Według Narodowego Spisu Powszechnego liczba mieszkańców Polski w roku 1978 wynosiła 35,1 mln i stale rosła. Prognoza GUS z roku 1980 przewidywała, że w roku 2000 liczba ta będzie wynosić 41,2 mln i nadal będzie rosnąć. W rzeczywistości liczba mieszkańców Polski w roku 2000 wyniosła jedynie 38,3 mln, a kolejne prognozy GUS przewidują, że ludność Polski będzie się stale zmniejszać. Prognoza GUS z roku 2014 przewiduje, że w roku 2030 ludność zmniejszy się do 37,2 mln, a do roku 2050 spadnie poniżej 34,0 mln. W stosunku do prognozy na rok 2000 będzie Polaków mniej o ponad 7 mln. Przypomnieć należy, że w wyniku II wojny światowej Polska straciła mniej, bo 6 mln mieszkańców. Obserwowany w ostatnim okresie gwałtowny spadek urodzeń sugeruje, że liczba mieszkańców Polski będzie jednak zmniejszać się znacznie szybciej. Jest to m.in. wynik tego, że w wiek rozrodczy wchodzą obecnie roczniki z niżu demograficznego. Ponadto przeciętny wiek mieszkańca będzie coraz wyższy, co oznacza zasadnicze zmiany dla życia społecznego i gospodarczego, a jednocześnie zapowiedź dalszego spadku urodzeń – por. Rys. 1. Polska znalazła się na równi pochyłej i brak działań zapobiegających temu scenariuszowi prowadzi do wymazania polskiego narodu z mapy świata.

Rys. 1. Ruch naturlany i migracje w latach 1980-2020 wg GUS [[1]].
Obecna sytuacja określana jest w publicystyce jako „katastrofa demograficzna”[[2]]. Ale tak jak wszystkie procesy demograficzne nie pojawiła się „niespodziewanie”, lecz jest wynikiem prowadzonej przez ostatnie dziesięciolecia polityki państwowej. Ostrzeżenia o jej nadchodzeniu były władzom państwowym przekazywane od dawna. Od dawna też wskazywano działania niezbędne dla uniknięcia tej katastrofy. Służyły temu liczne konferencje mieszkaniowe w Spale (tzw. konferencje Spalskie), wieloletnia działalność Kongresu Budownictwa, konferencje zorganizowane przez ten Kongres na terenie Sejmu i wiele innych działań.
W najbardziej kompleksowy sposób przyczyny i sposób naprawy sytuacji przedstawiał „Raport 2006 o naprawie sytuacji mieszkaniowej”[[3]] opracowany w trybie społecznym przez specjalistów z grona autorów wcześniejszego o 25 lat „Raportu o naprawie budownictwa mieszkaniowego”. Raport 2006 złożony został w dniu 29 maja 2007 roku na ręce ówczesnego Ministra Budownictwa Andrzeja Kordiana Aumillera, który wysoko go ocenił i obiecał stosowne działania Ministerstwa. W rzeczywistości nie podjął żadnych działań.Raport 2006 oprócz obszernej analizy aktualnej sytuacji mieszkaniowej wskazywał zasadniczą przyczynę postępującej zapaści demograficznej. Był nią brak mieszkań trwający od zakończenia II wojny świtowej i stale się pogłębiający – w żadnym roku nie wybudowano tyle mieszkań ile zawarto związków małżeńskich. Raport 2006 ukazywał, że wszystkie pozostałe przyczyny (zmiany kulturowe, aktywizacja zawodowa kobiet itp.) są bez znaczenia wobec tego jednego czynnika. Dla dowodu tego faktu w Raporcie 2006 przedstawiono analizę statystyczną ukazującą relację między liczbą nowych mieszkań i liczbą urodzonych dzieci na przestrzeni ubiegłych 40 lat (por. Rys. 2) . Ustalona zależność korelacyjna pozwala na podstawie liczby wybudowanych mieszkań w danym roku ustalić liczbę urodzeń 5 lat później z dokładnością do 4 %. [[4]] To trzeba powtórzyć – liczba mieszkań wybudowanych w danym roku wyznacza z dokładnością do 4 % liczbę dzieci, jakie urodzą się 5 lat później. Zależność między sytuacja mieszkaniową, a liczbą urodzeń znana jest z badań socjologicznych od dawna, lecz stale była przez władze państwowe ignorowana.
