Bożena Ratter: Podstawa suwerenności człowieka - kultura jego narodu
data:07 stycznia 2021     Redaktor: Redakcja

W naszych oczach dokonuje się przewartościowanie dawnych pojęć i układów społecznych.....

 

Całe branże gospodarcze są demolowane, branża turystyczna, branża hotelarska czy gastronomiczna, jeśli te przedsiębiorstwa zbankrutują, a to jest w tej chwili kwestią czasu, to przedsiębiorca zbankrutuje,  ale hotel zostanie, restauracja zostanie, autokary zostaną i ktoś to wszystko przejmie i wykorzysta. Rząd się zapożyczył u lichwiarzy, to będzie musiał jakoś regulować te długi, a jak ureguluje, jak nie ma pieniędzy - udzieli im koncesji na wykupywanie zbankrutowanych przedsiębiorstw (zagranicznym niemieckim, holenderskim, żydowskim  korporacjom, spółkom Skarbu Państwa)  i ci dotychczasowi właściciele będą musieli tam pracować jako pracownicy najemni, żeby zarobić na te procenty. To rzecz bardzo dobrze przemyślana, otwartym tekstem powiedział to bardzo niedawno stary finansowy grandziarz Gorg Soros : epidemia stwarza rewolucyjną okazję, żeby przeprowadzić przedsięwzięcia , które w warunkach normalnych byłyby niemożliwe lub bardzo trudne do przeprowadzenia - wybrane z komentarza Stanisława Michalkiewicza sprzed kilku dni.

Historia znana, wcześniejsze rewolucje marksistowskie były również okazją by przeprowadzić przedsięwzięcia pozbawiające majątku przedstawicieli polskiego narodu i państwo polskie.  W relacji z wypadków  rewolucji bolszewickiej 1917 roku i lat 1918-1920 na Kijowszczyźnie  Maria Dunin-Kozicka wspomina:

Całe falangi Tatarów i Żydów skupywały po mieszkaniach przyciśniętej biedą polskiej inteligencji wykwintne, przedwojenne ubrania, bieliznę i drobiazgi. Z czasem powstały w Kijowie sklepy komisowe, zajmujące się wyłącznie pośrednictwem w podobnych sprzedażach – kupnach. Należały one do przedsiębiorczych Polaków i Rosjan, którzy świetnie zarabiali, biorąc po 10% od sumy sprzedażnej.

Kresy - to dawne olbrzymie imperium zmieniło się teraz w prawdziwą „dolinę łez” bez wyjścia. Na straży - od równin kresowych aż po tajgi Sybiru - piętrzyły się wszędzie czrezwyczajki... Szły z nich zachłanne, szaleńcze nakazy: „Zgnieść inteligencję!! Zgnieść i wytępić!!”... aby samemu zająć jej miejsce! - Całemu światu znane są nazwiska nowych władców Rosji! Oto one: Trocki-Bronsztejn, Joffe, Radek-Sobelsohn, Kamieniew-Rosen- feld, Krasin-Goldfarb, Zinowiew-Apfelbaum, Stekłow-Nacham- kes, Jankiel Jurowskij, Martow-Cederbaum, Kamkow-Katz, Efre- mow-Chaimowicz, Petrow-Waisbrot... czyż nie dość?

W naszych oczach dokonuje się przewartościowanie dawnych pojęć i układów społecznych. Geniusz Izraela wydał bój duchowi Ariów, zaprzągłszy, jakby na urągowisko, do wywrotowej pracy znaczny odłam wierzących w ułudy komunizmu aryjczyków! Idzie gra Olbrzymów! Jej polem - mapa Europy... wynikiem - walące się z wyżyn trony... atutem w ręku potężnego przeciwnika - rozkołysane, ciemne masy, których nie brak w żadnym europejskim państwie, a w które przeniknęła aż do głębi świadomość praw człowieka i własnej, niszczycielskiej potęgi.

Jak geniusz ludu izraelskiego potrafi kierować tą groźną i rozkiełznaną siłą dla przeprowadzenia własnych wysokosiężnych i władczych celów, wskazuje nam spalona zarzewiem bolszewizmu Rosja, upadająca dziś pod ciężarem narzuconego jarzma. Lecz taki twór zła rozsypie się w proch, gdy naród się ocknie z martwoty w poczuciu, że tylko w sobie  niesie własne zwycięstwo lub śmierć! (Burza od wschodu, Maria Dunin –Kozicka) .

Tylko czy polski naród w XXI wieku zdemolowany od wewnątrz ocknie się z martwoty? Dopóki nie będzie uczony historii Polski wykładanej przez Polaków, a nie wrogie naszej państwowości mniejszości, co obecnie ma miejsce, tak się nie stanie. A nie był i nie jest jej uczony. A może wystarczyło zlecić przeczytanie tej pozycji sprzed 100 lat dzieciom, politykom, ludziom kultury, dziennikarzom ?

O zachowaniu mniejszości narodowych 17 września 1939 r.  pisał również Jan Tomasz Gross:  Propaganda sowiecka, w pierwszym dniu kampanii przeciwko Polsce, starała się trafić do możliwie pełnej gamy uczuć i nastrojów ludności zamieszkującej południowo-wschodnie połacie kraju. Tak więc zarówno apelowano do patriotycznie nastawionych jednostek - poprzez uspokajające wieści, że Armia Czerwona z zamiarem niesienia pomocy wkroczyła do Polski - jak i starano się wykorzystać antypaństwowe nastroje Ukraińców, Białorusinów i Żydów.

