Kanada budzi w Polsce jak najlepsze skojarzenia. Słowo kanada w języku potocznym określa «dogodne warunki do jakiejś działalności lub realizacji zamierzeń albo miejsce, gdzie one panują» (Słownik języka polskiego PWN). Jednak w samej Kanadzie warunki do życia stawały się ostatnio z roku na rok coraz gorsze. I nie mam na myśli warunków materialnych, tylko rozwój państwa liberalnego zmierzający w kierunku neokomunizmu. Ocenia się, że Kanada wyprzedza pod tym względem nawet najbardziej liberalne kraje Europy Zachodniej. Wszelkie ideologie typu gender czy LGBT są w Kanadzie adoptowane bezrefleksyjnie. Bezrefleksyjnie, ale też bez oporu i sprzeciwu ze strony społeczeństwa. Należałoby zadać pytanie, czy ludzie w Kanadzie są już tak mocno zindoktrynowani, że godzą się na wszystko, czy raczej tak bardzo się boją, że nie sprzeciwiają się niczemu?
Dlatego specjalnie nikogo nie dziwi, że mieszkańcy Kanady rzeczywiste zagrożenie dostrzegli w koronawirusie i masowo zgłaszali się do szczepień. Presja ze strony władz była oczywiście bardzo duża, ale w praktyce osoby z przeciwwskazaniami lub posiadające obawy co do ryzyka skutków ubocznych mogły uniknąć szczepienia. Jednak tylko do czasu. 15 stycznia 2022 roku rząd wydał rozporządzenie o przymusowych szczepieniach kierowców dużych samochodów ciężarowych (tzw. TIRów) jeżdżących do USA. Wydawać by się mogło, że tego typu rozporządzenie, jak wiele innych wydawanych przez kanadyjskie władze przejdzie bez echa i ludzie się temu łatwo podporządkują. Jednak już kilka dni później z miejscowości Prince Rupert położonej na zachodnich obrzeżach Kanady (miasto portowe założone w 1906 roku jako stacja końcowa transkanadyjskiej linii kolejowej) wyruszył w kierunku Ottawy konwój samochodów ciężarowych. Już na trasie kierowcy byli entuzjastycznie witani i pozdrawiani przez okolicznych mieszkańców, na wiaduktach nad trasą przejazdu wywieszano transparenty, a przy drogach gromadzili się ludzie z kanadyjskimi flagami. Dzięki takiej reakcji mieszkańców konwój okrzyknięto Konwojem Wolności, a z innych miejscowości również wyruszyły w kierunku Ottawy podobne konwoje.
Nasuwa się pytanie, skąd tyle determinacji, skąd tyle odwagi wśród ludzi żyjących pod presją coraz bardziej opresyjnego systemu. Zachodnia Kanada traktowana jest jak prowincja, ludzie mieszkają w mniejszych ośrodkach, czują się mniej zależni od władzy. Zawód kierowcy jest bardzo popularny ponieważ większość transportu towarowego w Kanadzie realizowana jest w ruchu drogowym. Kierowca to zawód strategiczny dla gospodarki kraju, wiele osób szczególnie w zachodniej części kraju pracuje na własny rachunek lub w małych rodzinnych firmach transportowych przez co nie podlega presji korporacji. Dodatkowo przemierzanie za kierownicą wielkich przestrzeni, surowych, ale zarazem pięknych, daje tym ludziom poczucie prawdziwej wolności. Ale jest jeszcze jedna rzecz, która umożliwiła lawinowy rozwój tego oddolnego protestu. Jedynym środkiem komunikacji międzyludzkiej w Kanadzie nie podlegającym kontroli i cenzurze ze strony władz i koncernów jest CB radio. I właśnie dzięki tej łączności radiowej kierowcy komunikując się ze sobą stworzyli z dnia na dzień Konwój Wolności, który po kilku dniach dotarł do Ottawy.
Ottawa to nie jedyne miejsce rodzącego się oporu. W stanie Alberta kierowcy zablokowali główne przejście graniczne z USA w miejscowości Coutts. To główny szlak handlowy z północy na południe do USA i Meksyku. Przejście zostało zablokowane w obu kierunkach przez kilkaset ciężarówek ustawionych nierzadko w poprzek autostrady. Do protestu włączyli się także kierowcy z USA. Nie tylko ze względu na solidarność zawodową, 22 stycznia ,a więc równo tydzień po Kanadzie rząd USA wydał analogiczne rozporządzenie o przymusowych szczepieniach dla kierowców amerykańskich.
