Wacław Leszczyński: Dwa marsze
data:13 listopada 2021     Redaktor: GKut

 6 listopada 2021 r. ulicami Warszawy, Krakowa i innych miast, szły marsze pod hasłem „Ani jednej więcej”.


A nie szło tu o to, by nie było ani jednej więcej „aborcji”, czyli zamordowania polskiego dziecka. Organizatorzy manifestacji w ohydny sposób, jak hieny cmentarne, wykorzystali nagłośnioną śmierć przy połogu kobiety w ciąży, jaka zdarza się w Polsce wg Euro-Peristat w 1,9 przypadkach na 1000 urodzeń (czyli co roku ok. 700 razy), do ataku na polską Konstytucję, zakazującą zabijania dzieci nienarodzonych. Piewcy cywilizacji śmierci i nienawiści chcą, jak każą im ich mocodawcy i sponsorzy, by w Polsce było, jak w Niemczech, gdzie w 2020 r. wykonano 100 tysięcy aborcji. W marszu szli agenci „obcych” i politycy związanej z nimi opozycji. Szli jej poplecznicy, z rodzin działaczy PZPR i „służb” PRL. Szła też młodzież o intelektualnym poziomie typu „pokoloruj drwala”. Ona nie wie, co to książka, a swą wiedzę bezkrytycznie czerpie z forów społecznościowych na Internecie. A nienawidzący Polski agenci każdy pretekst wykorzystują, żeby Jej zaszkodzić. Wypisują w Internecie kłamliwe fejki i półprawdy, które niedouczona młodzież traktuje poważnie. Popiera ona więc aborcję, bo nie wie, że to jest zabicie dziecka. Wierzy w kłamstwa o „kryzysie imigracyjnym”, o głodnych i chorych „dzieciach i kobietach” oraz łgarstwa o wielu migrantach martwych, po polskiej stronie granicy. Obawia się zmian klimatu pod wpływem dwutlenku węgla. I ona też myśli, że śmierć kobiety w Pszczynie ma jakiś związek z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego. A ten związek jest dokładnie taki sam, jak z plamami na słońcu. Ale co się dziwić tej młodzieży, gdy Europarlament, w oparciu o agenturalne doniesienie o tragedii w Pszczynie, zamiast się zająć zagrożeniem granic Europy i poparciem dla Polski, przyjął antypolską rezolucję i żąda dla Niej kar za zakaz mordowania dzieci nienarodzonych!

     Tak wspomniana młodzież, jak i poplecznicy opozycji, wierzą w brednie głoszone przez agenturę i związanych z nią polityków. A słyszą np. bzdury, że Senat USA omawiał stan demokracji w Polsce. Że Narodowy Bank Polski nie zmieniając stopy procentowej napędza inflacje, a gdy zmienia, to podraża kredyty. Ludzie bez honoru w Internecie podważają honor polskiego żołnierza. Podrzędne aktorki, znane głównie z reklam, emerytowani aktorzy i muzycy oraz byli celebryci rzucają wulgarne bluzgi (to ich zwykły język) na Straż Graniczną i Wojsko Polskie, za ochronę granicy polskiej i Unii Europejskiej. Dzieci generałów SB infantylnie kłamią, że Straż Graniczna „wywozi do lasu i morduje imigrantów”, a dzieci ministrów PRL porównują działania Straży Granicznej do Holocaustu. Opozycyjny szmatławiec boleje, że Straż Graniczna użyła gazu łzawiącego na migrantów, rwących graniczną zaporę. Głosi też wraz z „polskimi” politykami opozycji, wyższość „praw” Unii Europejskiej nad polską Konstytucją.

     11 listopada br. ulicami Warszawy przeszedł tradycyjny, cykliczny Marsz Niepodległości, z udziałem ok. 150 tysięcy Polaków. Niepodległość Polski jest dla naszych wrogów czymś nie do zniesienia. Oni nie pogodzili się z tym, że w 1918 r. Polacy wyzwolili się spod ich zaborczej władzy. Powstałą Polskę nazywali „pokracznym bękartem Traktatu Wersalskiego” i „wspólnie i w porozumieniu” w 1939 r. na Nią napadli. Mordowali polskich patriotów i zakazali czcić narodowe święta. Tak było do lat 80. XX wieku. Po 1989 r., dla rządzących wiele lat w Polsce komunistów i liberałów, Święto Niepodległości nie było świętem. Niektórzy z nich świętują nie 11 listopada, ale 7 listopada, rocznicę utworzenia rządu Daszyńskiego i rocznicę bliższej im, Rewolucji Październikowej. W czasie kolejnych Marszów Niepodległości urządzane były przez nich prowokacje, np. podpalenie budki koło ambasady rosyjskiej. Oni Polaków zwą psychopatami (z wulgaryzmem). Do walki z Polakami sprowadzano nawet z Niemiec nazistowskie bojówki. Dzięki kłamstwom polityków obecnej opozycji, jeden unijny pajac krzyczał, że w Marszu szło „60 tysięcy faszystów, rasistów”. W tym roku wrogowie polskiej suwerenności zakazali Marszu. Także niektóre samorządy zabraniały świętować ten dzień. Ale decyzją polskich władz, Marsz się odbył i to bez incydentów, poza drobnymi prowokacjami grupek agentury. O to złe są niemieckie media w Polsce (a tak liczyli...). W Marszu pod hasłem „Niepodległość nie na sprzedaż” szły rodziny z dziećmi, osoby spoza stolicy, a także cudzoziemcy. Dziękowano na nim Straży Granicznej, Wojsku Polskiemu i Policji za ochronę granic. Bo Polacy cenią niepodległość swej Ojczyzny i hasło „Bóg, Honor i Ojczyzna”. A hasłem głupków i agentów to: „bób, humus i włoszczyzna” oraz grafomańsko przekręcona, święta dla Polaków, „Rota”. Przeżyliśmy zabory, przeżyliśmy okupację, przeżyliśmy PRL, przeżyjemy da Bóg i ich także. Trzeba tylko pamiętać słowa Józefa Piłsudskiego: „Podczas kryzysów strzeżcie się agentur ! Idźcie swoją drogą, służąc jedynie Polsce, miłując tylko Polskę i nienawidząc tych, co służą obcym"

   Wacław Leszczyński





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.