Dzień wstaje chyba lewą nogą
i w nocnej ciszy dźwięczy deszcz
ptaki już kwilą w gniazdach
- ich chorał jest triumfem świtu,
rozprasza poranny sen...
A w niedostępnych zakamarkach
kryją się nieznani sprawcy,
gdy pokorni mleczarze przymykają oko
na pijanych wracających do domów
bez uśmiechu i bez parasoli
Później na jutrznię dzwonią
i otwierają się kioski,
gazety drżą z wiosennym wiatrem
o wyprzedaży snów i stoczni,
podczas gdy sklepy z alkoholem
przez całą dobę są otwarte,
a dopalacze płoną na rogach ulic
jak wschodnie wonności
w tym nowym, a już przegniłym państwie
zwanym Najjaśniejszą,
ludzie giną na przejściach dla pieszych
i na seansach z seryjnym samobójcą,
choć premier jeszcze dźwiga transparent
z hasłem o Wielkiej Miłości,
gdy służby porządkowe usuwają znicze i kwiaty,
i zabierają krzyż by nie raził światłem
przechodniów i stróży,
dopalają się coraz niżej gwiazdy...
Ale wszędzie gra coraz głośniej orkiestra
czułej pomocy i wielkiej troski
Marek Baterowicz, 2012
Od redakcji:
Zachęcamy do nabycia wydanej przez nasze stowarzyszenie książki Marka Baterowicza - opowieści o"wojnie jaruzelskiej"- ZIARNO WSCHODZI W RANIE