Marcin Bogdan: Kluczowy wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka
data:12 listopada 2021     Redaktor: Redakcja

8 listopada to ważna data. W tym dniu Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał wyrok w sprawie z powództwa dwójki polskich sędziów Moniki Dolińskiej-Ficek i Artura Ozimka przeciwko Polsce, orzekając jednogłośnie, że doszło do naruszenia Artykułu 6 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Skarżący ubiegali się o stanowiska sędziowskie, ale nie otrzymali na nie rekomendacji Krajowej Rady Sądownictwa. Zdaniem ETPCz na procedurę powoływania sędziów nadmierny wpływ miały władza ustawodawcza i wykonawcza.

 
Trybunał w swoim orzeczeniu stwierdził, że "Stanowiło to fundamentalną nieprawidłowość, która niekorzystnie wpłynęła na cały proces i podważyła legitymację Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego, która rozpoznawała sprawy skarżących. Izba nie była zatem »niezależnym i bezstronnym sądem ustanowionym przez prawo« w rozumieniu Europejskiej Konwencji" wnioskując dalej, że  "Ponieważ naruszenie praw wnioskodawców miało swoje źródło w zmianach w polskim ustawodawstwie, które pozbawiły polskie sądownictwo prawa wyboru sędziowskich członków KRS oraz umożliwiły władzy wykonawczej i ustawodawczej bezpośrednią lub pośrednią ingerencję w procedurę powoływania sędziów, (...) potrzebne są szybkie działania naprawcze ze strony Państwa Polskiego".
 
Nie sam wyrok i jego konkluzja są najważniejsze, ale uzasadnienie. Trybunał odniósł się bowiem do podnoszonych przez oskarżone Państwo Polskie argumentów, że obowiązujące aktualnie procedury powoływania sędziów w Polsce są tożsame z przepisami i procedurami obowiązującymi w innych krajach UE takich choćby jak Niemcy. W uzasadnieniu wyroku Trybunał stwierdził co następuje: „W niektórych starszych demokracjach istnieją systemy, w których władza wykonawcza ma silny wpływ na powoływanie sędziów. Takie systemy mogą dobrze funkcjonować w praktyce i pozwalać na niezależne sądownictwo, ponieważ władzę wykonawczą ogranicza kultura prawna i tradycje, które rozwinęły się przez długi czas”. Dodając dalej: „Nowe demokracje nie miały jednak jeszcze szansy rozwinąć tradycji, które mogą zapobiec nadużyciom”.
 
To uzasadnienie jest fundamentalne dla właściwego zrozumienia europejskiej demokracji. Europejski Trybunał Praw Człowieka uświadomił mi, uświadomił zapewne wielu czytającym to orzeczenie, jak wielka kultura prawna i tradycje rozwinęły się przez długi czas w Niemczech. Rozwijały się już w czasach Kanclerza Rzeszy Niemieckiej Otto Bismarcka, a może nawet wcześniej. Rozwijały się i ugruntowywały także później w czasach III Rzeszy. To wtedy kształtowały się prawdziwa kultura prawna i tradycje, to wtedy powstał Trybunał Ludowy oraz Sądy Specjalne, a na czele Sądu Wojskowego III Rzeszy stanął sam Adolf Hitler. Kształtowały się przez kolejne lata już po roku 1945, kiedy to praktycznie żaden z sędziów Trybunału Ludowego nie poniósł odpowiedzialności karnej i faktu tego nie zmieniła ustawa wydana 28 maja 1998 roku (tak w 1998 czyli 53 lata po zakończeniu wojny!), która jedynie w sposób symboliczny unieważniła wszystkie zbrodnicze wyroki Trybunału Ludowego.
 
A jak w tym czasie kształtowały się i rozwijały kultura prawna i tradycje w Polsce? Sądownictwo polskie wraz z aparatem władzy przeszły o zgrozo do podziemia. To w podziemiu powstały Wojskowe Sądy Specjalne podległe Szefostwu Służby Sprawiedliwości Komendy Głównej Służby Zwycięstwu Polski SZP- Związku Walki Zbrojnej ZWZ, a później Armii Krajowej AK. To w podziemiu powstały (znów napiszę o zgrozo) Sądy Kapturowe a pod koniec 1942 roku Cywilne Sądy Specjalne CSS. To wreszcie w podziemiu powstały Biura Wojskowych Sprawiedliwości BWS, których zadaniem było obserwowanie polityki sądowej okupanta, czyli Niemiec, i informowanie władz Polski Podziemnej o zachodzących zmianach i wynikających stąd zagrożeniach dla polskiej ludności. Można by rzec, że BWS-y obserwowały rozwijającą się w czasie kulturę prawną Niemiec.
 
Ale skąd ja mogłem wiedzieć o tej niemieckiej kulturze prawnej i o tych tradycjach? Skąd mogłem wiedzieć wcześniej, zanim poznałem wyrok ETPCz z 8 listopada 2021 roku? Mógł mi o tym opowiedzieć mój rodzony wujek Antek, ale został w lipcu 1940 roku rozstrzelany w lesie koło Sanoka w nocnej zbiorowej egzekucji na podstawie - a jakże - wyroku niemieckiego Sądu Specjalnego. Ja się urodziłem kilkanaście lat po wojnie, wujek zginął, gdy miał lat 19. Mógł mi o tym opowiedzieć także mój rodzony dziadek Jan, ale został rozstrzelany w sierpniu 1944 roku w Warszawie, gdy kultura prawna Niemiec scedowała sądowe decyzje o ludzkim życiu na rzecz plutonów egzekucyjnych. I choć urodziłem się kilkanaście lat po wojnie, dziadka też nie poznałem, gdy został zamordowany miał 55 lat. Gdyby żyli, tobym ich poznał, mogliby mi o tym opowiedzieć. Ale wujek i dziadek zostali zamordowani przez Niemców, którzy jak się dopiero teraz dowiaduję, rozwinęli kulturę prawną i tradycje. Taki był los milionów Polaków. A teraz my bliscy potomkowie zamordowanych dożyliśmy czasów, gdy Europejski Trybunał Praw Człowieka poucza nas o rozwijającej się przez długi czas niemieckiej kulturze prawnej i przypomina nam, że to Polacy nie mieli jeszcze szansy rozwinąć tradycji, które mogą zapobiec nadużyciom.
 
Czy za tę życzliwą i cierpliwą naukę oraz przykład kultury prawnej i tradycji nie powinniśmy zapłacić Niemcom reparacji? Powiedzmy miliard ojro dziennie?
 
Marcin Bogdan





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.