Myśli, 09/2021, 2 marca 2021
Miarą naszych lat jest lat siedemdziesiąt lub, gdy jesteśmy mocni, osiemdziesiąt; a większość z nich to trud i marność: bo szybko mijają, my zaś odlatujemy. Naucz nas liczyć dni nasze, abyśmy osiągnęli mądrość serca.. (Ps 90 10, 12)
Bądź Polakiem, to znaczy całe zdolności zużyj dla dobra Polski i wszystkich Polaków. Bądź katolikiem, to znaczy pragnij poznać Wolę Bożą, przyjmij ją za swoją i realizuj w życiu. Katolik to nie niedołęga, ale zdolny przedsiębiorczy, służący dobru i walczący ze złem. (płk Ł. Ciepliński, 20 I 1951).
Nie jest dobrze, gdy władze i media potęgują w społeczeństwie odczucie lęku. A przecież nieustanne komunikaty o sytuacji zdrowotnej i zagrożeniu budują klimat lękowy. Dla doraźnego celu: pozyskania jak najwięcej zaszczepionych ryzykuje się utratę poczucia stabilizacji życiowej i utratę sensu. I nie jest dobrze, gdy władze nie przeanalizują krytycznie dotychczasowych metod walki z Covid-19 , by odrzucić te nieskuteczne. Doradcy brną i idą w zaparte; nie chcą przyznać się do błędnych rad; eliminowani zaś z przestrzeni publicznej są ci, którzy inaczej widzą rzeczywistość. I nawet, gdy zauważa się, że pewne proponowane ochrony nie działają, to przekaz lękowy tak działa, że na wszelki przypadek zastosujemy tę ochronę.
Istotne jest tu opracowanie dr M. Błachowiaka „Fałszywa pandemia. Krytyka naukowców i lekarzy. Tom III. Maski”, w którym pokazuję, że maski nie chronią przed zakażeniem wirusami układu oddechowego (np. badania randomizowane DANMASK-19). I jest to zgodne z naszym doświadczeniem, że ci z naszych znajomych, którzy zachorowali , nosili maski. Dlaczego maseczki nie są skuteczne - trwa debata naukowa na ten temat i są różne koncepcje, jedna z nich: do zakażenia dochodzi przez tzw. aerozole, czyli bardzo małe kropelki zawierające wirusy, które unoszą się w powietrzu godzinami i stanowią niejako część powietrza i wtedy wdychamy je do płuc. Nie namawiam do nienoszenia maseczek, ale warto wiedzieć, w czym pokładać nadzieję.
Można więc powiedzieć, że nie mamy na to żadnego wpływu. Wydaje się, że przekaz z mediów powinien być taki, że powinniśmy zwiększać swoją odporność organizmu - można tu podpowiadać różnorakie działania. I tutaj jest wiele do zrobienia przez każdego z nas. A utrzymywanie lęku zmniejsza odporność. Oczywiście jest grupa wysokiego ryzyka zakażenia i takie osoby powinny ograniczyć kontakty.
O skutkach lęku dla poszczególnych osób mówi też R. Ziemkiewicz:
Władze, a również my zwykli ludzie, powinniśmy zdawać sobie sprawę ze skutków izolacji, takich jak osłabienie więzi rodzinnych i społecznych, których cena może być olbrzymia.
Na przekaz medialny szczególnie są wrażliwi młodsi i to oni proszą starszych, by nie wychodzili, by się nie narażali na zakażenie i ten lęk się wzmacnia. Wystarczy, że gdzieś posłyszymy, że ktoś zachorował, a był związany z jakimś miejscem, by to miejsce omijać szerokim łukiem. Może to w szczególności dotyczyć kościoła, szkoły, przedszkola.
Czyżby młodzi byli tacy ostrożni, tacy lękliwi? Czy, my starsi, tak ich wychowaliśmy, by się nie narażali? Czy tacy młodzi podejmą wyzwania, jakie stoją przed Polakami, czy będą czekali, może to ktoś inny zrobi. Niewątpliwie mamy obecnie większą wiedzę związaną z medycyną ale również z mechanizmami władzy różnego szczebla. Czyżbyśmy uczyli młodych oportunizmu, a nie podejmowania wyzwań? A obecne ich rady czyż nie są tego oznaką? I czy nie prowadzą do pozbawiania się wolności?
Zastanawiam się nad tym w dniu, w którym przywołujemy pamięć Żołnierzy Wyklętych. Byli oni wychowani inaczej, często w przyspieszonym kursie wychowania w czasie wojny; mieli inny system wartości: dla Polski wolnej od komunizmu gotowi byli poświęcić życie. Czasami zostali wepchnięci w tę walkę i nie mieli wyjścia, bo i tak czekała ich śmierć; i mieli też marzenia, by żyć normalnie, a okupacja sowiecka im to uniemożliwiła.
My też powinniśmy starać się żyć normalnie, gdyż widać, że nie da się izolować ognisk choroby; jest ona w całym kraju. My musimy być mocni, by im stawić czoła. Natomiast powinniśmy mieć świadomość, że jesteśmy w ręku Boga i od Niego zależy nasz los, a nie od naszych własnych wysiłków. Bóg dał człowiekowi roztropność, by nie wystawiał się na nadmierne ryzyka, licząc na Opatrzność Bożą. Jednak musimy mieć świadomość, że to Bóg jest dawcą życia, wyznaczył liczbę lat człowiekowi (niezależnie od jego chcenia) i że nasza ojczyzna jest w Niebie.
I nie jest dobrze, że Kościół hierarchiczny bez dyskusji podporządkowuje się rządowym zarządzeniom i dodatkowo czynnie działa w pacyfikowaniu proboszczów i wiernych opierających się tym zarządzeniom. Sprawa zdrowia wiernych stanęła na pierwszym miejscu, a nie sprawa oddawania chwały Bogu i zbawienia wiecznego. I główny motyw modlitwy Kościoła to ustanie pandemii koronawirusa, a nie nawrócenie wiernych i szerzej - ludzkości do Boga!
Zb.