Marcin Bogdan: Ihr Kampf a nasze zagrożenie
data:12 grudnia 2021     Redaktor: ArekN

Konstytucja jest najważniejszym aktem prawnym danego państwa. Wyraża wolę Narodu. Dlatego uznawana za pierwszą na świecie Konstytucja Stanów Zjednoczonych Ameryki zaczyna się od słów: „My, naród Stanów Zjednoczonych ……… wprowadzamy i ustanawiamy dla Stanów Zjednoczonych Ameryki niniejszą Konstytucję.” A polska Konstytucja stanowi, że: „Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu.”- pisze Marcin Bogdan.

 

A jak jest w Niemczech? Po upadku III Rzeszy, cztery lata po zakończeniu II wojny światowej podstawowym aktem prawnym w Niemczech stała się Ustawa Zasadnicza Republiki Federalnej Niemiec (Grundgesetz für die Bundesrepublik Deutschland). Ustawa ta funkcjonuje wprawdzie jako Konstytucja Niemiec ale jej prowizoryczny, tymczasowy charakter wynikający z powojennego podziału Niemiec został zaakcentowany już w samej nazwie Ustawa Zasadnicza. W art. 146 zapisano, że Ustawa ta obowiązuje: „do dnia, gdy po odzyskaniu ostatecznej wolności i jedności Niemiec naród niemiecki w drodze swobodnej decyzji przyjmie konstytucję”. Jednak mimo zjednoczenia Niemiec w 1990 roku tymczasowa Ustawa Zasadnicza obowiązuje nadal. Dokonano w niej jedynie stosownych zmian a przytoczony artykuł 146 na mocy art. 4 nr 6 Układu Zjednoczeniowego z 31 sierpnia 1990 roku brzmi obecnie: „Niniejsza Ustawa Zasadnicza, która po dokonaniu się zjednoczenia (Wiedervereinigung) i wolności Niemiec obowiązuje w odniesieniu do całego Narodu Niemieckiego, utraci swoją moc obowiązującą w dniu, w którym wejdzie w życie konstytucja, przyjęta w drodze swobodnego wyboru przez Naród Niemiecki.”

Czy zatem po ostatnich wyborach, w których władzę w Niemczech przejęła nowa koalicja Naród Niemiecki doczeka się wreszcie konstytucji? Czy będzie to priorytetem dla rządzących? Trzy partie SPD, Zieloni i FPD, które tworzą rząd podpisały 24 listopada br. umowę koalicyjną, którą zatytułowano „Odważyć się na wielki postęp. Sojusz na rzecz wolności, sprawiedliwości i zrównoważonego rozwoju”. Nie ma tam jednak zapowiedzi uchwalenia konstytucji. Można by rzecz, po co Niemcom konstytucja, skoro w opublikowanej umowie jest zapisane m.in.:
„Możliwość bezpłatnych aborcji jest częścią niezawodnej opieki zdrowotnej. Podejmiemy skuteczne środki, aby przeciwdziałać tzw. molestowaniu osób na chodnikach przez przeciwników aborcji”.
„Aborcje powinny być częścią edukacji medycznej i szkoleń dla lekarzy”.
„Państwo będzie finansować In vitro oraz pełnoletnim osobom trans operacje zmiany płci”.

Jeśli do tego dodamy zapowiedź wycofania się Niemiec z węgla jako źródła energii do 2030 roku (rząd Merkel mówił o roku 2038) co wg ekspertów spowoduje kryzys energetyczny i niedobory w dostawie prądu, uzyskamy pełny obraz perspektyw jakie czekają Niemców pod rządami nowej koalicji.

Można by rzec, to nie nasz problem. To suwerenny wybór niemieckiego społeczeństwa i wynikające z tego wyboru konsekwencje. Jednak w umowie koalicyjnej jest rozdział VII zatytułowany: „Odpowiedzialność Niemiec za Europę i świat”. A to dotyczy już nas bezpośrednio a sam tytuł tej części umowy koalicyjnej nasuwa najgorsze skojarzenia, które potwierdza następujący zapis w umowie:

