z każdym dniem staję się coraz bardziej słaby
strony książek zdejmuję jakby warstwy cebuli
odkrywany sens okupiony musi być łzami
pochwałą życia bywa piękno martwej natury
przepis na wieczność zapisany w książce kuchennej
ze stron wytartych ledwo widać tę perspektywę
tajemnica drożdży na których wyrosło wnętrze
i ognia w którym hartuje się złoto prawdziwe
może ascezę jakiś w końcu ersatz zastąpi
wiarę bez prawdy objaśni z ekranu asceta
dawny natłok liter może nie sprzyjać wolności
praw do błędu żaden zagłuszyć nie może przekaz
opasłe księgi zamknięte już czasu pieczęcią
czy mrok świata rozproszy poświęcona gromnica
życie oczyszczam wpatrując się w Panny świętość
miecz bólu czemuż Twoją czystość Mario przenika
Wojciech Miotke