Centrum protestu jest oczywiście w stolicy Kanady w Ottawie. Kilkaset ciężarówek zgromadziło się w ścisłym centrum miasta, kolejne stoją w bocznych dzielnicach i na drogach dojazdowych do stolicy. Ocenia się, że jest ich od 2 do 3 tysięcy. W centrum Ottawy powstał – to porównanie wręcz ciśnie się na usta – Majdan jak w Kijowie. Wybudowano scenę, gdzie czas umilany jest nie tylko przemówieniami, ale także muzyką. Protestujący są tam już ponad 10 dni, dlatego mieszkańcy Ottawy, w większości zaskakująco życzliwi dla dosyć uciążliwej przecież formy protestu, dostarczają kierowcom żywność, a także paliwo. Paliwo konieczne dla ciągłej pracy silników, gdyż przy kilkunastostopniowym mrozie protestujący muszą zadbać o swoje bezpieczeństwo i możliwość snu w ogrzewanych samochodach. Choć jak to podkreślają uczestnicy jest to protest oddolny widać dobrą organizację i zagwarantowany porządek. Wszędzie dostępne są przenośne toalety, pojemniki na śmieci, a na każdej „zablokowanej” ulicy pozostawiony jest pas dla przejazdy karetek czy innego rodzaju służb ratunkowych.
Kierowcy potrzebują nie tylko bieżącej pomocy w postaci dostarczanego wyżywienia. Od kilkunastu dni nie zarabiają na życie, na utrzymanie swoich rodzin. Dlatego szybko zrodziła się społeczna akcja zbiórki pieniędzy w formule internetowej strony GoFundMe. W ciągu zaledwie kilku dni 120 tysięcy osób wpłaciło na rzecz protestujących łącznie 10 milionów dolarów. Jednak po wypłaceniu na bieżące potrzeby miliona dolarów rząd kanadyjski zablokował konto, a następnie zarekwirował pozostałe 9 mln dolarów argumentując, że pieniądze te musi przeznaczyć na pokrycie strat w mieście wynikłych z coraz bardziej masowego protestu. To może być moment przełomowy. Kanadyjczycy, którzy dotychczas poddawali się różnego rodzaju restrykcjom uważali, że mają zagwarantowany byt materialny. Teraz zrozumieli, że rząd, czy raczej ten rząd premiera Justina Trudeau może w każdej chwili odebrać im ich własność, pozbawić ich zarobionych pieniędzy. Dodatkowo, początkowo obojętna i neutralna policja otrzymała polecenie karania mandatami pod byle pretekstem uczestników i wspomagających ich mieszkańców Ottawy. Wydano też plecenie, by aresztować na 24 godziny osoby dostarczające kierowcom kanistry z benzyną. Protestujący zaapelowali do mieszkańców, by zaczęli chodzić po mieście z pustymi kanistrami, co ma dać władzom do zrozumienia, że wszystkich nie będą w stanie zaaresztować. Aresztowano też 14 osób pod zarzutem przeklinania na ulicy (warto, właśnie, czy warto ….., odradzić pani Lempart wyjazd do Kanady).
Dlatego protest, który miał tylko jedno jedyne żądanie: zniesienie przymusu szczepień dla wszystkich obywateli, nie tylko dla kierowców, protest, który stronił od polityki i politycy nie byli wpuszczani na scenę na ottawskim Majdanie, wywołał już poważny kryzys polityczny w Kanadzie. Premier Justin Trudeau pod pretekstem kwarantanny spowodowanej rzekomym kontaktem z osobą zakażoną opuścił potajemnie Ottawę wywieziony wraz z rodziną przez rządowych ochroniarzy. Po pewnym czasie – nie zdradzając miejsca, gdzie się ukrywa - potępił protestujących, nazywając ich „obrzydliwymi”. Zapowiedział, że jego rząd „nie ugnie się przed rasistami”. Dodał też, że nie zbliży się do protestujących, bo posługują się oni „nienawistną retoryką, przemocą i brakiem szacunku”. Zarzucił też protestującym, że „kradną jedzenie bezdomnym”. Takie zachowanie i wypowiedzi kanadyjskiego premiera mogą dziwić tylko tych, którzy przeoczyli proces liberalizacji państwa. W Kanadzie na porządku dziennym jest przymus ekonomiczny (wiele firm i ich pracowników zależnych jest od łaski / niełaski rządu), zastraszanie ludzi, ale także zawstydzanie poprzez przypisywanie im tak podłych zachować jak przytoczony zarzut okradania bezdomnych z żywności.