Rys. 2. Liczba urodzonych w Polsce dzieci i oddanych mieszkań na przestrzeni 40 lat według GUS. Dla wyeliminowania niemiarodajnych danych z 2003 roku przyjęto je jako średnią z poprzedniego i następnego roku.
Raport 2006 został przez władze państwowe całkowicie zignorowany. Prowadzona od przełomu politycznego w roku 1989 polityka państwa doprowadziła do likwidacji wszystkich form budownictwa społecznego (non profit), tj. budownictwa spółdzielczego, komunalnego i zakładowego. W szczególności godny podziwu był zapał w niszczeniu budownictwa spółdzielczego, gdyż w spółdzielniach mieszkaniowych upatrywano wrogów politycznych. Jednocześnie postępował proces likwidacji instytucji wspierających budownictwo mieszkaniowe (zlikwidowano nawet ministerstwo budownictwa) i finansowe wsparcie – zlikwidowano Krajowy Fundusz Mieszkaniowy. Państwo wycofało się ze wspierania budownictwa mieszkaniowego i pozostawiło je niemal całkowicie mechanizmowi rynkowemu.
Starania o zmianę polityki mieszkaniowej na szczeblu centralnym natrafiały na kategoryczną odmowę (szczególnie dobitnie określił to ówczesny dyrektor departamentu w Ministerstwie Infrastruktury Piotr Styczeń). W tej sytuacji wysiłki społeczne skierowane zostały na zaangażowanie władz gminnych w stworzenie polityki mieszkaniowej państwa, gdyż zgodnie z ustawą „zaspokajanie zbiorowych potrzeb wspólnoty należy do zadań własnych gminy. W szczególności zadania własne obejmują sprawy ... gminnego budownictwa mieszkaniowego” [[5]]. Zadanie takie w oczywisty sposób przekracza możliwości pojedynczej gminy i wymaga właściwej polityki mieszkaniowej państwa, która mogłaby zapewnić w sensownym czasie dostęp do mieszkania tym, którzy go nie mają. Dla przedstawienia władzom gminnym możliwości rozwiązania problemu mieszkaniowego i skoordynowania działań, Raport 2006 został z pomocą fundacji Habitat for Humanity[[6]] wydrukowany i rozesłany do wszystkich 2478 istniejących w Polsce gmin. Wraz z raportem skierowano do wszystkich władz gminnych wezwanie do uczestnictwa w przygotowaniu Kongresu Gmin Polskich na rzecz mieszkalnictwa. W liście przewodnim organizatorzy pisali „Będziemy starali się zorganizować Kongres Gmin Polskich na rzecz mieszkalnictwa. Kongres taki powinien doprowadzić do stworzenia wspólnego projektu polityki mieszkaniowej, a następnie wymusić na władzach państwowych jej realizację”. Przygotowywany Kongres Gmin miał w pierwszym rzędzie przynieść stworzenie mapy potrzeb mieszkaniowych. Niestety, władze gmin nie widziały szans na realizację tego przedsięwzięcia i działania te nie przyniosły zaangażowania gmin w tworzenie polityki mieszkaniowej. Ogólny nastrój impossibilizmu zmusił do rezygnacji z organizacji Kongresu Gmin. Nie zmienia to faktu, że Kongres taki powinien się odbyć, a mapa potrzeb mieszkaniowych jest niezbędna dla prowadzenia sensownej polityki mieszkaniowej.
