Opozycja wspomaga na granicy państwa działania nieprzyjaciół Polski, mające wprowadzić chaos w Polsce i w całej Europie. Akcja opozycji polega na udawaniu, że chce pomóc imigrantom, że coś dla nich robi. Ma to wyglądać bardzo ładnie, bo jest przeznaczone dla jej „zwierzchników” i wyborców, ale niczego nie zmienia. Nieudolność i głupota uczestniczących w tym polityków opozycji sprawia, że wygląda to śmiesznie i wywołuje krytykę, nawet wśród opozycji. Było to jednak podstawą do ataków na Polskę ze strony zainteresowanych w tym jej nieprzyjaciół. Ponieważ władze Unii Europejskiej pochwaliły Polskę za blokowanie napływu nielegalnych imigrantów, część opozycji oficjalnie także (z niechęcią) głosi, że należy strzec granicy Polski, będącej granicą Unii Europejskiej. Wyzwiska i obelgi rzucane przez ważnych polityków opozycji pod adresem wojska i służby granicznej oraz chamskie i wulgarne jak zwykle zachowanie tłumaczy się ich współczuciem dla imigrantów. Opozycjoniści Litwy, Łotwy i Estonii także żałują nasyłanych imigrantów, jednak nie występują przeciw własnej ojczyźnie !
Wobec małego efektu szkodzenia Polsce na granicy, opozycja przystąpiła do swego głównego celu, zniszczenia w Polsce katolicyzmu. Największym bowiem jej wrogiem jest Kościół Katolicki. Dopóki Go się nie zwalczy, nie udadzą się próby pozbawienia Polaków świadomości narodowej ani suwerenności Polski. A wrogowie Polski chcieliby ponownie utworzyć z Niej swą kolonię, z której czerpaliby tanią siłę roboczą, żywność i surowce. W tym pomaga im działająca w Polsce opozycja, związana z nimi jakimiś (?) zależnościami oraz finansowymi dotacjami. Uważa ona, że jej elektorat to osobnicy ciemni i prymitywni, których bożkiem jest pieniądz i których przez mówienie o pieniądzach można skłonić do popierania, czy zwalczania czegoś. By nastawić ich przeciw religii katolickiej i Polsce, politycy opozycji głoszą, że państwo „pod władzą PiS-u” przekazuje Kościołowi Katolickiemu 17 miliardów zł rocznie. Szkoda, że tylko tyle, mogliby mówić - 170 miliardów, bo w czasie swoich rządów, większe tego rzędu kwoty przekazali mafiom VAT-owskim. Jeśli wyborcy opozycji uwierzą w te jej bzdury, to ich strata. Opozycja do kwot, jakie Kościół jakoby „otrzymuje” od państwa, wlicza płace katechetów takie same, jak nauczycieli innych przedmiotów szkolnych. Obok żądania usunięcia krzyża z klas szkolnych, Sejmu i z przestrzeni publicznej, chce więc wyrugowania ze szkół lekcji religii (i etyki bo „po co komu jakaś etyka ?”), a zastąpienia ich „seksedukacją” „niezbędną młodzieży”. To ma przygotować dzieci do pedofilii i umożliwić „nauczycielom” seksu z opozycji, przejęcie pieniędzy z płac katechetów. Wbrew też Kościołowi, szef opozycji obiecuje, że gdy zdobędzie władzę, wprowadzi „związki partnerskie”.
Poza płacami katechetów (i kapelanów), państwo może instytucji kościelnej przyznać grant na wykonanie czegoś, co przyniesie korzyść Polakom, np. na budowę muzeum. Państwo wypłaca też związkom wyznaniowym (głównie Kościołowi Katolickiemu) środki z Funduszu Kościelnego, który w roku 2021 wynosi „rekordową” kwotę 181,8 milionów zł. Fundusz Kościelny powstał w 1950 r. i miał stanowić rekompensatę za mienie odebrane wówczas Kościołowi przez państwo (w Niemczech kościoły otrzymują od państwa ok. 500 milionów Euro rocznie, za wywłaszczenia z 1803 r.!).
Środki finansowe na utrzymanie Funduszu pochodzą z budżetu państwa. Jest on przeznaczony (w przeważającej kwocie) na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne oraz emerytury duchownych, niemających dochodów (np. członków zakonów kontemplacyjnych). Z Funduszu dofinansowuje się też prowadzone przez Kościół zakłady dla sierot, starców, osób upośledzonych fizycznie lub umysłowo i innych potrzebujących opieki. Z Funduszu przeznacza się także środki na konserwację i remonty obiektów sakralnych o wartości zabytkowej. To zwłaszcza ostatnie nie podoba się wrogiej Kościołowi opozycji, której członkowie niszczą zabytkowe kapliczki (a także świeckie obiekty zabytkowe, o co są spory z konserwatorami zabytków m. in. Warszawy i Łodzi). Bo opozycja, celem zniszczenia polskości, chce usunąć wszelkie dowody dawnej świetności Polski. Dlatego to po 1945 r. okupacyjne władze komunistyczne zburzyły zrabowane właścicielom, wypalone przez Niemców, ale nadające się do odbudowy, warszawskie zabytkowe kamienice, jako „relikty świata burżuazyjnego”, zastępując je brzydkimi, barakowymi blokami i symbolami okupacji takimi, jak Pałac im. Stalina (Nauki i Kultury). A polscy księża normalnie, jak wszyscy, płacą podatki, i to naliczane nie od liczby wiernych, ale od liczby mieszkańców danego terenu (np. parafii), w tym wyznawców innych religii i ateistów.
To kolejne atakowanie Kościoła Katolickiego i biskupów (m. in. na „Campusie”) przez sojuszników wrogów Polski, miejmy nadzieję, że skończy się niczym, dzięki opiece Bożej i mądrości Polaków.
Wacław Leszczyński