Przedstawiciel polskiego rządu odrzuca żądania Niemiec mówiąc: „Jest tylko jedna rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna, tą rzeczą jest honor”. Jednak przywódcy opozycji, która nazywa się totalną głoszą, że korytarz nie dzieli tylko łączy narody, tak jak korytarze łączą pokoje w mieszkaniach. Przywódca opozycji zwołuje w Warszawie wiec pod hasłem „Korytarze łączą Europę”. Następnego dnia bliski współpracownik Adolfa Hitlera mówi w Reichstagu: „Chcę podziękować wielu Polkom i Polakom, którzy wyszli na ulice. Pokazali, że jest inna Polska. Setki tysięcy pokazały swoje twarze na ulicach Warszawy i nie tylko. Chcę podziękować Opposition Führerowi za to, że nawoływał do tych demonstracji”.
Po kilku dniach czołowy polityk polskiej opozycji zaproszony do Reichstagu rozpoczyna swoje wystąpienie słowami: „Serdecznie Panu dziękuję Panie Przewodniczący za klarowne sformułowanie przestrogi dla polskiego rządu. Mam nadzieję, że usłuchają.” Polskie gazety i Polskie Radio w bieżących wiadomościach przypominają, że ten sam polityk, goszcząc w 1933 roku w Berlinie tuż po dojściu Hitlera do władzy, jako ówczesny Minister Spraw Zagranicznych powiedział: „Mniej zaczynam obawiać się niemieckiej potęgi niż niemieckiej bezczynności.”
Polskie społeczeństwo jest skłócone i mocno podzielone. Ludzie pamiętają, że w 1936 roku zaraz po rozpoczęciu kluczowej dla polskiej gospodarki i polskiego bezpieczeństwa inwestycji, czyli budowy Centralnego Okręgu Przemysłowego, kandydatka opozycji na Urząd Prezydenta powiedziała:
„Skoro natura nie zrobiła tego COP-u, to wydaje mi się, że to nie ma sensu. Gdyby natura chciała, żeby był Centralny Okręg Przemysłowy, to by był.” Oliwy do ognia dolał inny czołowy polityk opozycji stwierdzając w wywiadzie dla Polskiego Radia, że: „Mamy gigantomanię polskiego rządu, który proponuje zakłady zbrojeniowe w szczerym polu. W końcu już za dwa lata będziemy mieli fabrykę broni w Berlinie”.
Na trudne relacje z Niemcami nakładają się niepokoje na granicy ze Związkiem Sowieckim. Sowieccy żołnierze dowożą w pobliże polskiej granicy cywilów, w tym także kobiety i dzieci, którzy próbują nielegalnie przedostać się do Polski. Każdego dnia dochodzi do kilkuset prób sforsowania granicy. I w tym przypadku opozycja ostro krytykuje działania rządu, który próbuje uszczelnić polską granicę. Politycy opozycji twierdzą, że to niehumanitarne, że tych ludzi trzeba wpuścić do Polski. Jeden z opozycyjnych polityków próbuje przebiec przez granicę z workiem pełnym produktów pierwszej potrzeby. Sytuacja jest groźna, bo wtargnięcie na teren Sowieckiej Rosji może być odebrane jako wrogi akt ze strony Polski i może stać się pretekstem do wypowiedzenia nam wojny. Jak by tego było mało inna czołowa opozycjonistka zwraca się do rządu z apelem: „Wpuśćcie w końcu tych ludzi do Polski! Kim są, ustali się później!” W obliczu narastającego zagrożenia rząd podejmuje decyzję o zwiększeniu liczebności polskiej armii i kładzie nacisk na rozwój takich organizacji jak Przysposobienie Wojskowe zwane w skrócie PW czy też Przysposobienie Wojskowe Kobiet PWK. I to spotyka się z ostrą reakcją opozycji, której przedstawiciel stwierdza, że „PW i PWK zostały wymyślone jako polityczna zabawka Ministra Spraw Wojskowych”.
Wrzesień 1939 roku. Wojska niemieckie a potem sowieckie przekraczają polską granicę. Polskie Radio nadaje komunikat: „A więc wojna! Z dniem dzisiejszym wszelkie sprawy i zagadnienia schodzą na plan dalszy. Całe nasze życie, publiczne i prywatne przestawiamy na specjalne tory, weszliśmy w okres wojny. Cały wysiłek narodu musi iść w jednym kierunku. Wszyscy jesteśmy żołnierzami. Musimy myśleć tylko o jednym - walka aż do zwycięstwa!” Po zaledwie kilku godzinach opozycja powołuje rząd pojednania „Platforma ponad korytarzami” i ogłasza, że wejście obcych wojsk na teren Polski oznacza zbliżenie między narodami niemieckim, rosyjskim oraz polskim, co ubogaci nas kulturowo. Rząd ten nazywany jest też rządem Wichy od nazwy wsi Wichowo w powiecie lipowskim, gdzie się ukonstytuował, gdy jego członkowie udawali się na powitanie nadciągających od północy niemieckich oddziałów. Ta pełna otwartości postawa stanie się później wzorem dla rządów powstających w innych okupowanych krajach, które także przyjęły platformę współpracy i porozumienia, jak choćby dla rządu Vichy we Francji.
STOP. Wystarczy. Taki rząd w Polsce nie powstał. Nie powstał ponieważ przedwojenna opozycja chociaż ostro spierała się z rządem rozumiała co to jest racja stanu. I nawet jeśli wśród opozycji byli ludzie gotowi do zdrady, do zaprzaństwa, to nie mieli posłuchu i wsparcia w społeczeństwie.
Ktoś może powie, czasy się zmieniły, świat się zmienił, nie można dzisiejszych zachowań polityków przenosić do tamtego okresu końca lat 30-tych XX wieku. Można i należy, bo nie świat się zmienił tylko ludzie się zmienili. Świat jest taki sam, ścierają się strefy wpływów, jest ostra konkurencja na polu gospodarczym, wybuchają kryzysy ekonomiczne, istnieje pokusa dążenia do dominacji jednych nad drugimi. Przeniesienie obecnych zachowań do tamtych czasów sprzed II wojny światowej pokazuje nam jak w soczewce sedno problemu i wynikające stąd zagrożenia. Zagrożenia współczesne i tym bardziej realne, gdy sprzeczne z polską racją stanu zachowania polityków opozycji zdobywają posłuch i wsparcie w polskim społeczeństwie. To jest droga do samozagłady.
Marcin Bogdan
P.S. Zależne od opozycji struktury samorządowe wspierane przez rozgrzane sądy zakazały organizacji Marszu Niepodległości. Po co nam Marsz Niepodległości w Warszawie skoro mamy paradę równości (dosłownie paradę miłości – love parade) w Berlinie.
W II RP sytuacja nie do pomyślenia. Warto odwoływać się do historii by sobie to uświadomić.