Ustawicznego lawirowania Ukrainy między naszymi wrogami doświadczamy od wieków i tracimy z tego powodu naród, majątek i dziedzictwo narodowe.
Wiadomo, że działała grupa idących w tym okresie ręka w rękę z nazistami nacjonalistów ukraińskich w Krakowie, ale także i we Lwowie –pisał Jacek Trznadel (Kolaboranci). Curkowski, wpływowa postać w Związku Pisarzy Sowieckich we Lwowie, od wkroczenia Wehrmachtu był jawną postacią współpracującą z Niemcami.
Wspomina o tym w pamiętniku Jan Brzoza, również członek tego Klubu Pisarzy, członek Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy:
Gdy tylko pojawił się w mieście pierwszy żołnierz niemiecki na motocyklu, już banda banderowców z Olijnykiem na czele wpadła do Klubu. Demolowali urządzenia, zdzierali portrety, szukali papierów. Uzbrojeni w żelazne łomy zaczęli bić, kogo jeszcze spotkali w Klubie.
[...] Tak samo sekretarz Klubu, „poeta” ukraiński Curkowski zaraz na drugi dzień po wkroczeniu Niemców objął wysokie stanowisko w administracji miasta. Ten sam Curkowski, ważna osobistość w Klubie (pisarzy sowieckich), od której wiele zależało, jak na przykład zasiłki, przepustki, przydziały żywności czy mieszkań. Ten sam, który otwierał i zamykał różne uroczystości kulturalne i polityczne, nie omieszkając na każdym kroku zaznaczyć, że „władza radziecka”, że „genialny wódz", że „słoneczko wyzwolenia” itp. Okazało się, że było wielu jemu podobnych. (Jan Brzoza , Moje przygody literackie).
A czym zajmował się Jan Brzoza w Klubie Pisarzy?
Otrzymałem pracę w bibliotece Klubu. Praca moja polegała na układaniu i zapisywaniu książek do katalogu według alfabetu autorów. Książki zostały zabrane z kilku prywatnych bibliotek, przeważnie wypożyczalni a także dawnego Koła i Kasyna Literacko-Artystycznego. Moją przełożoną była Ukrainka, panna o wiele młodsza ode mnie. Miałem też obowiązek odrzucania wszystkich książek antyradzieckich, faszystowskich, antysemickich i szowinistycznych.
Do tego samego obowiązku poczuwał się Jerzy Borejsza po zajęciu Lwowa przez sowietów. Należał przed wojną do KPP a potem donosił na kolegów pisarzy do NKWD. Został dyrektorem Ossolineum gdzie z udziałem delegowanych z Moskwy i Kijowa zajmował się usuwaniem książek a nawet kartek katalogowych „niewłaściwych” autorów. Kierował też zespołem do przygotowania programu i podręczników (sowieckich), w zespole był też Ukrainiec P.K.Wołyński.
To bardzo charakterystyczne, że kłamliwą broszurę propagandową o Katyniu, wydaną w 1944 roku nakładem Związku Patriotów Polskich w ZSRR (Prawda o Katyniu Moskwa 1944) otwierają artykuły propagandowe dwojga działaczy i pisarzy grupy lwowskiej: Wandy Wasilewskiej i Jerzego Borejszy. Trudno określić te teksty inaczej niż jako nikczemne. Autorzy albo znali prawdę, albo łatwo mogli o niej domniemywać. Interesowała ich tylko propaganda. W cytowanym niżej wywiadzie Zawiślańskiego z Włodzimierzem Sokorskim ten ostatni mówi, że kiedy był w 1944 roku w lesie katyńskim, nie miał złudzeń co do straszliwej prawdy. W tekście zatytułowanym Mord w Katyniu Wasilewska pisała między innymi:
„Wywlekli Niemcy z mogił ciała swoich ofiar, rozkrzyczeli na cały świat nikczemne kłamstwo. Biciem, torturami, przekupstwem sfabrykowali świadków. Zniszczyli dokumenty, które świadczyły przeciw nim. Sfabrykowali «komisje», które pracowały pod ich dyktando. (Jacek Trznadel Kolaboranci).
Bożena Ratter