Niepowodzenie wysiłków do skłonienia władz państwowych do opracowania i przyjęcia polityki mieszkaniowej doprowadziło do przekonania, że nie ma innej możliwości i trzeba taką politykę opracować siłami społecznymi i przedłożyć władzom państwowym do dyskusji i realizacji. Inicjatywa w tym względzie została podjęta przez XX Konferencję Spalską w październiku roku 2009. Konferencje organizowane w Spale pod ogólnym tytułem „Budowa i utrzymanie domów mieszkalnych” odbywały się od wielu lat i gromadziły całe środowisko związane z budownictwem mieszkaniowym – inwestorów, projektantów, wykonawców i użytkowników. Organizatorami Konferencji był Oddział Warszawski Polskiego Związku Inżynierów i Techników Budownictwa oraz Polskie Towarzystwo Mieszkaniowe. Konferencje przedstawiały zasadnicze postulaty środowiska mieszkaniowego w tym spółdzielni mieszkaniowych i wypracowywały wspólne stanowisko w sprawach mieszkaniowych. Rangę Konferencji Spalskich podkreślała reprezentacja władz państwowych (zwykle w osobie ministra) i przedstawicieli komisji sejmowych. Jubileuszowa XX Konferencja Spalska, której sekretarzem naukowym został piszący te słowa, przyjęła za swój temat „Miejsce i rola mieszkalnictwa w okresie kryzysu gospodarczego”, a jej celem było opracowanie projektu ustawy o polityce mieszkaniowej państwa. W wyniku tej Konferencji został opracowany projekt „Ustawy o polityce mieszkaniowej państwa” [[7]]. Po wcześniejszych konsultacjach społecznych projekt ustawy został w dniu 28.10.2010 przedstawiony w Sejmie na specjalnie zorganizowanej przez Habitat for Humanity konferencji zatytułowanej „Dach nad głową - razem na rzecz mieszkalnictwa”. Ponownie projekt przedstawiono w Sejmie na konferencji „Budownictwo mieszkaniowe warunkiem rozwoju cywilizacyjnego”, jaką Kongres Budownictwa zorganizował w Sejmie w dniu 20.05.2011. Po tych i innych prezentacjach projekt ustawy został w lipcu 2012 przyjęty do programu partii Prawo i Sprawiedliwość przez dwoje ówczesnych wiceprzewodniczących - Beatę Szydło i Mariusza Błaszczaka.
Mimo uznania dla zaproponowanych rozwiązań nigdy nie skierowano pod obrady przygotowanego projektu ustawy. Nigdy też nie zaproponowano innej polityki mieszkaniowej państwa. Wygląda na to, że władze państwowe, niezależnie od tego, kto sprawuje władzę, nie chcą żadnej ustawy określającej politykę mieszkaniową. Musiałaby ona wskazywać sposób zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych, a władza wcale nie ma takiego zamiaru. Dlatego wszystkie działania podejmowane na szczeblu państwowym w niczym istotnym nie zmieniały rzeczywistej sytuacji. Ze strony władz państwowych podejmowano jedynie kroki propagandowe mające uspokoić opinię społeczną. Wszystkie rządy traktowały sprawę posiadania dachu nad głową jako prywatną sprawę każdego obywatela. Pełen opis tych działań na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat przedstawiono w publikacji „Mieszkanie plus, dwa raporty i ustawa” [[8], [9]].
Wiadomo, że w Polsce, gdzie od czasu II wojny światowej nigdy nie był zaspokojony głód mieszkań, główną przyczyną niedostatecznej liczby urodzeń była sytuacja mieszkaniowa młodego pokolenia. Zamiast zakładać rodziny i cieszyć się potomstwem, młodzi ludzie zmuszeni byli do emigracji. Dla wielu to była jedyna droga by zarobić na mieszkanie w Kraju. Zwykle kończyło się to pozostaniem za granicą, gdzie znacznie łatwiej niż w Polsce znajdowało się dach nad głową i godziwe zarobki. A w Polsce natomiast coraz wyraźniej uwidoczniała się zasada: nie ma gniazda – nie ma piskląt. Dla tych, którzy pozostali w Kraju stworzono kilka różnych ścieżek „dostępu do mieszkania”, które zawsze wymagały posiadania majątku własnego lub wzięcia kredytu na własny rachunek. Przynętą dla wielu okazały się tzw. kredyty frankowe, które stały się źródłem tragedii dla tysięcy młodych rodzin (jest ich około 1 mln).

Rys. 3. Konferencja w Sejmie w dniu 20.05.2011 zorganizowana przez Kongres Budownictwa. Przemawia Minister Olgierd Dziekoński.
