Słowa czwartego przykazania skierowane są do dzieci, do synów i córek. Mówią: "Czcij ojca i matkę". Z równą siłą jednak odnoszą się do rodziców: "Pamiętaj, abyś prawdziwie zasługiwał na tę cześć". Bądź godny imienia ojca! Bądź godna imienia matki!... Świat zmieniłby się w koszmar, gdyby małżonkowie znajdujący się w trudnościach materialnych widzieli w swoim poczętym dziecku tylko ciężar i zagrożenie dla swojej stabilizacji; gdyby z kolei małżonkowie dobrze sytuowani widzieli w dziecku niepotrzebny a kosztowny dodatek życiowy. Znaczyłoby to bowiem, że miłość już się nie liczy w ludzkim życiu. – Jan Paweł II (Kielce 3.06.1991).
Na początku Wielkiego Postu jedni podejmują wysiłki pracy nad sobą i na różne sposoby starają się, by przybliżać się do Chrystusa. Inni zaś słuchają podszeptów szatana. I oto partia PO, która należy do bloku partii chrześcijańskich w europarlamencie tzw. Europejskiej partii ludowej, ogłasza na samym początku Wielkiego Postu, że jej program będzie zawierał postulat możliwości zabijania dzieci poczętych do 12 tygodnia życia. Wcześniej ta partia twierdziła, że jest za istniejącym kompromisem, ale gdy Trybunał Konstytucyjny podał wykładnię Konstytucji w tym względzie i gdy zaczęły się protesty przeciw takiemu stanowi konstytucyjnemu, to zmieniła zdanie. O czym to świadczy? Przede wszystkim o koniukturaliźmie; nieistotne są wartości, które głosi, istotne jest, by pozyskiwać głosy wyborców i dostosowywać swój program do bieżących nastrojów społecznych. Należy głosić pewne poglądy, ale w praktyce działania nie należy się nimi przejmować. Niektórzy wyborcy potrzebują takiego relatywizmu, by usprawiedliwiać swoje wybory polityczne. Można mówić: to przecież partia chrześcijańska – spójrzcie na deklaracje, a że praktyka jest inna – usprawiedliwia się tym, że trzeba przejąć władzę. I tak oto, partia ta głosi poglądy podzielane przez wyborców, dla których przekonania ideowe nie mają znaczenia. Jak zachowają się ci z wyborców tej partii, dla których światopogląd ma znaczenie? I czy tacy wyborcy zostali przy tej partii?
Jednym z przejawów tzw. współczesności jest zmienianie znaczenia słów: to, co nie jest chrześcijańskie, nazywa się chrześcijańskim, by kogoś zwieść albo podsunąć wygodnie usprawiedliwienie. Za oceanem prezydent, którego poglądy są przeciwne wierze katolickiej, podaje się za katolika, by pozyskać wyborców katolickich. Dziwne, że ci wyborcy tego nie zauważają. Ale jeszcze smutniejsze, że biskupi katoliccy tego nie demaskują (by zdezorientowani nie mieli wymówki).
Z drugiej strony widać, że jak trudno jest trwać przy zadeklarowanych poglądach i przekonaniach w szczególności partii, które rządzą. Jak wiele kompromisów trzeba zawierać, by utrzymać władzę! I pojawia się kwestia, czy to wciąż program, na który głosowałem, czy już całkiem inny, czy przekroczona została masa krytyczna, by uznać to za ten sam program? I czy te kompromisy były konieczne, czy nie? Niełatwo to ocenić, gdy nie zna się kulisów rządzenia, ale z drugiej strony oczekuje się od wybranych przedstawicieli, by realizowali program, z którym szli do wyborów; jeśli nie umieją go realizować, to nie zasługują na ponowny wybór.
Ale co w takie sytuacji robić, gdy nie ma partii odpowiadającej naszym przekonaniom. Wielu wyborców ma trudność ze znalezieniem właściwych dla siebie reprezentantów. Niełatwa to sprawa, gdyż zbudowanie nowej formacji to lata pracy, by mogła się znaleźć w Sejmie, a w dodatku, by przypodobać się większej grupie wyborców unika jasno zdeklarowanych przekonań.
Prof. M. Ryba w tekście „Platforma to grupa interesu” (na portalu www.naszdziennik.pl ) pisze, że większość partii opozycyjnych w polskim Sejmie orientuje się dzisiaj lewacko. Dzieje się tak, po pierwsze, pod wpływem tzw. strajku kobiet i wiąże się z nadzieją, że młode pokolenie odda na nich głos, a po drugie, że współczesna Europa wywiera ogromne parcie na Polskę i na inne kraje, żeby rewolucji seksualnej stało się zadość. I Platforma chce się wpisać w ten scenariusz .
Z kolei warto wsłuchać się w analizę konsekwencji podjętych przez partię PO decyzji:
I jeszcze myśl z listu abpa M. Jędraszewskiego na Wielki Post:
Jesteśmy świadkami wielkiego starcia o charakterze kulturowym i cywilizacyjnym – i to w skali globalnej. W jego centrum znalazło się życie dziecka nienarodzonego. W tym kontekście św. Jan Paweł II Wielki mówił o zmaganiu się cywilizacji śmierci z cywilizacją życia. Jakże przejmujące i smutne jest to, że u niektórych ludzi już sam widok plakatu przedstawiającego dziecko w łonie matki wywołuje złość, agresję i chęć niszczenia. Zwolennicy cywilizacji śmierci częstokroć przedstawiają nienarodzone jeszcze dziecko jako największe zagrożenie i zło dla jego rodziców, a zwłaszcza dla matki, gdy tymczasem od wieków jego pojawienie się było pojmowane jako przejaw Bożego błogosławieństwa.
Gdzie tkwi przyczyna tego stanu rzeczy? Roberto de Mattei zauważa, że totalitaryzmy XX w. zniszczyły stary porządek, a nie zbudowały nowego. A istotą totalitaryzmu nie jest wszechwładza państwa, ale zniszczenie naturalnego porządku społecznego. To zaś prowadzi do porzucenia wszelkich uważanych dotąd za niezmienne zasad, rozkładu opartych na nich instytucji oraz pozbawienia człowieka wszelkiej pomocy ze strony społeczeństwa, ostatecznie zaś – do dyktatury chaosu. A rewolucja 1968 r. miała konsekwencje jeszcze tragiczniejsze: wtrąciła w rozpacz całe pokolenia. Była to najbardziej niszczycielska ze wszystkich rewolucji, ponieważ wprowadziła chaos w życie codzienne człowieka Zachodu. I obecnie mówi się o „płynnym społeczeństwie”, w którym wszystko ulega rozpuszczeniu, w szczególności wszelkie zasady.
Jaka powinna być nasza odpowiedź na zło proponowane przez polityków? Budować cywilizację życia i miłości! Poprzez modlitwę, mądrą argumentację i pomoc szczególnie tym, którzy podejmują trudne dobro w swoich rodzinach.
Zb.