  • „Jako największe państwo członkowskie przyjmiemy na siebie szczególną odpowiedzialność za całą Unię Europejską, której chcemy służyć”.
Jak ta szczególna odpowiedzialność ma wyglądać? Umowa koalicyjna to precyzyjnie określa:
  • „W tym celu rząd federalny przedstawi propozycję zmian w Traktatach, a w razie braku możliwości porozumienia – w drodze uzgodnień międzyinstytucjonalnych”.
  • „Konferencję o przyszłości Europy wykorzystamy do reform. Konferencja powinna prowadzić do zwołania konwencji założycielskiej oraz do rozwoju europejskiego państwa federalnego, które powinno zostać zdecentralizowane zgodnie z zasadami  pomocniczości i proporcjonalności oraz Kartą Praw Podstawowych”.
  • „Wzywamy Komisję Europejską do bycia strażnikiem Traktatów, w tym do bardziej konsekwentnego i szybszego stosowania i egzekwowania istniejących instrumentów ochrony praworządności, a także wyroków TSUE poprzez art. 260 i 279 TFUE”.
  • „Przyjmiemy propozycje Komisji w sprawie zgody na plany funduszy odbudowy, jeśli warunki takie jak niezawisłe sądownictwo zostaną spełnione”.
  • „Zobowiązujemy i popieramy Komisję Europejską w zakresie zastosowania w przyszłości procedur przeciwko systemowym naruszeniom Traktatów poprzez ustalanie indywidualnych procedur na wypadek naruszeń praworządności przez państwo członkowskie”.
  • „Opowiadamy się za tym, aby rodziny tęczowe i małżeństwa / związki partnerskie osób tej samej płci zawarte w UE były uznawane we wszystkich państwach członkowskich ze wszystkimi konsekwencjami prawnymi”.
  • „W przyszłości możliwe będzie również wniesienie powództwa do TSUE, jeżeli państwo członkowskie działa w zakresie swojego prawa krajowego”.
  • „Aby wzmocnić TSUE, kadencję sędziego należy przedłużyć do jednorazowych dwunastu lat”.

Nie zabrakło też odniesień do kwestii migracji:

  • „Chcemy wspierać i promować gotowość do przyjmowania ludzi w Niemczech i UE”.
  • „Chcemy skutecznie ograniczać nielegalne push-backi i skończyć z cierpieniem na granicach zewnętrznych UE."
  • „Zostanie przeprowadzona kampania reklamująca uzyskanie obywatelstwa niemieckiego”.

Aby zrealizować te zapisy nowa koalicja „chce stworzyć bardziej legalne drogi dojazdowe do Niemiec”. Analogia do żądania od Polski w 1939 roku tzw. korytarza jest zapewne czysto przypadkowa. Jednak o determinacji nowego niemieckiego rządu niech świadczy zapowiedź zastąpienia zasady jednomyślności w Radzie Ministrów UE większością kwalifikowaną a więc możliwość przegłosowywania fundamentalnych spraw zwykłą większością głosów.

Warto jeszcze wspomnieć o zapowiedzi obniżenia wieku wyborczego z 18 do 16 lat. Mniej istotna jest tu ocena merytoryczna zasadności takiej zmiany. Bardziej istotne jest to, że w Niemczech byłoby rządzącym bardzo trudno przeforsować taką zmianę gdyż wymagałoby to zmian w omawianej na wstępie Ustawie Zasadniczej pełniącej tymczasową rolę konstytucji. A to wymaga uzyskania poparcia 2/3 głosów członków Bundestagu. Zaś w wyborach do Parlamentu Europejskiego zmiana ta będzie mogła zostać przyjęta zwykłą większością głosów. Jak widać nowa niemiecka koalicja rządząca jest przekonana o tym, że nawet jeśli czegoś nie będzie w stanie przeprowadzić wewnątrz swojego kraju, to z łatwością narzuci to całej Europie – wszak Niemcy przyjmują na siebie szczególną odpowiedzialność za całą UE.

Zaledwie 7 lat po przejęciu władzy w efekcie demokratycznych wyborów autor „Mein Kampf” rozpętał II wojnę światową by móc zrealizować ideę panowania nad Europą. Ile lat potrzebuje obecny niemiecki rząd by zgodnie z zapisami umowy koalicyjnej podporządkować sobie całą Europę? I do jakich działań się posunie by to zrealizować? Ten współczesny „Ihr Kampf” – ich walka - to dla nas realne zagrożenie. Czy potrafimy się przed tym obronić? Czy w razie konieczności stawimy opór, powiemy non possumus? Czy też powierzymy losy naszej suwerenności i niepodległości politykom, którzy kierując się sentencją „für Deutschland” gotowi są zgodzić się na kolejny zabór Polski, który zapowiadają niemieccy politycy w umowie koalicyjnej.

Marcin Bogdan






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.