Gdy w ostatnich dniach rozgorzała dyskusja o Krajowym Funduszu Odbudowy można było przypuszczać, że kluczowym problemem, jaki ten Fundusz ma rozwiązać, to zapobieżenie katastrofie demograficznej. Nic bardziej błędnego. Analiza przygotowanego projektu „Krajowego Planu Obudowy i Zwiększania Odporności” [[10]] ukazuje jedynie 5 tzw. komponentów Planu. Są to:
Nic o przeciwdziałaniu katastrofie demograficznej. Nic o głodzie mieszkaniowym i przeciwdziałaniu emigracji. Zagadką może być informacja o sukcesie Lewicy, która w trakcie negocjacji z Rządem postawiła warunek o wybudowaniu 75 tys. tanich mieszkań na wynajem i uzyskała akceptację tego warunku. Otóż w rozdziale dotyczącym „Zielonej energii i zmniejszenia energochłonności” znajdziemy punkt zatytułowany „Inwestycje w zielone budownictwo wielorodzinne” , w którym przeczytamy, że „Na podstawie danych Narodowego Programu Mieszkaniowego można oszacować, że w Polsce występuje deficyt 2,3 mln lokali mieszkalnych. Liczba ta nie uwzględnia lokali przeznaczonych w następnych latach do rozbiórki”. Na końcu tego punktu jest informacja, że „Biorąc pod uwagę powyższe dane można oszacować, że w latach 2022-2026 zostanie zabezpieczone sfinansowanie utworzenia ok. 71,7 tys. mieszkań. Łączna wartość inwestycji wyniesie 21,4 mld zł. Łączna wartość dofinansowania wyniesie 10 mld zł, z czego 5 mld ze środków budżetu państwa i 5 mld ze środków KPO”. Z całego liczącego 770 mld zł Krajowego Funduszu Odbudowy na sprawy związane z zapobieżeniem „katastrofie demograficznej” zostanie przekazane 5 mld zł. Aż strach się domyślać, jaką kwotę wydzielono by z Funduszu Odbudowy, gdyby nie warunek Lewicy. Podkreślmy – cały ten rozdział w ogóle nie dotyczy najważniejszego problemu dla przetrwania narodu, lecz „zielonej energii i zmniejszenia energochłonności”. Czy to jest program Rządu Rzeczypospolitej Polskiej ?
Jak wspomniano wyżej Krajowy Plan Odbudowy powołuje się na Narodowy Program Mieszkaniowy [[11]]. Program ten został opracowany w roku 2016 przez ówczesne Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa, które poprosiło mnie wówczas o opinię o tym Programie. Opinię tę przekazałem pismem z dnia 5.04.2016 na ręce ówczesnego Dyrektora Departamentu Mieszkalnictwa w ww. Ministerstwie Stanisława Kudronia. Na swoje pismo nigdy nie otrzymałem odpowiedzi. Ale choć od tamtej pory minęło 5 już lat, moja opinia w niczym się nie zdezaktualizowała i jak sądzę, stanowi najlepszy komentarz do przygotowanego Krajowego Planu Odbudowy. Oto treść tego pisma.
***
Szanowny Panie Dyrektorze,
... Zapoznałem się z oboma otrzymanymi dokumentami. Zawierają one w moim przekonaniu bardzo wiele trafnych treści. Jednocześnie w odpowiedzi na prośbę o przekazanie swoich uwag pozwalam sobie poniżej zamieścić kilka z nich.
Sądzę, że w dalszym ciągu pozostają słuszne „Założenia podstawowe przy konstruowaniu projektu ustawy”, które były przedmiotem analiz i dyskusji w środowisku związanym z Konferencjami Spalskimi poświęconymi mieszkalnictwu. Zamieszczone są one na wstępie projektu „Ustawy o polityce mieszkaniowej państwa” (przesyłam ją w załączeniu) Oto one.

Cele ustawy o polityce mieszkaniowej
Przewidywana „Ustawa o polityce mieszkaniowej państwa” powinna mieć jasno postawione cele. Widzę je jako:
1) zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych społeczeństwa – wg badań CBOS ponad 50% Polaków uważa, że głównym problemem rodzin w Polsce jest brak mieszkań,
2) powstrzymanie zapaści demograficznej – wg badań CBOS ponad 70 % Polaków uważa, że zła sytuacja mieszkaniowa jest główną przyczyną kryzysu demograficznego,
3) powstrzymanie emigracji młodego pokolenia.
