Myśli, 31/2021, 02 sierpnia 2021
Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle. (Mt 10, 28)
Jak ludzie wolni [postępujcie], nie jak ci, dla których wolność jest usprawiedliwieniem zła, ale jak niewolnicy Boga (1P 2, 16).
W sierpniu szczególnie skłaniamy się ku myśleniu o wolności. Umiłowanie wolności sprawiło, że nasi przodkowie stanęli w obronie przed nawałą bolszewicką w 1920 r, że podjęli nierówny bój w Powstaniu Warszawskim by stanąć w obronie wolności, gdy alianci już zdecydowali o naszym losie. To również nasze pokolenie podjęło walkę w 1980 r. by wyrwać się ze zniewolenia komunistycznego. Ten czas walki mamy jeszcze w bezpośrednim doświadczeniu i możemy to doświadczenie przywoływać gdy stajemy znowu by opowiedzieć się po stronie wolności.
Zauważamy jednak, że niemała grupa tych osób, które w 1980 r. stanęła po stronie wolności, obecnie domaga się ograniczeń dla swoich rodaków. Mam na myśli w szczególności ostatnie półtora roku, kiedy to zadekretowano pandemię, ale również i lata wcześniejsze, kiedy to po akcesie do struktur UE, część naszych obywateli uznało, że trzeba się podporządkować strukturom urzędniczym w Brukseli, gdyż to jest dla nas dobre. Warto się nad tym zastanowić,: co sprawiło, że nastąpiła taka zmiana?
Szczególnie bolesny jest podział wykreowany przez media na tych, co zdecydowali się wziąć udział w eksperymencie medycznym i poddali się wstrzyknięciu materiału genetycznego, który to materiał nazywany jest przez władze i media szczepionką i na tych, którzy nie chcą wziąć udziału w tym eksperymencie. W przypadku osób dorosłych trzeba to uszanować, że w trosce o swoje zdrowie podejmują takie a nie inne zachowania lecznicze. Źle jest, że uniemożliwia się spokojną dyskusję w mediach, a raczej następuje próba zakrzyczenia tych, którzy podnoszą wątpliwości. Nie jest do przyjęcia, że media starają się wywrzeć presję, by jak najwięcej osób poddało się temu eksperymentowi. I nie podaje przy tym argumentów leczniczych, ale stara się wykorzystać wszelkie metody manipulacji i różne środki perswazji, by wpłynąć na decyzje poszczególnych ludzi. A nie podaje się racjonalnych argumentów. I smuci to, że osoby, które poddały się tej perswazji biorą udział w chórze, który naciska na tę drugą stronę. Jeśli dany człowiek byłby miłośnikiem wolności, to w ten sposób by nie postępował. Nawet, jeśli miałby przekonanie, że trzeba wziąć udział w tym eksperymencie, to zostawiłby swobodę decyzji innym. Czyżby aż tak wiele osób nie sprzyjało wolności? Tu takim bolesnym przypadkiem jest religijna segregacja, o której mówi ks. prof. St. Koczwara:
Czasami ci, którzy dali się nakłonić do jakiś działań, starają się nakłonić innych do tego samego, by w ten sposób utwierdzić się w przekonaniu, że dobrze zrobili. Znane są przypadki, że ci, którzy dali się skaperować przez komunistyczną Służbę Bezpieczeństwa, nakłaniali innych, by również stali się współpracownikami SB, że to takie nieszkodliwe.
Osobnym wątkiem jest zmiana podejścia rodaków do donosicielstwa: rozpleniło się ono i niestety zdarzają sie coraz liczniej donosy na sąsiada, że czegoś nie zrobił, albo że zrobił nie tak, jak trzeba. Brak tym ludziom odwagi cywilnej, by zwrócić uwagę sąsiadom, jeśli uważają, że robią coś złego, a nie donosić do władzy. To cecha człowieka sowieckiego. Nie jest to cecha godna Polaka. Być może niektórzy biorą wzorce z polityków, którzy w Brukseli donoszą na Polskę. To niebezpieczny precedens.
I może jest to prawda o społeczeństwie! Nie ma tak wielu miłośników wolności! I być może nie było tak wielu również wcześniej. A jeśli wtedy zareagowali wolnościowo, to wynikało z psychologii społecznej: wtedy większość wyzwoliła w sobie takie postawy idąc za swoimi przywódcami, nawet jeśli odczuwali lęk.
Obecnie nie ma takich przywódców narodu, którzy by wskazali kierunek obywatelom; rolę takiego przywództwa przejęły media, z których jedne reprezentują poglądy rządowe, a drugie zagraniczne agentury. Rząd chce jak najprościej rządzić, więc woli ograniczyć wolność; agentury zagraniczne dążą do destabilizacji władzy i obalenia rządu, a z drugiej strony realizują agendę globalistów. I w przypadków ograniczeń społeczeństwa te dwie siły działają wspólnie.
Działania ośrodków wpływu bazują na wytworzonym lęku, zagrożeniu chorobowym. I wiele osób gotowe jest przyjąć różne ograniczenia i optować za wprowadzeniem ograniczeń dla innych, byle tylko ten lęk zmniejszyć. A lęk będzie zmniejszony, gdy władza powie: jeśli wprowadzimy takie to a takie ograniczenia, to będzie bezpiecznie. I nawet nie trzeba już wykazywać, że tak jest; jeśli ktoś połknął ten haczyk, to będzie chciał wierzyć, że tak jest.
Zawsze istnieje dylemat: wolność a bezpieczeństwo. Należy jak najmniej ograniczać wolność dostarczając istotne elementy bezpieczeństwa. Jeśli ktoś jest przestępcą, zostaje zamykany w więzieniu, czyli ogranicza mu się wolność, by chronić bezpieczeństwo pozostałych obywateli. Nie można jednak „zamykać” wszystkich obywateli, bo jakie wtedy zapewnimy im bezpieczeństwo?
Młodzi ochotnicy szli by walczyć w obronie odzyskanej Ojczyzny, mieszkańcy Warszawy stanęli do walki z Niemcami, chociaż musieli mieć świadomość, że mogą zginąć. Czy stać nas obecnie, by obronić Ojczyznę przed zagrożeniami? Może nie jest wymagana ofiara krwi, ale może np. rezygnacja z tego, za co chcą nas „kupić” władze UE? Warto mieć się na baczności przed zatrutymi podarkami. Zachęcam do lektury (bądź wysłuchania) gawędy br. Tadeusza Rucińskiego: „Zdradliwe świece” na pch24.pl lub video:
Godny pochwały jest przebieg Marszu Powstania Warszawskiego i liczny udział rodaków; przemilczany przez większość mediów. Wielkie uznanie dla organizatorów, że podejmują ten trud dla Ojczyzny, gdy inni się boją. Dla tych, co nie mieli możliwości uczestniczyć, do obejrzenia: https://www.dlapolski.pl/77-rocznica-wybuchu-powstania-warszawskiego; a od 1 godz. 58 min wspaniały koncert, w który były zaangażowane dzieci i młodzież.
Zb.