31 stycznia 2022, św. Jana Bosko
Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się! Niech będzie znana wszystkim ludziom wasza wyrozumiała łagodność: Pan jest blisko! O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem! A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie. (Flp 4, 4-7).
Jesteśmy, jako świeccy, zapraszani przez kapłanów do włączenia się w ewangelizację, tych których spotykamy, do których kapłani być może nie są w stanie dotrzeć. I jak wskazują, wynika to z bierzmowania, które nas uzdatnia do głoszenia wiary innym.
Chciałbym tu rozważyć kilka kwestii z tym związanych.
1. Jaką treść wiary przekazywać? Czy dowolny świecki ma na tyle ukształtowaną wiarę, że można być przekonanym iż przekazuje taką wiarę jaką głosi Kościół. Czy nie ma różnicy między świeckim a kapłanem w tym zakresie. Kapłan przez wyświęcenie otrzymuje specjalne dary Ducha Św. do głoszenia orędzia Jezusowego i o ile biskup nie zakaże mu tego, to powinien nie ustawać głoszeniu Ewangelii.
A co robi świecki, jeśli stara się włączyć w ewangelizację? Głosi wiarę w Chrystusa, tak jak ją pojmuje i nikt nie weryfikuje tego czy odpowiada to prawdzie Ewangelii. Istnieje ryzyko, że jego głoszenie nie odpowiada wierze Kościoła.
2. Świecki jesli widzi gorliwość i zaangażowanie kapłana to gotów jest go nawet naśladować i przekazywać wiarę w postaci przekazu ustnego. Czy jednak nie grozi mu zaniedbanie rodziny?
3. Jeśli wierny świecki zauważa, że hierarchowie głoszą jakieś sprawy światowe (ekologia, migranci) a nie naukę Chrystusa, czy zechcą się zaangażować?
4. Czy jednak nie należy przede wszystkim dbać o swoje zbawienie i zbawienie swojej rodziny i w cichości modlić się do Boga oraz pogłębiać swoją wiarę przez lekturę katechizmów katolickich, gdzie przedstawia się nie zmutowany przekaz nauki Chrystusa i Kościoła, i według tego żyć?
5. Czy nie jest tak, że Kościół jest hierarchiczny i głoszenie Ewangelii jest obowiązkiem kapłanów, a obowiązkiem zarówno kapłanów, osób zakonnych i świeckich jest żyć wg Ewangelii. Świeccy nie mogą zastępować kapłanów w tym co do nich należy.
Główne obowiązki katolika: wierzyć w to wszystko, co Pan Bóg objawił, a Kościół naucza, wypełniać przykazania Boże i kościelne, przyjmować sakramenty święte, modlić się i pełnić dobre uczynki.
W tym kontekście chciałbym przytoczyć cytaty z książki Ralpha Martina „Kościół w kryzysie”, które opisują sytuację w Kościele, a tym samym są uwarunkowaniami działań świackich.
„Wielu katolików (księży i zakonników) odrzuciło po Soborze Watykańskim II podstawowe prawdy w swoich spekulacjach teologicznych, przestali dysponować odpowiednimi kryteriami dla osądu tego, co jest właściwe, a co niewłaściwe. Pragnienie poważania przez świat i akceptacji przez świeckich ekspertów często prowadziło do bezkrytycznej afirmacji ich spostrzeżeń i metodologii, często o antychrześcijańskich założeniach.
Wielu ludzi zrezygnowało z modlitwy, samozaparcia i samodyscypliny, jeszcze bardziej osłabiając zdolność do rozróżniania Ducha Bożego z jednej, a ducha ludzkiego, ducha świata czy złego ducha z drugiej strony. Brak kryteriów obiektywnej prawdy, w parze z porzuceniem autentycznego życia duchowego, doprowadził wielu do duchowej ślepoty.
