BAGNO LAKUSTRALNE
data:26 września 2021     Redaktor: GKut

Rok 2021 Rokiem Cypriana Kamila Norwida

 

Zdarzyło się Norwidowi napisać owe słowa smutne:

Ojczyzna jest to bagno lakustralne –

A ludów prawem są kości Mamuta,

To – niech ją depczą, i zgnije zepsuta!

Nie oznacza to wcale, że poeta właśnie takiego losu życzył swojej ojczyźnie.  Pisał to w czasach rozbiorów, pytając dramatycznie: „co począć w rozebranym kraju ?” , pisał to w chwili rozpaczy kontemplując z bólem „rozłamanego narodu trzy głowy”. A jednak przecież naród ten potrafił poderwać się do ostatecznej walki, wygrać wojnę z Rosją, wreszcie szybko scalić w jedno państwo ziemie dotąd poddane różnym zaborcom, a więc innym administracjom i prawom. Niestety, od 1939 r. znowu deptali nasze ziemie, a trwało to pół wieku. Od 1989 roku trwa jednak nadal proces owego gnicia w potężnych mackach ośmiornicy korupcji. Stan ten osiągnął stopień choroby chronicznej, a rząd Platformy Obywatelskiej ( podziwiać tylko obłudę tej nazwy!) chroni interesy oligarchów wbrew interesom obywateli. W dziejach IIIRP było już kilkanaście wielkich afer, lecz komisje sejmowe nie zdołały rozliczyć ani jednej z nich. Kasta nietykalnych pozostaje dalej jak w PRL-u poza zasięgiem trybunałów, choć w kodeksach odpowiednie paragrafy określają odpowiedzialność prawną. W IIIRP istnieje raczej fikcja praworządności – jakby te norwidowskie „kości Mamuta”, choć poeta co innego wyrażał nimi w swej epoce.

Jak to się stało, że w Polsce porozbiorowej w naszym kraju więcej było ludzi sumienia obywatelskiego, aniżeli oszustów i szalbierzy ? Kilka zaledwie afer z tamtego okresu nie było też dziełem grup mafijnych, a winnych osądzono. Z chwilą odzyskania niepodległości w 1918 roku Polska miała bowiem elity ożywione duchem patriotyzmu, natomiast przy okrągłym stole ( a także potem!) warunki dyktowała peerelowska agentura przenosząc do IIIRP wirusy korupcji i bezprawia. Po 1989 roku zabrakło oczyszczenia z mułu komunistycznego, stąd norwidowskie „bagno lakustralne” nabrało nieoczekiwanych a nowych odniesień. Określałoby ono dzisiaj nie tylko chorobę gospodarki trawionej aferami, ale też stan moralnego upadku w czasach pseudoautorytetów lub błaznów w stylu Urbana czy Palikota, który nie tylko walczy z krzyżem, ale opowiada brednie o jakimś dyktacie Kościoła, podczas gdy Polska tak naprawdę znajduje się pod okupacją post-komunistycznego układu Peerelczyków. Słynny „kowboj” Cejrowski (  stańczyk z kulturą!) w swych logicznych wywodach-paradoksach nie pominął oczywiście tematu religii. Zacytujmy: „…drażni mnie, że Kościół się tak słabo angażuje w politykę i wybory, że grubo ponad 90% społeczeństwa daje się spychać na margines marginesowi. (..) Gadanie o tym, że Kościół ma się do polityki nie mieszać, oznacza, że polityką wolno się zajmować jedynie bezbożnikom. Ja się na to nie godzę. Ateiści rządzili już tutaj pół wieku. Proponuję, żeby to raczej oni się wycofali z aktywności politycznej i wyborczej na najbliższe pięćdziesiąt lat, a co potem, zobaczymy” ( koniec cytatu). Cejrowski kieruje się zdrowym rozsądkiem, nieprawdaż ? I ma wiele racji. Popieram go pod tym względem, bezbożnicy sami zaprzepaścili czas swej dyktatury, teraz chyba warto dać szansę drugiej stronie. Niestety, Kościół nie pali się do polityki ( poza kiedyś Życińskim, a dziś prymasem lub Nyczem, którzy jednak kokietują reżim IIIRP), a nawet zbyt słabo bronił krzyża smoleńskiego na Krakowskim Przedmieściu.  W przypadku krzyża ustawionego przez harcerzy chodziło przecież o pomnik dla ofiar zamachu na Tupolewa, a poniekąd wszyscy byliśmy na pokładzie strąconego samolotu – jak zauważył jeden poeta z Toronto dodając, że część naszej Polski spadła wtedy razem z nami w otchłań, a mgła znad smoleńskiego lotniska była rozpylona nad całym „pookrągłostołowym” pejzażem („Marsz Polonia”,10 stycznia 2015). Dodajmy, że do owej otchłani spadła ta część Polski, w której biły serca ludzi i polityków Polsce oddanych. A w próżnię po nich wtargnęły „elity” PO i politycy, którym w butach chlupie smoleńskie błoto na czele z premierem Donaldem.  Kuratelę roztoczył nad nimi wtedy rezydent Belwederu niejaki Wronisław Komuchowski jak go nazwał warszawski Teatrzyk Zielonego Śledzia. A od czasu jego funkcjonowania na politycznej arenie IIIRP pojawił się nowy termin: ”tuskokomorowszczyzna” – jako pewien skrót oddający charakter tego reżimu.  W tejże „rzeczypospolitej” ludów prawem są istotnie – jak pisał Norwid – kości Mamuta, zapewne syberyjskiego. A kodeksy służą do niszczenia ludzi jak ukazuje teraz ruch „Państwo w państwie”, zrzeszający obywateli poszkodowanych  bez podstaw przez organy IIIRP. Oto zupełne przeciwieństwo reklamowanej kiedyś obłudnie przez Palikota idei „przyjaznego państwa” i tuskowej „miłości”.

W tym samym utworze „Co robić?” pisał też Norwid:

 

Jeżeli przeto ta ojczyzna Twoja

Jest historyczna...( a nie jest jak Troja!),

Niech jak Rzym będzie i Mszy-dziejów słucha,

Tak jak on, perląc różaniec łańcucha...”

 

Niestety, jedynie Polacy trwają zasłuchani w ową „mszę-dziejów” i modlą się, podczas gdy naszą historyczną ojczyzną zawładnęli ex-Peerelczycy przemycając zręcznie do marnie skleconej demokracji nowe łańcuchy, nie mające nic wspólnego z różańcem. Polska znajduje się pod okupacją Peerelczyków, co zauważył prof. Ryszard Legutko w „Eseju o duszy polskiej”, a potwierdzają to liczne symptomy. Jest więc nasza ojczyzna owym „bagnem lakustralnym”, ale o wiele głębszym niż w epoce Norwida.

                                                                                               Marek Baterowicz

 

                                                                  






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.