Dzień jak co dzień
data:02 lipca 2021     Redaktor: GKut

Marek Baterowicz tym razem próbuje wprowadzić nas w atmosferę Polski AD 2012, gdy na czele Rządu RP stał późniejszy "król Europy", który ciągle nie pozwala o sobie zapomnieć.

fot. TVP.INFO
 

 

Dzień wstaje chyba lewą nogą

i w nocnej ciszy dźwięczy deszcz

ptaki już kwilą w gniazdach

- ich chorał jest triumfem świtu,

rozprasza poranny sen...

A w niedostępnych zakamarkach

kryją się nieznani sprawcy,

gdy pokorni mleczarze przymykają oko

na pijanych wracających do domów

bez uśmiechu i bez parasoli

Później na jutrznię dzwonią

i otwierają się kioski,

gazety drżą z wiosennym wiatrem

o wyprzedaży snów i stoczni,

podczas gdy sklepy z alkoholem

przez całą dobę są otwarte,

a dopalacze płoną  na rogach ulic

jak wschodnie wonności

w tym nowym, a już przegniłym państwie

   zwanym Najjaśniejszą,

  ludzie giną na przejściach dla pieszych

i na seansach z seryjnym samobójcą,

choć premier jeszcze dźwiga transparent

z hasłem o Wielkiej Miłości,

gdy służby porządkowe usuwają znicze i kwiaty,

i zabierają  krzyż by nie raził światłem

przechodniów i stróży,

dopalają się coraz niżej gwiazdy...

Ale wszędzie gra coraz głośniej orkiestra

czułej pomocy i wielkiej troski

                                                                                                      Marek Baterowicz, 2012


 

Od redakcji:

Zachęcamy do nabycia wydanej przez nasze stowarzyszenie książki Marka Baterowicza - opowieści o"wojnie jaruzelskiej"- ZIARNO WSCHODZI W RANIE

 

 
 







Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.