Szanowna Pani,
trwający od lat proces ograniczania przez instytucje Unii Europejskiej suwerenności państw członkowskich wyraźnie przyspieszył w ostatnich miesiącach. Choć UE z założenia jest organizacją międzynarodową zrzeszającą suwerenne kraje, w praktyce coraz częściej obserwujemy działania, które przypominają relacje władzy centralnej z podległymi prowincjami w wielkim federalnym superpaństwie europejskim. W kolejnych strategiach dotyczących tematyki gender, LGBT, „bioróżnorodności”, czy „klimatu i planety”, zapowiedziano wielką ofensywę legislacyjną, która ma zmienić oblicze naszego kontynentu.
Poszerzanie kompetencji Unii Europejskiej przebiega na wielu poziomach. Wiodącą rolę mają Komisja Europejska oraz Parlament Europejski, z których najczęściej wychodzą koncepcje i inicjatywy zmian prawnych. W ostatnich miesiącach unijni urzędnicy rozpoczęli działania zmierzające do narzucenia krajom takim jak Polska uznawania adopcji przez pary jednopłciowe, ścigania niezdefiniowanej „mowy nienawiści” i „przemocy motywowanej genderowo”, a nawet ograniczania nam prawa do korzystania z polskich lasów. Po przyjęciu „Raportu Maticia” rosną naciski, by znieść w naszym kraju prawną ochronę życia. Gdy dołoży się do tego ingerencję organów unijnych w prawo rodzinne, zdrowotne oraz politykę socjalną, migracyjną czy fiskalną, wyłania się zatrważający obraz Unii, w której Polska i inne kraje członkowskie nie mają prawie nic do powiedzenia.
Wątpliwe prawnie działania podejmują także przedstawiciele unijnego Trybunału Sprawiedliwości. To właśnie TSUE wymusił na Rumunii uznawanie skutków związków jednopłciowych zawartych w innych krajach, chociaż nie pozwalało na to rumuńskie prawo. W maju tego roku unijny trybunał zażądał wstrzymania wydobycia węgla w polskiej kopalni „Turów”, a w lipcu wydał orzeczenie o zawieszeniu jednej z izb polskiego Sądu Najwyższego, chociaż organizacja sądownictwa należy do wyłącznych kompetencji państw członkowskich.
Krokiem milowym w procesie federalizacji UE ma być rozpoczęta w tym roku „Konferencja o przyszłości Europy”, w ramach której głos będą mogli zabrać nie tylko przedstawiciele instytucji UE oraz władz krajowych i samorządowych, ale także sami obywatele Unii Europejskiej. Ma ona stworzyć wrażenie, że zwykli ludzie popierają pozbawienie państw członkowskich suwerenności.
Musimy się temu stanowczo przeciwstawić. W tym celu przygotowaliśmy wszechstronny raport na temat procesu federalizacji UE, w którym poddaliśmy gruntownej analizie rzeczywiste skutki integracji w różnych obszarach. To jedyny w Europie tak szeroki dokument, który podważa dogmat o potrzebie tworzenia „coraz ściślejszej unii” i rzetelnie pokazuje skutki ujednolicania prawa za wszelką cenę. Tekst, który został opublikowany po polsku i po angielsku, trafił do wszystkich posłów Parlamentu Europejskiego i krajowych parlamentarzystów poszczególnych państw.
Badając aktywność unijnych urzędników w dziedzinie prawa rodzinnego, polityki zdrowotnej, polityki migracyjnej czy unii monetarnej oraz w kwestiach pracowniczych czy socjalnych, wykazaliśmy, że w większości z tych obszarów pogłębianie integracji jest nieefektywne, a często także niezgodne z prawem traktatowym. Przypomnieliśmy, że zgodnie z podstawami teorii zarządzania podejmowanie decyzji na poziomie wspólnoty liczącej 446 milionów mieszkańców powinno być wyjątkiem, a nie regułą. Tymczasem już dzisiaj faktyczny zakres kompetencji UE jest w wielu obszarach szerszy niż ten, z którego korzysta rząd federalny USA. Zwróciliśmy uwagę, że dalsze próby ujednolicania prawodawstwa za wszelką cenę będą prowadzić do konfliktów i być może rozpadu UE.
Aby szeroko promować treść raportu, zorganizowaliśmy międzynarodową konferencję, podczas której materiał komentowali eurodeputowani i wybitni naukowcy z całej Europy. Na wydarzenie udało nam się zaprosić przedstawicieli aż trzech frakcji zasiadających w unijnym parlamencie, które na co dzień ze sobą nie współpracują – Europejskiej Partii Ludowej, Europejskich Konserwatystów i Reformatorów oraz Grupy „Tożsamość i Demokracja”.