Powiedzieć „tak” nauczaniu Kościoła w obszarach wiary i moralności, to znaczy powiedzieć „nie”, tym, którzy je podważają i kwestionują. Jedność jest oparta na prawdzie. Tolerowanie zepsucia wiary czy moralności zatruwa atmosferę społeczności dużej czy małej. Krzewi obojętność i letniość, która pozwala złu na wzrost i na zepsucie innych. Szybka i jednoznaczna korekta i dyscyplinowanie przynoszą zdrową „bojaźń Pana”, która daje społeczności umocnienie wobec grzechu.
Bierność duszpasterzy, która może skończyć się tolerowaniem wielkiego zła, często rozpoczyna się od bardzo małych aktów nieposłuszeństwa... Wielu pasterzy Kościoła unika wysiłku faktycznego zapoznania się z kłopotliwą sytuacją. Nasz Pan oczekuje, że ci, którzy są wyznaczeni na pasterzy owczarni podejmą skuteczne kroki dla ochrony owczarni, przez dyscyplinowanie tych, którzy psują wiarę i moralność.
Nasza współczesna sentymentalność wzdraga się przed bezpośrednią mową, przed napominaniem i ganieniem, które tak często polecane są w Piśmie św.. Jednak przez takie zaniedbania uchylamy się przed prawdziwą miłością i łaską, i wystawiamy na niebezpieczeństwo wieczne zbawienie czyniących zło.”
A warto spojrzeć na przykład wspominanego dzisiaj świętego.
Św. Jan Bosko ogarnięty gorliwością o zbawienie wieczne ludzi, zaczął gromadzić samotną młodzież, uczyć ją prawd wiary, szukać dla niej pracy u uczciwych ludzi. W niedzielę zaś dawał okazję do wysłuchania Mszy świętej i do przyjmowania sakramentów świętych, a później zajmował młodzież rozrywką. Ponieważ wielu z nich było bezdomnych, starał się dla nich o dach nad głową.
Św. Jan potrafił odnajdywać czas na modlitwę i głębokie życie wewnętrzne. Obdarzony niezwykłymi charyzmatycznymi przymiotami, pozostawał człowiekiem pokornym i skromnym. Wprowadził nową metodę wychowawczą odwołującą się do potencjału dobra i rozumu, jakie wychowanek nosi w swoim wnętrzu. Wychowawca staje się mu bliski i towarzyszy mu na drodze autentycznego wzrastania System zapobiegawczy polega na uprzedzaniu czynów podopiecznego tak, aby nie doprowadzić do zrobienia przez niego czegoś niewłaściwego.
Św. Jan Bosko został obdarzony wielorakimi darami, m.in. posiadał dar czytania w sumieniach ludzkich, którym posługiwał się niemal na co dzień, oraz dar przepowiadania przyszłości jednostek, swojego zgromadzenia, dziejów Italii i Kościoła, wykorzystywał je dla zbawienia wiecznego swych podopiecznych.
Takimi gorliwymi synami duchowymi św. Jana Bosko w naszych czasach są ks. Dominik Chmielewski SDB; może warto np., wysłuchać https://www.youtube.com/watch?v=k9riFdzodgg i ks. Jacek Bałemba z jego gorliwością by w liturgii oddać chwałę Bogu (jego aktywność na stronie: https://verbumcatholicum.com/).
Oby zarówno duchowni jak i świeccy przyjmowali jako wzór do naśladowania - św. Jana Bosko, przyjmując jego sen o dwóch kolumnach z następującym napisem: „AUXILIUM CHRISTIANORUM” (Wspomożenie Wiernych); na drugiej, jeszcze wyższej i grubszej, znajduje się Hostia rozmiarów proporcjonalnych do kolumny, a pod nią inna tablica, z napisem: „SALUS CREDENTIUM” (Zbawienie Wierzących) jako ratunek dla Kościoła.
Niech zachętą dla nas w chwili prób i doświadczenia różnorakich zagrożeń będą słowa, którymi ks. Bosko skomentował swój sen o dwóch kolumnach: Są tylko dwa sposoby, by uratować się w tak wielkim dramacie: nabożeństwo do Najświętszej Maryi Wspomożycielki Wiernych i częsta Komunia św. Należy dołożyć maksymalnych wysiłków, by te dwie praktyki realizować wszędzie i w życiu wszystkich.
Zb.