Kiedyś w tej naszej paranoicznej III RP (a raczej Rzeczpospolitej UBU) dobierano się nawet do Syrenki, a było to tak:
W michnikowym Tuskostanie
ze stolicą gdzieś na Rusi
Syrenkę w odmiennym stanie
do aborcji chcą przymusić –
- myśl o Polsce ma poronić!
W szary dzień czy też od święta...
Wreszcie po smoleńskiej zbrodni
chcą pozorów prezydenta –
- co wszystko podpisze in blanco
jako gajowy Gazpromu, Palikota kum.
opiekun WSI i teczek, a śniadanko
schrupie z Niedźwiadkiem liżąc krasny rum
W PO-sprzątanym Dudystanie
ze stolicą na Powązkach, gdzie spoczęły generały,
panienki w dziewiczym stanie –
do aborcji tak wzdychały,
że chcą dostać ją in blanco,
w każdy dzień, nawet od święta,
za nic mają prezydenta
suwerenne wszak kolanko,
jak i każda część ich wdzięków,
by nie wspomnieć o macicy
i o suwerennej chcicy,
która kipi do wypęku...
Na ulicach idą w taniec
- opętane Tanatosem –
chcą aborcji na żądanie
Boga zastąpiły Sorosem,
a rodziny narkotykiem, wódką i korupcją
- oto legat komunizmu przeklęty,
trujący naród od samych korzeni
zgniły legat, co niszczy ducha i tradycję!
Marek Baterowicz
Od redakcji:
Zachęcamy do nabycia wydanej przez nasze stowarzyszenie książki Marka Baterowicza - opowieści o"wojnie jaruzelskiej"- ZIARNO WSCHODZI W RANIE