Publikacja raportu była jednocześnie inauguracją prac Centrum Badań nad Integracją Europejską Collegium Intermarium, które będzie pierwszą tego typu instytucją stale recenzującą działalność centralnych organów UE. Powołana zostanie niezależna międzynarodowa komisja oceniająca działania unijnego Trybunału Sprawiedliwości, Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego pod kątem ich zgodności z prawem traktatowym. W jej skład wejdą profesorowie prawa ze wszystkich 27 państw UE. Raz na kwartał będą publikować w języku angielskim krytyczny raport na temat aktualnego orzecznictwa TSUE i powstających aktów prawa Unii Europejskiej.
W październiku zorganizujemy też dużą międzynarodową konferencję o przyszłości Europy z udziałem członków Parlamentu Europejskiego, polityków i intelektualistów z całego kontynentu. Chcemy, żeby wyniki naszych badań trafiły do jak najszerszej grupy odbiorców. Dlatego wydarzenie będzie formalnie wpisane w unijną „Konferencję o przyszłości Europy” jako jedno z nielicznych, które negują dogmat o potrzebie federalizacji UE.
Będziemy też konsekwentnie reagować w każdej sytuacji, gdy organy UE wykroczą poza swoje kompetencje – nie tylko w przypadku zmian związanych z ochroną rodziny i życia, ale też w każdym innym przypadku, gdy poważnie zagrożona jest suwerenność Polski. Obok analiz, które będziemy przesyłali politykom, urzędnikom i mediom, zorganizujemy akcje protestu.
Już w przyszłym tygodniu wyrazimy sprzeciw wobec wszczęcia przeciwko naszemu państwu przez Komisję Europejską „procedury przeciwnaruszeniowej” w oparciu o łatwe do weryfikacji kłamstwo na temat „stref wolnych od LGBT”. Zaangażujemy uczestników tworzonej przez nas międzynarodowej sieci ekspertów i organizacji społecznych z całej Europy.
Wierzę, że dzięki Pani wsparciu, aktywność Instytutu Ordo Iuris i Collegium Intermarium przyczyni się do obrony polskiej suwerenności i zatrzymania zapędów radykalnych ideologów, którzy chcieliby zarządzać Unią jak scentralizowanym państwem.
Organy UE bezprawnie poszerzają swoje kompetencje
Gdy w 2004 roku decydowaliśmy w referendum o przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej, zapewniano nas, że wstępujemy do wspólnoty opartej przede wszystkim na wolnym handlu i przepływie osób, a kwestie takie jak ochrona życia i małżeństwa czy polityka migracyjna pozostaną w gestii władz krajowych. W rzeczywistości od lat mamy do czynienia ze stałym poszerzaniem kompetencji organów unijnych.
W ubiegłym miesiącu Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej zażądał zawieszenia Izby Dyscyplinarnej polskiego Sądu Najwyższego, choć państwa członkowskie nigdy nie upoważniły unijnego sądu do wiążącej ingerencji w funkcjonowanie krajowego systemu sądownictwa. W maju TSUE w składzie zaledwie jednego sędziego, bez wyraźnej podstawy prawnej, zażądał wstrzymania wydobycia węgla w polskiej kopalni „Turów”. W 2018 r. Trybunał wydał natomiast wyrok w głośnej sprawie Coman, w którym narzucił Rumunii uznawanie związków jednopłciowych zawartych w innych krajach.
W otwartym narzucaniu radykalnych postulatów skrajnej lewicy przoduje jednak Komisja Europejska, która nie tylko regularnie przygotowuje kolejne ideologiczne dokumenty prezentujące strategie i priorytety organów unijnych na najbliższe lata, ale też proponuje akty wiążącego prawa międzynarodowego narzucające państwom członkowskim neomarksistowską ideologię. W kwietniu zakończyły się konsultacje założeń wiążącego rozporządzenia, które nakazuje wszystkim państwom członkowskim uznawanie zarejestrowanych w innych krajach Unii adopcji dzieci dokonanych przez pary jednopłciowe. Komisja rozpoczęła już także działania zmierzające do wpisania terminów „mowa nienawiści” i „przemoc motywowana genderowo” do katalogu przestępstw europejskich.
