Bożena Ratter: Antypolonizm historyczny
data:09 listopada 2021     Redaktor: Anna

Polska zbyt wielu czynnikom zagranicznym przeszkadza. A to że przeszłość, że nasza historia jest wykorzystywana do fabrykacji negatywnych stereotypów - to oczywiste.  Polska jest na celowniku naszych wrogów w szczególności wówczas, gdy przypomina o sobie, domaga się swojego i broni swoich racji. Nie bez znaczenia jest katolicyzm polski, który w liberalnych kołach zachodu zwłaszcza,  postrzegany jest jako najistotniejszy  atrybut polskości.  Należy atakować Polaków za to przywiązanie do kościoła. Profesor Marek Kornat, gość programu PCH24, odpowiada na pytanie, skąd bierze się antypolonizm historyczny.

W uzupełnieniu do rozmowy PCH24 dodam, iż Polaków za przywiązanie do katolicyzmu obrządku łacińskiego atakowały wrogie Rzeczypospolitej mniejszości narodowe. Ukraiński zamach stanu 1 XI 1918 r. we Lwowie, a zarazem w całej Małopolsce Wschodniej, zainicjował konflikt zbrojny, w którym największe ofiary ponosiła polska ludność cywilna identyfikująca się w olbrzymiej większości z Kościołem rzymskokatolickim, szykanowana przez Ukraińców. Jakkolwiek sam konflikt zbrojny nosił w sobie wystarczająco tragiczny ładunek strat i ofiar, to jego złożoność wzmacniał dodatkowo aspekt wyznaniowo-religijny – napisał ks. Józef Wołczański we wstępie do relacji O stanie archidiecezji lwowskiej porządku łacińskiego w czasie napadu „ukraińskiego” 1918/1919. (Studia sandomierskie, tom XVII, 2010 r.)
 
Ukraińcy niezadowoleni z przegranej wojny zainicjowali na Zachodzie Europy kampanię oszczerstw skierowanych pod adresem Kościoła rzymskokatolickiego prowincji lwowskiej, jak również polskiego rządu i wojska. Działania te miały zdyskredytować polskie władze w oczach Zachodu jako wrogie względem ukraińskiej mniejszości narodowej, zamieszkującej południowo-wschodnią Rzeczpospolitą. W obronie prawdy wystąpił bezpośredni świadek wydarzeń, metropolita lwowski abp Józef Bilczewski zlecając w 1920 r. opracowanie memoriału, traktującego o bezpardonowej taktyce eksterminacji polskiego społeczeństwa. Przystąpiono do inwentaryzacji poniesionych strat tak w wymiarze biologicznym, materialnym, jak również kulturowym.
 
Jedną z publikacji powstałą w tamtym czasie jest cytowana poniżej relacja O stanie archidiecezji lwowskiej porządku łacińskiego 1918/1919 .
 
Istotne miejsce w publikowanym dokumencie zajmuje próba wskazania inspiratorów eksterminacji Polaków, a co się z tym wiąże dewastacji obiektów kultury materialnej o łacińskiej proweniencji w Małopolsce Wschodniej. W tym względzie panuje całkowita pewność: winę za ten stan rzeczy ponosiło duchowieństwo greckokatolickie na czele z metropolitą Andrzejem Szeptyckim. Autor pisze: „[...] nienawiść «Ukraińców» do latynizmu i polskości, to w znacznej mierze owoc pracy przeważającej całości duchowieństwa unicko- «ukraińskiego», które w swej działalności politycznej kroczyło i kroczy właśnie drogą skrajnej nienawiści do obrządku łacińskiego i bratniej narodowości polskiej”.
 
Aż nadto dobrze wiedzieli „Ukraińcy” o tym, że lud polski we wschodniej Małopolsce zrósł się - że tak powiemy - z obrządkiem łacińskim, że przywiązanie do wiary świętej katolickiej w tym obrządku zespoliło się w sercu ludu polskiego z uczuciem miłości Ojczyzny w jedną i nierozerwalną całość…że uczucia narodowe u ludu polskiego na Kresach da się zniszczyć najłatwiej wtedy, jeśli się go oderwie od obrządku łacińskiego…przez pozbawienie ludu polskiego jego przewodników i ojców duchowych…
 
Destrukcyjna praca szła w różnych kierunkach, czy to w niszczeniu wszystkiego, co by zewnętrznie świadczyło o polskim charakterze kraju i jego mieszkańców, czy to w krzywdzeniu tak materialnym, jak moralnym ludności polskiej, czy też wreszcie w niszczeniu fizycznego życia Polaków. W drukowanych odezwach, przeznaczonych dla żołnierzy i w dziennikach agitowano: …Pamiętaj, że dopóty nie będzie spokoju ani dobra na ukraińskiej ziemi, jak długo tu żyć będzie polskie nasienie [...]. Pamiętaj [...], że ich księża to czarne, jadowite skorpiony, które podburzają i ryją pod nami, na naszej własnej ziemi [...]. Ukraiński żołnierzu! Bij lackiego gada, gdzie go dopadniesz”…
 