Premier Trudeau zarzucił też protestującym, którzy zawiesili kanadyjskie flagi i obsypali kwiatami kilka pomników w centrum miasta – profanowanie tych pomników. I zarzut ten padł z ust człowieka, który zaledwie rok temu klękał na prawe kolano ramię w ramię z aktywistami ruchu Black Lives Matter, którzy obcinali głowy osobom uwiecznionym na tychże pomnikach. To wszystko spowodowało, że wśród protestujących zaczęły pojawiać się transparenty „Ciężarówki spłaszczą tyranię”, co jest parafrazą rządowej zapowiedzi spłaszczenia fali pandemii. Rośnie też determinacja protestujących wyrażana hasłami na transparentach „Ciężarówki się nie wycofają – wycofajcie przymus szczepień”. Tu warto dodać, że prawo obowiązujące w Kanadzie jednoznacznie określa, że nie wolno nikogo przymuszać do działań o charakterze medycznym.
Opisane wydarzenia i aroganckie zachowanie premiera uruchamiają kolejne ogniwa oporu. Były premier Nowej Funlandii i Labradoru a zarazem ostatni żyjący współtwórca kanadyjskiej konstytucji 80-cio letni Brian Peckford (postać charyzmatyczna) zapowiedział pozew sądowy przeciw premierowi Trudeau za złamanie pięciu artykułów konstytucji i określił działania rządu konstytucyjnym zamachem stanu. Z drugiej strony burmistrz Ottawy Jim Watson ogłosił w niedzielę 6 lutego stan wyjątkowy w stolicy kraju. Policja zaczęła rekwirować żywność i paliwo dostarczane przez mieszkańców. Protestujący zapowiedzieli zaś wzmocnienie protestu poprzez przyjazd do miasta kolejnego tysiąca dużych samochodów ciężarowych. Po tym jak burmistrz zakazał używania w mieście klaksonów, wyrastający na przywódcę protestu Patryk King zaprosił do przyjazdu do Ottawy sympatyków protestu z trąbkami, dzwonkami, wuwuzelami, bębnami czy syrenami. Z dnia na dzień sytuacja staje się coraz bardziej napięta, w pasywnej w ostatnim czasie partii konserwatywnej doszło do zmiany władz i nowy przewodniczący partii jednoznacznie poparł protestujących. W oknach wielu mieszkań Ottawy i innych kanadyjskich miast powiewają flagi z klonowym liściem i coraz głośniej mówi się o woli Narodu do przeprowadzenia zmian w państwie. To chyba najbardziej wyrazisty sygnał nadchodzącego przełomu i kompromitacji rządu premiera Trudeau, który głosił, że w Kanadzie nie ma Narodu – jest tylko społeczeństwo. Choć Kanada jest daleko od Polski i wyzwalających się z jarzma komunizmu krajów Europy wschodniej , to opisane wydarzenia są nam zaskakująco bliskie. Są też pierwsze pozytywne decyzje administracyjne. W stanach Saskatchewan i Alberta 8 lutego zniesiono wszelkie covidove restrykcje. Jednak ponieważ ogłoszony 15 stycznia nakaz szczepień dla kierowców ma charakter federalny protest trwa nadal.
Tekst ten powstał w oparciu o informacje otrzymane od osób mieszkających na stałe w Kanadzie, uczestniczących w proteście bądź ten protest wspomagających. Wielu Polaków, którzy z naszej Ojczyzny wynieśli świadomość, że wolność nie jest nikomu dana na zawsze, że o wolność trzeba nieustannie walczyć, aktywnie wspiera protestujących, polskie pączki są wszechobecne na ottawskim Majdanie. Tekst ten wypełnia wielką też lukę w medialnym przekazie, media w Polsce i w Europie od prawa do lewa albo przemilczają ten temat, albo podają jedynie zdawkowe informacje. Potrafiliśmy w Polsce przeciwstawić się tzw. poprawności politycznej, teraz musimy przełamać poprawność covidową. Stąd moja prośba o możliwie szerokie rozpropagowywanie tego tekstu.
Konwój Wolności upomina się nie tylko o swoją wolność tam w Kanadzie, ale także o naszą wolność tu w Europie i w Polsce.
Marcin Bogdan
foto: www.polskacanada