Działania unijnych organów są także coraz częściej zagrożeniem dla żywotnych interesów ekonomicznych naszego kraju. Komisja Europejska zapowiedziała już przyjęcie pakietu dyrektyw „Fit for 55”, których efektem będzie wzrost cen wszystkiego, co emituje CO2 lub inne gazy cieplarniane. Z kolei założenia najnowszej unijnej „strategii na rzecz bioróżnorodności”, która zakłada wyłączenie z użytkowania znacznej części polskich lasów, są potężnym ciosem dla polskiego sektora leśno-drzewnego będącego dziś bardzo ważną gałęzią naszej gospodarki.
Kolejnym unijnym naciskom i przykładom bezprawnego poszerzania kompetencji towarzyszą ataki na państwa, które nadal bronią swojej suwerenności. W ubiegłym miesiącu Komisja Europejska ogłosiła wszczęcie kroków prawnych przeciwko Węgrom i Polsce w związku z rzekomym „naruszeniem praw podstawowych osób LGBTIQ”. W przypadku Węgier podstawą do uruchomienia procedury była ustawa chroniąca dzieci przed seksualizacją i indoktrynacją ruchu LGBT, a w przypadku Polski krążący w internecie i łatwy do zweryfikowania fake news o istnieniu w Polsce „stref wolnych od LGBT”, do których nie są rzekomo wpuszczane osoby o skłonnościach homoseksualnych.
Dlatego też, mając na względzie sposób działania unijnych instytucji, nie mam złudzeń, że rozpoczęta w maju „Konferencja o przyszłości Europy” może stanowić kolejny pretekst do bezprawnego poszerzania kompetencji organów UE i ograniczenia suwerenności państw członkowskich.
Krok w stronę ograniczenia suwerenności
Konferencja została uroczyście zainaugurowana 9 maja 2021 przemówieniem przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen, która zapewniała, że celem inicjatywy ma być stworzenie forum umożliwiającego Europejczykom wywieranie większego wpływu na działanie instytucji unijnych. Podkreślała, że do udziału w nim zaproszeni zostali nie tylko przedstawiciele organów UE, krajowych parlamentów oraz władz lokalnych i regionalnych, ale też organizacji społecznych.
Wnioski z konferencji i wskazówki w sprawie przyszłości Europy mają być przygotowane na sesję plenarną, którą zaplanowano na wiosnę 2022 r. Organizatorzy zapewniają, że to właśnie obywatele mają zadecydować o kierunku konferencji i tym samym przyszłości całej wspólnoty, a Parlament Europejski, Rada i Komisja Europejska zastosują się do otrzymanych od Europejczyków zaleceń. Wystarczy jednak spojrzeć na skład zarządu Konferencji, który będzie odpowiedzialny za opracowanie obywatelskich propozycji dalszego funkcjonowania UE, by pozbyć się złudzeń co do jej rzeczywistego celu. W trzyosobowym składzie zarządu kluczową rolę odgrywa bowiem znany doskonale w Polsce były premier Belgii Guy Verhofstadt. Jest on zadeklarowanym zwolennikiem koncepcji europejskiego superpaństwa, o czym pisał wprost w książce „Stany Zjednoczone Europy: Manifest dla nowej Europy”.
Nie możemy pozwolić na to, by plan uniokratów się powiódł, a Konferencja stała się narzędziem uzasadniającym wbrew woli państw dążenia centralnych organów Unii Europejskiej.
Rzetelnie oceniamy integrację europejską
Zaprezentowany w ubiegłym tygodniu raport to pierwszy tak szeroki dokument, który „z lotu ptaka” pokazuje skutki postępującego procesu federalizacji UE. Na problem zwróciliśmy uwagę już kilka lat temu w opublikowanej przez nas jedynej w Polsce krytycznej analizie „Manifestu z Ventotene”. Jego autor – wieloletni członek Partii Komunistycznej Altiero Spinelli – nawołuje do całkowitej likwidacji suwerennych państw narodowych i wzywa wprost do stworzenia federalnego państwa europejskiego – nawet jeśli miałoby się to wiązać z „dyktaturą partii rewolucyjnej”, wbrew woli samych Europejczyków. Realizacja tego planu ma jego zdaniem doprowadzić nie tylko do likwidacji konfliktów pomiędzy państwami, ale też innych napięć społecznych. Choć wydaje się to szokujące, dokument włoskiego komunisty został przywołany jako źródło ideowe rozwoju wspólnoty w wydanej niedawno przez Komisję Europejską oficjalnej „Białej Księdze” o przyszłości UE. Niestety, dziś właśnie ta radykalna wizja staje się rzeczywistością, a model integracji europejskiej przedstawiony przez jej inicjatorów, w tym Roberta Schumana, jest całkowicie pomijany i ignorowany.