Pierwszą ofiarą „Ukraińców” spośród 6 zamordowanych księży archidiecezji lwowskiej był proboszcz w Sokolnikach, ks. Wincenty Czyżewski. Został rozstrzelany 11 listopada 1918 r., gdy w delegacji udał się wraz z wójtem i nauczycielem do wojsk „ukraińskich” , by oszczędzono życie i mienie mieszkańców wsi.
 
Oprócz strat w wymiarze biologicznym, odnotowano dotkliwe zniszczenia materialne: 45 kościołów nosiło ślady ostrzeliwań artyleryjskich, zniknęło z powierzchni ziemi wiele pomników polskich postaci historycznych, zdemolowano liczne sierocińce i przytułki, w miastach zdepolonizowano nazwy ulic, patronów szkół oraz innych instytucji publicznych.
 
25 lat później, 10 lipca 1943 roku, poeta Zygmunt Rumel jako delegat Polskiego Państwa Podziemnego został rozerwany końmi przez Ukraińców, bandytów z UPA. Ludobójstwo na Polakach różnych stanów, niszczenie i grabież polskiego majątku w latach 1939-1947 były efektem nienawiści Ukraińców do Polaków i Kościoła obrządku łacińskiego.
 
„W tej samej chwili dobiega mnie strwożony głos Krysi. Szła oddzielnie, inną alejką. Stoi nad grobem, którego płytę zdobiła jeszcze przedwczoraj kamienna figurka Matki Boskiej. Teraz jest to już tylko kupa gruzu - ktoś potłukł ją mozolnie obuchem młotka, raz koło razu, solennie i systematycznie. A pomiędzy tymi grudkami kamienia – jeszcze wilgotna od rosy łodyżka błękitnego bławatka. Pięć metrów dalej nazwisko na płycie zryte jakimś ostrym narzędziem, i to tak starannie, że nigdy już nikt nie odczyta, czyjego spokoju strzegła ta lastrikowa płyta. I znów różyczka. Do bramy wejściowej aż osiem takich tajemniczych znaków zapytania, rozpiętych na szlaku brama – grobowiec Lewickich. Pomału zaczynałem pojmować kod tego szyfru, rozpisanego w intencji, abym go mógł odczytać jako adresat: po coś tu, bratku, przyjeżdżał? - pisał Jerzy Janicki o swojej wizycie na grobie matki pochowanej na cmentarzu w Buczaczu.
Ale gdy układali się do snu tego wieczoru, gospodarz Danyłko powiedział:
- Znajesz szczo, Jurko? Ne spy siohodni pid wiknom.
Nie śpij pod oknem…Oto jaką na wszelki wypadek wyciągnął lekcję z dzisiejszej przygody. Tak zapewne, by nie spać pod oknem, doradzano czterdzieści lat temu i tym w niedalekich stąd Dulibach albo w Nowosiółce, albo w Jazłowcu, ale tam nie usłuchano życzliwych rad i dlatego ich głowy zdobiły potem sztachety płotu, tak je precyzyjnie jak garnki do suszenia na sztachety nadziano. Albo niemowlaki przybite za język do kantu stołu też tak niepotrzebnie dyndały, bo nie usłuchały, by nie spać pod oknem. Bardzo urozmaicone i przemyślne bywały metody na tych, którym zachciało się sypiać pod oknem. Ale prawdziwa sztuka zawsze z czasem na psy schodzi, dlatego już nie drewniane piły, nie widły w modzie, a zwykły prostacki młotek. No, może jeszcze tylko te kwiatki przypominają, że nie ze wszystkim zaginęła fantazja i pomysłowość.” (Jerzy Janicki Czkawka).
Każdego dnia rozbijane są kamienne płyty i figurki, ryte polskie nazwiska i emblematy na grobach znakomitych Polaków pochowanych na cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie i na tysiącu innych polskich cmentarzy na Ukrainie. Usuwane są pomniki polskich postaci historycznych, depolonizowane nazwy ulic i placówek różnego autoramentu.
 
Te same zjawiska obserwujemy w Polsce, w której kościoły mniejszości ukraińskiej i żydowskiej nie są atakowane. Kto zleci, tak jak uczynił to abp Józef Bilczewski, opracowanie memoriału, traktującego o inspiratorach bezpardonowej taktyki eksterminacji polskiego narodu?
 
Bożena Ratter





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.