Bożena Ratter: BARBARZYŃSTWO IDEOLOGII KOMUNISTYCZNEJ NA TEJ SAMEJ ZIEMI 100 LAT WCZEŚNIEJ
data:06 marca 2022     Redaktor: ArekN


Aleksander Weryha- Darowski opracował i wydał materiał dotyczący życia ekonomicznego na Rusi i udziału w nim Polaków - Kresy Ruskie Rzeczpospolitej, Warszawa, 1919 r.

Ruskie Kresy, czyli Ukraina, Podole i Wołyń, to nasze dawne Województwa, Kijowskie, Racławskie,  Podolskie i Wołyńskie, a jeszcze tak niedawne w rosyjskim zaborze gubernie: Kijowska, Podolska i Wołyńska.

(…) Wykazaliśmy już cyfrowo, jak niewielka stosunkowo garstka (7 %) Polaków dźwiga ogromną część krajowej produkcji rolnej (40%), bierze bardzo znaczny udział w wytwórczości przemysłowej (36%) i utrzymuje na swych barkach główne brzemię podatku państwowego (34%). Wykazaliśmy również, jak ta polska mniejszość stanowi na Rusi prawie jedyną siłę intelektualną i fachową wśród ludności miejscowej, jakie położyła zasługi cywilizacyjne. Możemy śmiało powiedzieć, że Polacy stanowią na tych ziemiach jedyne źródło i jedyną ostoję kultury zachodniej.

 

Ogromny rozwój rolnictwa Ruś w ostatnich dwudziestu latach zawdzięczała tylko Polakom, ich twórczej pracy, przedsiębiorczości i energii, a w dziedzinie przemysłu Polacy byli tu pierwszymi pionierami.

Wielką zasługę ziemiaństwa polskiego na Rusi było utrzymanie dotąd tak znacznych jeszcze obszarów ziemi nie bacząc na nieprzerwanie półwiekowe ograniczenia, trudności, kontrybucje, krzywdy i prześladowania. A tysiące tych co stracili prawa własności, nie wyzbyli się swych obowiązków narodowych i  pracowali dalej wytrwale, stanowiąc w ten sposób wierną załogę polskich ośrodków kulturalnych na Ziemiach Ruskich.

Polscy technicy, polscy inżynierowie są na pierwszym planie i żadna instytucja poważniejsza bez nich się nie obchodzi. Jedna z najlepszych dróg żelaznych rosyjskich - kolej Południowo-Zachodnia -zbudowaną jest w znacznej mierze przez Polaków.

Wobec obfitości pokładów fosforytów na Podolu, grupa ziemian Polaków, zorganizowawszy duże towarzystwo pod nazwą: „Podolskie przemysłowe towarzystwo akcyjne" wybudowała w Winnicy i w 1911 roku w ruch puściła fabrykę superfosfatu, kwasu siarczanego i azotowego, które i dotąd prosperują jak najlepiej. Fabryka ta jest i dziś w kraju jedyna i należy wyłącznie do Polaków.

Wiejski lud polski, potomkowie osiadłych tu ongi mazurów i zaściankowej szlachty, prowadzi życie wieśniacze, zbliżone swym typem do życia ludu rusińskiego. Zachował on jednak swoją wiarę, a przez to i swoją odrębność kulturalną i narodową. Pomimo niebezpieczeństw i trudności, lud ten polskiej książki nie zarzucił, a elementarz polski stanowił przez długie lata moskiewskiego ucisku najcenniejszą relikwię familijną w chacie polskiego chłopa. Olbrzymie zasługi na polu zachowania ludu polskiego od wynarodowienia położyli tu niewątpliwie księża polscy. Gdy nauczanie polskie było surowo wzbronione to świątynia parafialna stała się tym jedynym przybytkiem, gdzie wieśniak polski słyszał ojczystą mowę i ducha narodowego żywił.

Nastąpiła AGRESJA KOMUNISTYCZNEJ, BOLSZEWICKIEJ REWOLUCJI a w ziemię zagospodarowaną przez Polaków wsiąkła ich krew. 

Oszalałe ciemne masy chłopstwa, podjudzane mącącym podszeptem, runęły na dwory…Wobec żywiołowego natarcia uchodzili z gniazd własnych ziemianie, zostawiając za sobą dymy pożarów i zwierzęco pomordowane ofiary. Chłopstwo waliło w gruzy budowle,

przypominające mu istnienie „krwiopijców”, młóciło cepami saską porcelanę, wykluwało

oczy portretom dziedziców, tarzało się w cukrze wysypywanym z worów na podwórza

fabryczne, topiło fortepiany i meble w stawach, szalało z uciechy …„Smert panam!! Rizaty

lachiw! Podpalaj! Bij! Morduj!”(…) – wspomnienia Marii Dunin-Kozickiej, uchodźcy z ogarniętej rewolucją bolszewicką Kijowszczyzny (1918-1920).

 Kto ocalał stawał się uchodźcą, o nich również pisał w 1919 roku Aleksander Weryha- Darowski.

 

Boże

Dziś, gdy te liczne rzesze wygnańców widzi na swym bruku Warszawa, niechętnie na nich spoziera, więcej skora w nich widzieć gości nieproszonych, niźli takich samych dobrych synów Polski jak i jej synowie. A jednak te rzesze poza zasługami ogólnonarodowymi i kulturalnymi, mają jeszcze i swoje specjalne zasługi wobec tej samej Warszawy.

Statystyka przedwojenna dowodzi, że większość produktów wywożonych z Rusi (jak mięso, mąka, słonina, kukurydza dla gorzelni, jęczmień dla browarów) szła do Królestwa na wyżywienie ludności miejskiej, a przede wszystkim dla Warszawy.

Jedna Warszawa rocznie konsumowała 75,000 sztuk bydła tuczonego na Rusi. Inne polskie miasta konsumowały 35,000 sztuk, razem więc polskie miasta konsumowały 110,000 sztuk, co stanowi 72% ogólnego rocznego wywozu Rusi. A że Polacy konsumpcję tę sami pokrywają ze zbytkiem, bo produkują 75% ogólnego wywozu, to stąd wynika, że dobre i tanie mięso Warszawa zawdzięczała przed wojną wyłącznie swoim rodakom kresowym.

Podobny objaw znajdziemy i co do innych produktów, a więc przede wszystkim co do mąki. Królestwo konsumowało 80% mąki, wywożonej kolejami z Rusi i zapotrzebowanie to tak samo całkowicie było pokrywane przez Polaków. A że te obydwa rodzaje produktów są jedyną podstawą żywienia ludności miejskiej, stąd wniosek, że głównymi karmicielami Warszawy i innych większych miast polskich (aż do czasów okupacji niemieckiej) byli Polacy Ziem Ruskich.

Bożena Ratter






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.