Skalę tego zjawiska pokazaliśmy w pierwszej publikacji Centrum Badań nad Integracją Europejską Collegium Intermarium, przygotowanej we współpracy z ekspertami Instytutu Ordo Iuris. Dokonaliśmy w niej kompleksowej analizy aktywności organów unijnych między innymi w zakresie polityki pieniężnej, rodzinnej, zdrowotnej, migracyjnej czy socjalnej. Niemal we wszystkich badanych obszarach dochodziło i dochodzi do bezpodstawnej ingerencji instytucji unijnych, związanych z kreatywną interpretacją postanowień traktatowych, naciskami poprzez rezolucje, deklaracje i inne akty typu soft law, faktyczną preferencję interesów jednych państw kosztem innych, a nawet presją finansową na państwa członkowskie sprzeciwiające się uzurpacji kompetencji przez unijne instytucje.
Dlatego w raporcie przypomnieliśmy, że wszelkie działania Unii Europejskiej ograniczone są przyznanymi jej przez państwa członkowskie kompetencjami oraz traktatowymi zasadami pomocniczości i proporcjonalności. Tymczasem unijni urzędnicy coraz częściej dążą do regulowania wszystkich dziedzin życia Europejczyków, prowadząc tym samym do zjawiska „inflacji prawa”, które jest nie tylko bardzo dotkliwe dla prawników czy przedsiębiorców, ale też realnie utrudnia korzystanie z prawa do sądu. Problem ten został już opisany w raporcie Mandelkerna z 2001 r., w którym stwierdzono, że aż 40% aktów prawnych składających się na system prawa unijnego powinno zostać uchylonych, co przełożyłoby się na redukcję objętości źródeł prawa z 80 000 do 30 000 stron.
Szczegółowo opisaliśmy też przykłady bezprawnej ingerencji instytucji unijnych w prawo rodzinne państw członkowskich – w tym definicje małżeństwa i rodzicielstwa, które należą do prawa krajowego, co potwierdzała wielokrotnie nawet sama Komisja Europejska i Trybunał Sprawiedliwości UE. W raporcie przypomnieliśmy też treść deklaracji dołączonej do Traktatu akcesyjnego z 2003 r., gdzie wyraźnie zaznaczono, że „nic w postanowieniach traktatu o Unii Europejskiej, traktatów ustanawiających Wspólnoty Europejskie oraz w postanowieniach traktatów zmieniających lub uzupełniających te traktaty nie stanowi dla państwa polskiego przeszkody w regulowaniu kwestii o znaczeniu moralnym, jak również kwestii odnoszących się do ochrony życia ludzkiego”.
Przeanalizowaliśmy również aspekty ekonomiczne integracji europejskiej, sprawdzając w jaki sposób członkostwo w strefie euro wpływa długofalowo na rozwój poszczególnych państw UE. Okazało się, że na strefie euro najbardziej zyskują Niemcy, a najwięcej tracą kraje południa Europy, takie jak Grecja, Hiszpania, Portugala czy Włochy. W momencie rozpoczęcia integracji walutowej (1999 rok) Niemcy i Włochy notowały podobny poziom PKB per capita (zaledwie 4 USD różnicy). Natomiast 20 lat później, a więc w 2019 roku PKB per capita Niemiec zwiększył się w porównaniu do PKB per capita Włoch aż o 13 936 USD.
Ważnym problemem poruszanym przez tekst jest również kryzys migracyjny z 2015 roku, którego efektem była propozycja reformy unijnego prawa azylowego. W związku z fiaskiem wprowadzonego wówczas systemu relokacji migrantów, Komisja Europejska zaproponowała odebranie państwom członkowskim kompetencji do decydowania o sprawach azylowych przekazując je Europejskiemu Urzędowi Wsparcia w dziedzinie Azylu. Przynależne państwom członkowskim kompetencje z zakresu ochrony granic już teraz przejmuje zresztą w coraz większym stopniu unijna agencja Frontex.
Cały raport zakończyliśmy natomiast przedstawieniem propozycji zmian, które mają zatrzymać proces uzurpacji kompetencji. W tym celu zaproponowaliśmy wzmocnienie uprawnień Rady Europejskiej oraz deregulację licznych obszarów objętych wadliwym prawodawstwem unijnym. Sprzeciwialiśmy się natomiast zmianom ograniczającym znaczenie państw członkowskich, takim jak choćby rezygnacja z istniejących zasad jednomyślności lub większości kwalifikowanej.
