONZ usunięto Rosję z Rady Praw Człowieka stosunkiem głosów 93 do 24, przy 58 wstrzymujących się od głosu. Aż tylu strusiów chowających głowy w piasek znalazło się w ONZ! Aż tylu przedstawicieli „ludzkości” nie przejęło się dowodami ludobójstwa na ziemiach Ukrainy! Co myśleć o takiej organizacji? Chyba to, że jest głęboko skorumpowana, a interesy rosyjskie popiera od początku swego istnienia. Przypomnijmy tu głośną sprawę porwania Szesnastu przedstawicieli władz i głównych partii Polski Podziemnej, których przewieziono podstępem do Moskwy, a tam wytoczono im haniebny proces, który zapowiadał sądowe morderstwa w PRL-u za lat stalinizmu. Proces ten był też pogwałceniem prawa międzynarodowego, które nie uznaje sądzenia władz państwowych jednego państwa przez organy sądowego innego państwa! Nikczemny wyrok – oparty na oszczerstwach bez dowodów - wydano 21 czerwca 1945. Trzej skazani ( gen. Leopold Okulicki, Jan Stanisław Jankowski i Stanisław Jasiukowicz) nie wyszli już żywi z radzieckiego więzienia. Mocarstwa zachodnie nie zareagowały na ten akt bezprawia. Ale dwa miesiące wcześniej Rada Jedności Narodowej z upoważnienia rządu londyńskiego wysłała – 24 kwietnia 1945 – depeszę do San Francisco, gdzie właśnie 25 kwietnia miała się odbyć sesja inauguracyjna ONZ-u. Polacy w tej depeszy alarmowali w sprawie porwania Szesnastu, wzywali ONZ do reakcji na to pogwałcenie praw międzynarodowych. Niestety, ten apel pozostał bez echa. W ONZ wtedy kłaniano się Stalinowi, którego bojcy docierali już do Berlina, a w ONZ – jeszcze bez sekretarza generalnego – nie było naszej delegacji, bo pod presją Stalina nie uznawano rządu londyńskiego. A zatem nasz fotel był pusty. Tak to od 1945 trwała w ONZ dominacja Sowietów, zwłaszcza w latach wojny koreańskiej ( pozbyli się sekretarza generalnego Trygve Lee!), a prawo weta w Radzie Bezpieczeństwa i tak daje im i dzisiaj okazję do politycznych nadużyć. Widzieliśmy to po inwazji na Ukrainę - ONZ nie jest w stanie jej zatrzymać, a przedstawiciel Rosji mówi tam, że to nie wojna i że „we bring peace”(!)...militarną operacją!
I właśnie teraz, kiedy grozi nasilenie wojny i rosyjskiej agresji ONZ jest albo bezradny, albo Antonio Guterres jest zalękniony...I nie może powstrzymać eskalacji działań Moskwy. Jeśli tak, to nad Europą i światem krąży nieustannie widmo wojny.
Austriacki kanclerz Karl Nehammer po spotkaniu z Putinem nie ma optymistycznych nowin dla Europy, spodziewa się eskalacji tej barbarzyńskiej wojny. Ale i dla Putina nie miał dobrych wiadomości, gdyż oznajmił mu, że rusza śledztwo w sprawie wojennych zbrodni na terenach Ukrainy.
A inne kraje – kontemplując właśnie te wojenne zbrodnie i sam fakt rosyjskiej agresji – patrzą w stronę NATO. W czerwcu Szwecja i Finlandia zamierzają jednak przystąpić do paktu.
Marek Baterowicz