Ataman Budka (taki współczesny Bierut) zebrał aż siedem tysięcy podpisów przeciwko Instytutowi Pamięci Narodowej, uznał że to wystarczy wobec 40-milionowego narodu i przystąpił do ataku. IPN irytuje PO od dawna, a nawet od zarania. Likwidacji Instytutu domagała się zawsze Platforma Obywatelska (wraz z resztą lewicy ), co jednak nie dziwi, gdy uświadomimy sobie, że PO zakładały byłe służby PRL-u z gen. Czempińskim na czele czyli dawne kadry UB (SB) przemianowane na UOP. Solą w oku lewicy i koalicji PO-PSL (bardzo bliskiej lewicy) było też Centralne Biuro Antykorupcyjne (CBA) i rząd Tuska niszczył je jak mógł. Wyobraźmy sobie państwo bez CBA i IPN-u – byłby to twór pozbawiony urzędu do walki z korupcją oraz bez archiwum narodowej historii. Do tego dodajmy chroniczną chorobę Temidy, dyktat nadzwyczajnej kasty sędziów. Byłoby to zatem państwo kalekie, pozbawione podstawowych funkcji czyli właściwie anty-państwo działające przeciwko własnemu społeczeństwu. Natomiast służyłoby grupkom zepsutych oligarchów robiących fortuny z pomocą skorumpowanych sądów i takiej prokuratury. Czegoś takiego mogą domagać się tylko bezmózgowcy mający perfidny plan destrukcji tej nieukończonej III RP, którą rząd Prawa i Sprawiedliwości usiłuje od 2015 roku uzdrowić, lecz totalna opozycja rzuca piasek w tryby reformy. Niestety, weta prezydenta Dudy reformę tę zatrzymały. Zachęcona tym opozycja otworzyła więc drugi front i atakuje IPN. Peerelczycy w ogóle marzą, aby Polakom wypłukać mózgi i pozbawić ich narodowej pamięci. Nie mogą też znieść, że dowody ich zbrodni znajdują się w zbiorach IPN-u. Trzaskowski to nawet zamierzał wypalać żelazem wszelkie dokonania PiS-u! W sukurs Budce ruszyła była kandydatka do prezydentury Kidawa-Błońska gruchając w telewizorni, że możemy obejść się bez IPN-u, bo jego funkcje mogą przejąć...uniwersytety! Ta przewrotna perswazja kryje atoli okrutną prawdę o wyższych uczelniach. Po roku 1989 stały się one bastionami post-komuny, gdzie zabarykadowali się byli PZPR-owcy często na stanowiskach rektorów, a proceder ten trwał do dni dzisiejszych jak np. na uniwersytecie toruńskim czy warszawskim.. To na uniwersytetach powstały więc przyczółki oporu wobec demokratyzacji i niestety są to reduty peerelowskie, a zatem michnikowszczyzny, a nawet jaruzelszczyzny.
Dlatego niedoszła pani prezydent mogła bez obaw proponować mieszkańcom nadwiślańskiego kraju rozwiązanie IPN-u, ponieważ – jej podstępnym zdaniem – narodową pamięcią mogłyby zająć się uniwersytety! Sprytna to manipulacja, gdyż zlewicowane mocno uczelnie już przypilnują, aby białe plamy historii powiększyły swój obszar w narodowej świadomości. Reforma Gowina jedynie pogorszyła stan infekcji na wyższych uczelniach. Tymczasem należy raczej dokonać ich dezynfekcji, co nie jest łatwe dzisiaj po latach jakże pozornej i ułomnej lustracji. Kłania się pokora wobec grubej kreski, beztroskie i zupełnie idiotyczne mniemanie, że z byłymi komunistami da się zbudować III RP. Polska potrzebuje polskich mężów stanu, a nie bezmózgowców i peerelczyków, raz na zawsze skażonych targowicą. W r.1997 Barbara Gruszka-Zych wydała tomik „Pali się mój próg”, ten dramatyczny tytuł jawi się jako ostrzeżenie, gdy złoczyńcy próbują dziś podpalać i świątynie.
Niestety, w tej chorej III RP jest tak jakby totalna opozycja szykowała jakiś pucz, a zaraz potem reanimację post-peerelowskiej republiki:
Do poloneza skrada się lewica.
Nowa ? Toż antypolska jak zawsze wścieklica!
I zaraziła wścieklizną platformiane sępy,
co marzą, by rozszarpać Ojczyznę na strzępy!
Marek Baterowicz
Od redakcji:
Zachęcamy do nabycia wydanej przez nasze stowarzyszenie książki Marka Baterowicza - opowieści o"wojnie jaruzelskiej"- ZIARNO WSCHODZI W RANIE