Wacław Leszczyński: Pomocnicy agresora
data:02 marca 2022     Redaktor: Anna

Trwa agresja na Ukrainę. W reakcji na to, świat cywilizowany nałożył na Rosję sankcje, rujnujące jej gospodarkę. Polska była architektem wspólnego stanowiska państw Zachodu wobec agresora i nałożenia na niego sankcji. Jego więc wściekłość skupiła się na Polsce. 

   A Rosja ma wszędzie  agentów i płatnych najmitów, szerzących wrogą propagandę przeciwko tym, co przyczynili się do niepowodzeń mocodawcy. Np. były minister francuski obarczył Polskę winą za napaść Rosji na Ukrainę, mówiąc, że Polska zbędnie namówiła Ukrainę do zwrócenia się na Zachód, co było wrogim aktem wobec Rosji. A jedna z francuskich telewizji kłamliwie informowała, że wiele państw pomaga uchodźcom z Ukrainy, ale nie czyni tego Polska.

  Wprawdzie to łgarstwo łatwo zdemaskować, bo wiadomo, że Polska już objęła wszechstronną pomocą ponad 450 tysięcy uciekinierów, głównie kobiet i dzieci z Ukrainy. Ale ta agenturalna stacja liczy na to, że jej odbiorcy nie będą jej kłamstw weryfikować. A takie agentury działają zgodnie z zaleceniami Goebelsa, ministra propagandy nazistowskich Niemiec: „Kłamcie, kłamcie, zawsze z tego coś zostanie”, bo „kłamstwo wielokrotnie powtarzane staje się prawdą”.

   Ogromne wsparcie Ukrainy przez  Polskę, tak w zaopatrywaniu w broń i amunicję, jak w pomoc humanitarną dla setek tysięcy uchodźców, wymaga ogromnych środków materialnych. W interesie agresora jest utrudnienie Polsce tych działań, poprzez ograniczenie jej możliwości finansowych. Toteż, kilka sprzyjających agresorowi partii Europarlamentu, w tym największa zdominowana przez Niemcy, a kierowana przez polityka z Polski, wystąpiło do władz Unii Europejskiej z żądaniem aby nałożyć na Polskę kary pieniężne, pod pozorem tzw. „łamania praworządności”. Jest to haniebne, ale dla agentów i „stypendystów” gangstera, normalne. A powtarzanie kłamstw o braku praworządności w Polsce jest realizacją wspomnianych zaleceń nazistów. Fakt, nie wypłacenie dotąd należnych Polsce kwot z Funduszu Odbudowy, jest też dowodem na sprzyjanie Rosji, przez znaczną część władz Unii.

     Agentura agresora działa też w Polsce. Pewna „prywatna” telewizja głosiła kłamliwie, że wszyscy ukraińscy uchodźcy muszą się rejestrować, co miało wprowadzić chaos na granicy. Polityk opozycji, wsławiony próbą pomocy agresorowi na Podlasiu, łgał o bałaganie na granicy, a inni o wzroście tam przestępczości. By ukazywać Polskę, jako kraj „rasistowski” agenci głosili, że z Ukrainy nie wpuszczane są do Polski osoby czarnoskóre. Wszyscy cudzoziemcy są do Polski wpuszczani, ale trzeba sprawdzać ich tożsamość. Okazało się bowiem, że grupy cudzoziemców spoza Europy udających studentów, siłą wpychały się do pociągów przeznaczonych dla kobiet z dziećmi (co widać na nagraniach), zachowując się tak samo, jak „imigranci” szturmujący granicę Polski z Białorusią możliwe nawet, że to byli oni.

     Ci „polscy” politycy, dziennikarze i celebryci, co zawsze sprzyjają (czy za darmo?) Rosji, prowadzą nadal wojnę podjazdową z Polską, zgodnie z poleceniami swego mocodawcy. Ich celem było i jest podważanie autorytetu polskich demokratycznie wybranych władz i zaufania do nich społeczeństwa. Ci, którzy wcześniej wysługiwali się Rosji i płaszczyli przed jej władcami w przeprowadzanych z nimi wywiadach, ośmielają się dziś polskie władze, które doprowadziły do zjednoczenia państw Unii Europejskiej, nazywać „putinowcami” , którzy „plują na wartości europejskie i wyprowadzają Polskę z Unii”. Nieukarani (dzięki swym wpływom) przestępcy w ohydny sposób porównują polskie władze do najeźdźcy rosyjskiego. Politycy opozycji, którzy na każdym kroku wspierali Rosję, teraz publicznie udają przyjaciół Ukrainy, ale i tak „wypsło” się im rosyjskie kłamstwo o „wojnie domowej” na Ukrainie. Podobnie, „wojną domową” rosyjscy okupanci nazywali swe walki z Żołnierzami Wyklętymi po II Wojnie Światowej w Polsce oraz terror i zbrodnie komunistycznych „służb” i sowieckiego NKWD.
     A to właśnie ci politycy zwalczali wszelką krytykę Rosji. Tak było po ostrzeżeniu Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Gruzji. Tak było z apelem Jarosława Kaczyńskiego do ambasadorów i europosłów z lutego 2010 r. Tak było po „Smoleńsku”, gdy oddali śledztwo Rosjanom i powtarzali kłamliwe raporty Anodiny oraz układali chamskie dowcipy typu „Kaczka po smoleńsku”. To oni ograniczali liczebność wojska polskiego i wydatki na nie (w 2008 r. do 1,55% PKB, przy obowiązkowych 2%). To oni starali się pomóc agresorowi przełamać wschodnią granicę i sprzeciwiali się budowie na niej zapory drwiąc, że jeszcze brakuje podłączenia do niej prądu elektrycznego. To oni starają się osłabić gospodarkę polską i zubożyć Polaków, żądając od władz Unii nałożenia finansowych sankcji na Polskę. To oni, dziś udając „patriotów”, właściwie i tak nie kryją się z działaniami wrogimi wobec Polski. Może więc ci, co popierali dotąd opozycję, wreszcie przejrzą na oczy i wspólnie jako Naród staną po stronie Polski.  

        Wacław Leszczyński





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.