Tak postawione cele wymuszają konieczność przyjęcia rozwiązań skutkujących szybką poprawą sytuacji mieszkaniowej. Wszelkie rozwiązania w oparciu o „systematyczne oszczędzanie”, „książeczki mieszkaniowe”, „kasy mieszkaniowe”, „dopłaty mieszkaniowe”, ułatwienia kredytowe itp., są zupełnie nieadekwatne do potrzeb i ww. celów. Ignorują bowiem założenie D i przyjmują za podstawę, że przyszły lokator sam ma zadbać o sfinansowanie kosztu budowy nowego mieszkania, a państwo stworzy mu jedynie dogodne po temu warunki. Ewentualne pozytywne efekty takich rozwiązań byłyby dostrzegalne najwcześniej za kilka lat. Ale jest to mechanizm zmuszający młode pokolenie do szukania pieniędzy na własne mieszkanie, a ze względu na różnice w zarobkach w Kraju i na emigracji, jest to mechanizm wymuszający emigrację młodego pokolenia. Każdy, kto preferuje takie rozwiązania powinien odpowiedzieć sobie na pytanie, czy obecny rocznik kończący studia w Polsce wyjedzie na Zachód, aby zarobić na mieszkanie, czy też zdecyduje się na szukanie pracy w Polsce.
Dla skutecznego osiągnięcia ww. celów jest potrzebne:
1) szybkie zbudowanie nowych mieszkań,
2) których zasiedlanie nie będzie uzależnione od statusu finansowego młodego małżeństwa,
3) przy czym absolwenci polskich uczelni będą mogli być skutecznie zatrzymywani w Kraju poprzez mechanizm łatwego uzyskiwania mieszkania w przypadku wyboru kariery zawodowej w Polsce oraz
4) publiczne przedstawienie takich zamierzeń przez władze państwowe.
Tak, jak to przyjęto w uchwale Sejmu z dnia 6 lipca 1995 r. „w sprawie polityki mieszkaniowej Państwa w okresie transformacji społeczno-gospodarczej”, niezbędne jest budowanie w Polsce co najmniej przez kilka lat 300 tys. mieszkań rocznie. Przy obecnym poziomie budownictwa ok. 150 tys. mieszkań rocznie, trzeba budować drugie 150 tys. w trybie budownictwa społecznego na wynajem. To jest skala problemu i zadanie dla Narodowego Programu Budownictwa Mieszkaniowego.
Zgodnie z przedstawionymi wyżej założeniami ustawa o polityce mieszkaniowej państwa powinna zmierzać przede wszystkim do stworzenia budownictwa społecznego na wynajem i dlatego powinna przewidywać::
1) stworzenie Narodowego Programu Budownictwa Mieszkaniowego - NPBM,
2) utworzenie Narodowego Funduszu Inwestycyjnego Mieszkalnictwa - NFIM,
3) powołanie Narodowej Rady Mieszkalnictwa - NRM.
W szczegółach rozwiązania dotyczące tych trzech bytów mogą być przedmiotem dyskusji. Poza jedną kwestią – muszą być przyjęte w drodze ustawowej przez Sejm i stanowić zobowiązanie dla władz państwowych (zał. A) niezależnie od kadencji Rządu RP.
W przygotowanym przeze mnie projekcie ustawy przewidziano następujące rozwiązania:
1) NPBM jest programem aktualizowanym co roku,
2) NFIM w sensie prawnym stanowi towarzystwo funduszy inwestycyjnych (ustawa o funduszach inwestycyjnych z dnia 27 maja 2004 r., Dz.U. z 2004 r. Nr 146, poz. 1546 z późn. zm.) i złożony jest z Funduszu Krajowego i Funduszy Gminnych, a
3) NRM pełni dla NFIM funkcje rady nadzorczo-programowej, do zadań której należy analiza aktualnej sytuacji i dotychczasowych efektów, wytyczanie kierunków aktywności Funduszu i sprawozdawczość wobec rządu.
