to tytuł artykułu prof. Aleksandra Nalaskowskiego, który ukazał się w nr.1/2022 “Wpisu”, znakomitego krakowskiego miesięcznika ( czasem dwumiesięcznika), który podejmuje tematy naprawdę ważne dla Polski i naszą historię opowiada wiernie, z właściwym dla niej szacunkiem. Tym razem rzecz dotyczy dziejów najnowszych, a nawet współczesności, którą oglądamy codziennie. I dlatego Autor zamieścił też podtytuł takiej treści: „Władzy brakuje zdecydowania, a nam wiary we władzę, w sądy, w praworządność” - podtytuł to smutny, nawet deprymujący...Nie należy jednak uciekać przed lekturą tego niezbyt wesołego tekstu, a wprost przeciwnie zapoznać się z nim i przemyśleć jego intencje. I na antypodach nie brakuje ludzi, którzy także boleją nad owym stanem bezkarności, który tak dalece rozstroił nam praworządność, że Temida za stroicielem się ogląda, jak dotąd niestety daremnie. To znaczy niezupełnie daremnie, bo stroiciel był ( i nadal jest ów Prezes PiS-u ), aliści inny wtrącił się koryfeusz ( nazwijmy go tu „de-stroicielem”) i w r.2017 zawetował ustawę o sądach. Skutek był tego żałosny, a dostrzegli to nawet cudzoziemcy żyjący w Polsce jak np. Bernard Margueritte: „Bezprawie króluje nad Wisłą. Tym bardziej, ze aparat sprawiedliwości został do końca opanowany i skorumpowany przez kastę i broni jej działania...: ( wPolityce.pl, 7 marca 2021).
Prof. Nalaskowski przypomniał na wstępie jak były burmistrz Nowego Jorku, Rudolf Giuliani, wytępił przestępczość w swoim mieście. Niestety, podobna terapia była niemożliwa w III RP z racji korupcji prokuratury i takich sądów. Autor wymienia też wybory samorządowe z r.2014, sfałszowane przez rząd PO-PSL, za co nie rozliczono nikogo i poleca tekst Doroty Fleszer pt. „Z problematyki korupcji w administracji publicznej’, dostępny w internecie. Nowszym przykładem bezkarności jest marszałek Senatu RP Tomasz Grodzki, który - mimo wezwań prokuratury – nie kwapi się do uchylenia swego immunitetu, aby oczyścić się z zarzutów o korupcję. Pomaga mu w tym wicemarszałek Bogdan Borusewicz, odsyłając wezwania do prokuratury. I pyta prof. Nalaskowski czy pan Borusewicz wie o tym, że utrudnianie śledztwa podlega karze z art.239KK ? I czy Senat, któremu przewodniczy człowiek podejrzany o łapownicze żerowanie na pacjentach i ich rodzinach, jest zdrowy ?” ( koniec cytatu) Oczywiście nie, chore jest prawie całe państwo założone przy okrągłym stole na okazałych „gruzach” PRL-u, państwo, które nie uzdrowiło wymiaru sprawiedliwości z peerelowskiej epoki.
Autor ukazuje też plejadę przygłupów, którzy jak np. Joński nie zna daty Powstania Warszawskiego. Tacy posłowie jak on czy Budka ( 12 stycznia br. nawrzeszczał na premiera nie zrozumiawszy pewnej sprawy) obrażają przestrzeń sejmową. Prof. Nalaskowski zastanawia się też „... jakim prawem Oleksemu, Millerowi, Cimoszewiczowi, Belce, Dyduchowi, Jaskierni i innym pozwolono zostać w przestrzeni publicznej, jakim prawem aparatczycy komunistyczni pokroju Liberadzkiego reprezentują Polskę w UE?”...Ano właśnie, pytanie to retoryczne, bo wiemy już jak Kiszczak z Michnikiem i Jaruzelskim spreparowali tzw. III RP. A także ile zła wyrządziła gruba kreska Mazowieckiego i brak lustracji. W tym okresie gloryfikowano wręcz bezkarność byłych aparatczyków, a sprawiedliwość nazywano...zemstą! A dzisiaj dalej zbieramy skutki tej ślepej polityki. Bezkarność zaś rozpełzła się na wszystkie strony i stała się prawie dogmatem założycielskim rzekomej III RP. Owa bezkarność wkroczyła też w sferę języka, gdyż III RP zasłynęła z „erupcji wulgarności bezkarnie wrzucanej w przestrzeń publiczną i bezkarnie transmitowanej” – zauważył prof. Nalaskowski - co narusza art.141 Kodeksu Wykroczeń penalizujący wulgaryzmy, a jednak nikogo za to nie ukarano. Bezkarność ta jedynie potęguje plagę wulgarności i w ogóle wszelkich zachowań nikczemnych jak np. zakłócenie Eucharystii przez Scheuring-Wielgus, oczywiście nie ukarane. Autor następnie słusznie podkreśla, że z wulgarnością i werbalną przemocą musimy walczyć na każdym kroku. I pyta: „Jakim prawem zwyzywanie Marszu Niepodległości jako nazistowskiego, faszystowskiego, brunatnego uchodzi bezkarnie ? Kto dał władzy prawo odstępowania od prawa? Ta choroba nieleczona nie zna granic. Jeśli nie potrafimy egzekwować prawa, które istnieje, to musimy się oswajać i pogodzić z własną bezbronnością w szkole, na ulicy, w parlamencie i w mediach. W ten sposób dajemy też przykład młodszym pokoleniom...” (koniec cytatu) Niestety, przykład młodym dajemy nienajlepszy. I prof. Nalaskowski zmierza do konkluzji: „Władzy brakuje zdecydowania, a nam wiary we władzę, w sądy, w praworządność. W pracy, na uczelniach, w życiu publicznym głowy mamy w piasku, boimy sie własnej wierności ideałom i mówienia wprost. Łyknęliśmy poprawność polityczną i co gorsza czujemy się z tym coraz lepiej. Trzęsiemy się przed Europą, jakbyśmy wśród eurodurniów mogli mieć gorszą opinię niż mamy...” I dodaje: „Dlaczego i w myśl jakich kodeksów sąd uznał, że jakiś Żulczyk może lżyć głowę państwa ? Chyba dlatego, aby Żulczyków zmultiplikować, aby cała Polska była żulczykowa, margotowa, staszewska i środowa. Aby odrodził się Palikot!? Naprawdę tego chcemy? Mamy wszak przestrogę w postaci permisywnie gnijącej Europy, w której od dawna nie ma Boga i wszystko wolno...” ( koniec cytatu) Musimy jednak dodać, że są jeszcze enklawy wiary i Boga, nawet w zlaicyzowanej Francji, i tam, a także w Italii da się jeszcze osądzić morderców księży. Natomiast w Polsce, kraju tak katolickim, jest to niestety niemożliwe, a nawet przeważnie nie odnaleziono nieznanych sprawców tych zabójstw. Wymiar sprawiedliwości bowiem w wielu przypadkach nie działa, polska Temida – proszę wybaczyć ten sarkazm – potrząsa białą flagą i zaleca zbyt często „cnotę” bezkarności czy na polu afer korupcyjnych czy pospolitych zbrodni. Jeśli ten stan potrwa dłużej, nasz kraj nie ma żadnej przyszłości. Czy nie widzi tego jeden doktor prawa i zwolennik wetowania tak koniecznej reformy PiS-u?
Marek Baterowicz
Od redakcji:
Zachęcamy do nabycia wydanej przez nasze stowarzyszenie książki Marka Baterowicza - opowieści o"wojnie jaruzelskiej"- ZIARNO WSCHODZI W RANIE