Krytycznie dyskutujemy o przyszłości UE
Publikacji raportu towarzyszyła konferencja prasowa, w ramach której odbyły się dwa międzynarodowe panele dyskusyjne z udziałem wybitnych naukowców i polityków z Polski, Słowacji, Hiszpanii i Belgii. W pierwszym z nich analizowano kwestie instytucjonalne, w tym Brexit. Dr Filip Ludwin zwracał uwagę, że wyjście Wielkiej Brytanii z UE nie oznacza całkowitego zerwania współpracy między Zjednoczonym Królestwem a pozostałymi państwami europejskimi. Wynegocjowana po Brexicie umowa handlowa zakłada bowiem współpracę w wielu kluczowych dziedzinach. Swój model współpracy z UE mają też Norwegia, Szwajcaria, Liechtenstein czy Islandia. Nawet należąca do Unii Dania wynegocjowała własne warunki członkostwa we wspólnocie. Dlatego też manipulacją jest próba wmówienia Europejczykom, że jedyną alternatywą dla państw, które nie zgadzają się na federacyjny model Unii, jest jej opuszczenie i całkowite zerwanie stosunków z państwami wspólnoty.
Prof. Zbigniew Krysiak z SGH zwracał uwagę, że Brytyjczycy domagali się dialogu i współpracy suwerennych narodów, o której mówił jeden z ojców założycieli Unii – Robert Schuman. W panelu udział wziął także europoseł dr Jacek Saryusz-Wolski, który był nie tylko pierwszym pełnomocnikiem rządu ds. integracji europejskiej i pomocy zagranicznej, ale także negocjatorem polskiego członkostwa w Unii Europejskiej. Eurodeputowany podkreślał, że obecnie mamy w Unii do czynienia nie tyle z procesem federalizacji, co raczej z rozwojem centralistycznej oligarchii.
Drugi panel rozpoczął się z kolei od wypowiedzi byłego marszałka polskiego Sejmu Marka Jurka, który podkreślał, że wbrew powtarzanym sloganom Unia nie jest wcale wspólnotą „wartości europejskich”, ponieważ wartości są akurat czymś, co różni większość narodów w Europie. Z kolei europoseł Jorge Buxade – kataloński prawnik i działacz hiszpańskiej partii Vox, wyrażał poparcie swojego ugrupowania dla Polski i Węgier w walce o suwerenność.
Wspólnie zatrzymamy przekształcanie UE w superpaństwo
Teraz zainagurowane omawianym raportem centrum badawcze rozpocznie regularną i systematyczną analizę procesu integracji europejskiej oceniając nie tylko jej skutki prawne i społeczne, ale też gospodarcze.
W najbliższych tygodniach powstanie pierwsza w Europie niezależna komisja składająca się z profesorów prawa ze wszystkich 27 krajów UE, która będzie oceniała zgodność z prawem traktatowym działań unijnego Trybunału Sprawiedliwości, Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego. Pierwszy raport obejmie cały rok 2021 i zostanie opublikowany na koniec pierwszego kwartału 2022 r.
Jeszcze w tym miesiącu zainterweniujemy w sprawie wszczęcia przez KE opartej na kłamstwach procedury przeciwko Polsce i Węgrom w związku z rzekomym naruszeniem praw osób o skłonnościach homoseksualnych.
Tak jak dotychczas, będziemy bezpośrednio reagować na każdy przejaw przekraczania kompetencji przez instytucje Unii Europejskiej – w tym na wdrażanie zapowiedzi ze strategii gender i LGBT. Każdą analizę nagłośnimy z pomocą międzynarodowej koalicji organizacji społecznych z różnych państw, którą budujemy od kilku miesięcy.
W październiku zorganizujemy natomiast dużą konferencję z udziałem eurodeputowanych i wybitnych naukowców z całej Europy. Wezmą w niej udział eksperci i liderzy społeczni związani z międzynarodową siecią obrony podstawowych wartości, którą tworzymy. Może to być jedyny w naszej części Europy tak silny głos sprzeciwu wobec dogmatu o „coraz ściślejszej Unii”
Z wyrazami szacunku
dr Tymoteusz Zych
P.S. „Konferencja o przyszłości Europy” ma być symbolicznym krokiem na drodze do zmiany naszego kontynentu w superpaństwo. Jej otwarcie poprzedziło opublikowanie przez organy UE skrajnie kontrowersyjnych strategii gender i LGBT oraz „strategii bioróżnorodności”. W najbliższych miesiącach czeka nas bezprecedensowa ofensywa ideologiczna i prawna, która w zamierzeniu ma gruntownie zmienić oblicze naszego kontynentu. Jesteśmy w stanie ją powstrzymać, jeśli połączymy rzetelną analizę merytoryczną poszczególnych propozycji z budową szerokiej koalicji protestu.