Przedstawione powyżej rozwiązanie jest zgodne z założeniami B i C. Nie wymaga finansowania z budżetu państwa, lecz wykorzystuje oszczędności zgromadzone przez gospodarstwa domowe. Na koniec września 2015 r. ich wartość zbliżyła się do poziomu 1.140 mld zł (słownie tysiąc sto czterdzieści miliardów zł)[12]. Fatalnie byłoby jednak, gdyby budżet państwa w Narodowym Programie Budownictwa Mieszkaniowego w ogóle nie uczestniczył. Jest to konieczne ze względów politycznych, ze względu na odbiór społeczny, a także ze względu na konieczność stymulacji całego programu.
Ważne jest uświadomienie społeczeństwu, a również opozycji politycznej, że społeczne budownictwo mieszkaniowe nie jest działalnością charytatywną, lecz szybko rentującą inwestycją, gdyż budownictwo mieszkaniowe przynosi per saldo dochód do budżetu państwa.
Obecnie wartość, jaką zawierają mieszkania zbudowane w ciągu roku, wynosi około 59 mld zł (w roku 2015 wybudowano [13] 14737842 m2 przy średniej cenie wynoszącej[14] 4000 zł/m2). Przyjmując, że w 20 % wartość ta jest obciążona podatkiem otrzymujemy szacunkową kwotę, jaką budownictwo mieszkaniowe wniosło do budżetu w wysokości 11,8 mld zł. Postulat, aby 50 % przychodów budżetowych budownictwa było kierowane na wkład państwa w budownictwo społeczne, oznaczałby kwotę 5,9 mld zł. Zredukowanie tej kwoty do 1 mld zł powinno uspokoić wszystkich strażników budżetu. Ale umieszczenie po stronie przychodów budżetowych przychodu wnoszonego przez budownictwo mieszkaniowe jest konieczne, aby zamknąć krytykę pod hasłem, że „budżetu państwa na to nie stać”.
Mieszkanie wyznacza nasze losy i standard życia (przeciętnie człowiek spędza 80 % swego życia w mieszkaniu). To jest ten element, który może skłonić młodego człowieka do porzucenia planu emigracji. Niezbędne jest więc wdrożenie planu, który miałby na celu zobowiązanie do podjęcia pracy w określonym miejscu w zamian za nieodpłatne przekazanie w użytkowanie lokalu mieszkalnego z płatnościami jedynie w postaci czynszu znamiennego dla budownictwa społecznego (bez zysku). Możliwości takie trzeba otworzyć przed młodym pokoleniem, co najmniej na 2 lata przed ukończeniem studiów. Rozwiązanie takie nie jest niczym nowym - za czasów PRL praktyka taka miała nazwę „stypendia fundowane”. Uruchomienie takiego programu „mieszkanie z pracą” w połączeniu z programem rozwoju gospodarczego zapewniałoby młodym ludziom i pracę i mieszkanie i w skuteczny sposób odwiodłoby od emigracji. W taki sposób zbudowano w II Rzeczypospolitej i COP i Gdynię.
Mimo upływu 9 lat wiele treści zawartych w opracowaniu zatytułowanym „Raport 2006. O naprawie sytuacji mieszkaniowej” pozostaje nadal aktualnych[15]. Dotyczy to zwłaszcza rozdziału „Warunki, ograniczenia, przeszkody” i rozdziału „Konieczne działania”. Duże znaczenie ma też załącznik 6, w którym przedstawiono zależność między liczbą urodzeń, a liczbą budowanych mieszkań. Analiza przeprowadzona na przestrzeni 40 lat pozwala stwierdzić niezwykłą korelację, której dotychczasowy świat polityki w ogóle nie chciał dostrzegać. „Raport” przestrzegał przed katastrofalnymi skutkami braku mieszkań na sytuację demograficzną. Ale od czasu pisania „Raportu” pojawiło się nowe, nie mniej groźne dla demografii zjawisko – emigracja. W roku 2014 wg danych GUS przebywało na emigracji już 2,32 mln Polaków. I liczba ta stale rośnie. Wyemigrowali przede wszystkim młodzi i wykształceni. Konsekwencje są oczywiste.
Czy zafundujemy kolejnym rocznikom opuszczającym równocześnie i uczelnie i Polskę „systematyczne oszczędzanie na własne mieszkanie” ?
Piotr Witakowski
***
W 2020 roku oddano do użytkowania 221 401 mieszkań o łącznej powierzchni użytkowej 19 594,7 tys. m2 [[16]] przy średnich kosztach budowy (za 3 ostatnie kwartały) wynoszących [[17]] 5000 zł/m2 (ceny rynkowe są znacznie wyższe), co oznacza, że wartość mieszkań oddanych do użytku w 2020 wyniosła 98,0 mld zł. Przyjmując, że w 20 % wartość ta jest obciążona podatkiem otrzymujemy szacunkową kwotę, jaką budownictwo mieszkaniowe wniosło do budżetu w wysokości 19,6 mld zł. Postulat, aby 50 % przychodów budżetowych budownictwa było kierowane na wkład państwa w budownictwo społeczne, oznaczałby coroczną kwotę 9,8 mld zł.
Z ostatniej chwili
Właśnie zakończyła się konwencja programowa PIS, na której przedstawiono program określany jako Polski Ład [[18]]. Wśród przedstawionych w programie 10 Filarów Polskiego Ładu znajduje się Rodzina i dom w centrum życia, który przedstawia zamierzenia, mogące podnieść liczbę urodzeń w najbliższych latach. W ramach tego filaru kluczowe znaczenie dla sprawy ma zamierzenie „Mieszkanie bez wkładu własnego”, które bezpośrednio ma odpowiadać na potrzebę zaspokojenia braku mieszkań. Fakt, że w programie dostrzeżono zasadniczy powód braku urodzeń, musi budzić uznanie. Trzeba się jednak przyjrzeć, w jaki sposób planuje się ten problem rozwiązać.
Na cały ten Filar przewidziano na okres 2021 - 2030 kwotę 30,6 mld zl, przy czym średnio rocznie 3,4 mld zł, co oznacza, że program ma trwać nie 10, lecz 9 lat. Kwota ta ma w analizowanym okresie pozwolić na sfinansowanie zadania „Mieszkanie bez wkładu własnego” oraz zapewnić finansowanie również 15 innych zadań („Mój dom 70 m2 – bez zbędnych formalności”, „Powszechny i bezpłatny dostęp do badań prenatalnych”, „Rozszerzenie programu Maluch+”, „Centrum Dziecka i Rodziny”, „Żłobek w każdej gminie”, „Kapitał opiekuńczy”, „Realne wsparcie osób z niepełnosprawnościami” i inne). Nie podano, jaki ma być podział finansów na te różne zadania. Wiadomo jednak, że z ww. kwoty mają pochodzić gwarancje kredytowe zwalniające kredytobiorcę z wkładu własnego w wysokości 150 lub 160 tys. zł. Jeśli jak czytamy „Łącznie z programu „„Mieszkanie bez wkładu własnego” będzie mogło skorzystać około 80 tys. rodzin rocznie”, oznacza to roczny wydatek 12,0 lub 12,8 mld zł. Widać więc, że przy kwocie 3,4 mld zł rocznie na cały Filar, wpłaty „na wkład własny” mogą dotyczyć albo wielokrotnie mniejszej liczby kredytobiorców, albo wielokrotnie mniejszej kwoty dla jednego kredytobiorcy. Trzeba też zauważyć, że liczba 80 tys. rodzin daleka jest od postulowanej liczby w przywołanej wcześniej uchwale Sejmu z 1995 roku lub deficytu 2,3 mln lokali mieszkalnych według Narodowego Programu Mieszkaniowego.
Samo budownictwo mieszkaniowe wnosi do budżetu państwa kilkakrotnie więcej niż proponowana wartość całego filara Rodzina i dom w centrum życia.
Pomysł, aby rozwiązać problem mieszkaniowy zachowując wszystkie istniejące mechanizmy, a jedynie zwiększyć dostępność kredytu bankowego, nie może być oceniony pozytywnie. Składane bankom gwarancje państwowe w imieniu ubogich kredytobiorców wpłyną znakomicie na kondycję banków. Zapewne też ośmielą wielu młodych ludzi do zaciągnięcia kredytu mieszkaniowego. I staną się przyczyną licznych dramatów tych, którzy nie będą mogli spłacić kredytu. Podwoi się liczbę tragedii „frankowiczów”. Ale gwarancje te nie zmienią liczby budowanych mieszkań. Nie przyspieszą też ich budowy. Co więcej, stworzenie większego popytu dla deweloperów nie tylko nie obniży ceny budowanych mieszkań, lecz przeciwnie, właśnie wywinduje je w górę.
Zaproponowane rozwiązanie w niczym nie zmieni zasadniczej sytuacji. W dalszym ciągu problem braku mieszkania pozostanie prywatną sprawą każdego obywatela. Pomijając tych, którzy dysponują własnym terenem budowlanym i będą mogli sami wybudować sobie na tym terenie własny domek (chyba nie bez nadzoru budowlanego ?), wszyscy pozostali mają taką samą perspektywę jak obecnie. Chcąc mieć dach nad głową trzeba zdecydować się na kupienie mieszkania na własność i w tym celu wziąć kredyt z banku (teraz z pomocą państwa) stając się zakładnikiem banku aż do zakończenia spłaty kredytu. Z wszystkimi konsekwencjami dla życia osobistego. Po spłaceniu kredytu (zwykle po wielu latach) stajemy się właścicielem mieszkania, co mocno ogranicza mobilność zawodową. W ubiegłych latach nie było to tak ważne, ale w XXI wieku urasta do poważnego problemu. Młodzi ludzie zanim znajdą stabilizację zawodową i finansową szukają najpierw mieszkania na wynajem.
Podstawowym beneficjentem rozwiązania proponowanego w programie Polski Ład będą jak zwykle banki. To do nich będą kierowane środki państwowe i one będą udzielały kredytów mieszkaniowych. Oczywiście nie za darmo.
Państwo natomiast, jak widać, ani nie zamierza sporządzić mapy potrzeb mieszkaniowych, ani stworzyć Narodowego Programu Budownictwa Mieszkaniowego, ani uruchomić Narodowego Funduszu Inwestycji Mieszkaniowych, ani tworzyć reprezentatywnej Narodowej Rady Mieszkaniowej sterującej zaspokajaniem potrzeb mieszkaniowych. W sumie - państwo nie zamierza uruchamiać programu budownictwa społecznego. Nie będzie mieszkań na wynajem, o co upominał się Sejm w uchwale z dnia 6 lipca 1995 r. Nadal będzie jedynie budownictwo prywatne i deweloperskie.
[1] https://portalstatystyczny.pl/fatalne-trendy-demograficzne-w-polsce-najnowsze-dane-gus/
[2] https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2020-01-30/alarmujace-dane-gus-demograficzna-katastrofa-w-polsce/
[4] Zależność korelacyjna:, D – liczba dzieci urodzonych w danym roku, M – liczba mieszkań wybudowanych w danym roku; a = 1,55727, b = -2,44563, c = 5131,24. Opracował Jacek Koziński
[5] Ustawa z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym (Dz. U. Nr 16 z 1990 r. poz. 95 z późn. zm.
[8] Kurier WNET nr 54/2018
[9] „Mieszkanie plus, dwa raporty i ustawa”, Człowiek i Środowisko, nr 4/2018, Krajowy Instytut Polityki Przestrzennej i Mieszkalnictwa, Warszawa 2018
[11] UCHWAŁA NR 115/2016 RADY MINISTRÓW z dnia 27 września 2016 r. w sprawie przyjęcia Narodowego Program·u Mieszkaniowego
[12] Oszczędności gospodarstw domowych na koniec czerwca 2020 r. zbliżyły się do 1,65 bln zł. (tysiąc sześćset pięćdziesiąt miliardów zł); https://www.analizy.pl/raporty/26094/struktura-oszczednosci-gospodarstw-domowych-czerwiec-2020
[13] http://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/przemysl-budownictwo-srodki-trwale/budownictwo/budownictwo-mieszkaniowe-i-iv-kwartal-2015-r-,4,24.html
[14] http://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/przemysl-budownictwo-srodki-trwale/budownictwo/cena-1-m2-powierzchni-uzytkowej-budynku-mieszkalnego-oddanego-do-uzytkowania,8,1.html
[15] Drukowany egzemplarz „Raportu” przekazuję osobiście do Ministerstwa do rąk Pana Dyrektora
[16] https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/przemysl-budownictwo-srodki-trwale/budownictwo/budownictwo-w-2020-roku,13,9.html