Tak mówią dzieje naszych porozbiorowych lat. Rozdarci przez trzy rozbiory, wykreśleni z liczby mocarstw - jakże mocni byliśmy wówczas twórczością myśli, ofiarną wolą, ukochaniem straconej wolności! Więc i teraz, gdy zagraża nam wróg najstraszliwszy, jakiego znał chrześcijański świat, powróćcie nasze dawne umiłowania i hasła: „W szczęściu wszystkiego są wszystkich cele!” – pisała Maria Dunin Kozicka.

Wychowana i wyedukowana w czasie zaborów przez pragnącą wolności i świadomą zagrożeń polską inteligencję tak jak inna nasza pisarka Maria Rodziewiczówna, absolwentka szkoły założonej przez Marcelinę Darowską przy klasztorze Zgromadzenia Sióstr Niepokalanego Poczęcia N. M. P. w Jazłowcu. Szkoła przygotowywała młode dziewczęta do praktycznego życia i uczyła miłości, która miała wypływać z miłości Bożej, a więc być szeroka, wolna od wszelkiej nienawiści - dlatego polecała Matka Marcelina wychowankom: „Jeśli macie sposobność usłużenia komu, służcie mu bez względu na to, czy to Moskal, czy Żyd, czy Niemiec, oni bracią naszą przed Bogiem”. (Jałowiec 1938r.)

Pragnęła Matka Marcelina, by sieć szkół wiejskich objęła cały kraj - by prowadzone były przez „osoby, duchem Bożym i duchem narodu ożywione. Nauczyciele wiejscy, pracujący dla chleba, za pieniądze, bez pojęć i zasad czystych, bez miłości i poświęcenia - owszem: niekiedy z zasadami najniebezpieczniejszymi, plagą są ludu i kraju całego...” Jako jeden z celów szkół wiejskich stawia Matka „zabezpieczenie od wpływu nieprzyjaciół Kościoła i narodu zasadami przeciwnymi tym, które oni rozsiewają. Zabezpieczenie od stosunku z Żydami, o niebezpieczeństwie jego przekonywująca”. A widząc destruktywny wpływ tychże na lud i szerzącą się akcję wywrotową, ucieka się do modlitwy. „Zaczęłyśmy wczoraj — pisze 16. II 1879 roku 20) — nowennę na intencję ludu i uwolnienia ziemi naszej od Żydów, będzie ich dziewięć”. Pięć lat wcześniej, w roku 1874 pisała Matka Marcelina, bolejąc nad przechodzeniem ziemi w Małopolsce w ręce żydowskie:

„Bezbożne dzisiejsze rządy mocarstw chrześcijańskiego i oświeconego świata, przypuszczają Żydów do wszelkich godności, do udziału we wszystkich przywilejach narodów. I widzimy ich w parlamentach, na szczeblach władzy krajami rządzącej, widzimy u steru handlu krajów, widzimy z dziennikarstwem trzęsącym społeczeństwem w ręku, z pieniądzem, który dziś wszędzie wyczerpanym, a sprężyną świat poruszającą. I wszystko stało się na świecie nieczyste, zatrute, cała atmosfera świata jakby z piekła płynęła. A mamyż my, katolicy, prawowierne syny Kościoła, iść w ślady uwikłanych i zaciemnionych przez szatana?... Mamyż bezbronną bracią naszą, nasz lud, to ziarno na chleb Ojczyzny, to serce narodu, rzucać na pastwę żydostwa, jakby piekłu zaprzedawać? A czyż to kochać kraj swój?... To nie ma znaczyć, abyśmy prześladowcami, gnębicielami narodu izraelskiego na ziemi naszej być mieli. Owszem: przecinając mu pole do złego — miejmy dobro jego na celu: chroniąc Żydów od win cięższych i liczniejszych, od większego wśród nich rozwoju złego - bądźmy ich dobroczyńcami... Miejmy na sercu ich nawrócenie - ułatwiajmy im takowe – podawajmy środki... Chrońmy się od wpływu żydowskiego, przez wszystko starajmy się odeń zabezpieczyć, solidarnie przeciwko niemu stańmy. Zakładajmy banki na obywatelskie pożyczki, nie korzyści osobistych, ale dobra kraju szukając w unikaniu żydowskiej lichwy. Pracujmy nad przygotowaniem sobie pomocy i usługi, których potrzebujemy, kształcąc odpowiednio tym celom od dzieciństwa młodzież drobnej naszej szlachty...”.

Niestety, takiej nauki za często nie słyszeliśmy a jedynie ulegliśmy obrzydliwej propagandzie antypolskiej propagandzie by z pochyloną głową oddawać się w niewolę niemal ją wspierając.

„Naród jest tą wielką wspólnotą ludzi, których łączą różne spoiwa, ale nade wszystko właśnie kultura. Naród istnieje »z kultury« i »dla kultury«... Jestem synem narodu, który przetrzymał najstraszliwsze doświadczenia dziejów, którego wielokrotnie sąsiedzi skazywali na śmierć - a on pozostał przy życiu, i pozostał sobą. Zachował własną tożsamość i zachował pośród rozbiorów i okupacji własną suwerenność jako naród — nie w oparciu o jakiekolwiek inne środki fizycznej potęgi, ale tylko w oparciu o własną kulturę, która okazała się w tym wypadku potęgą większą od tamtych potęg. I dlatego też to, co tutaj mówię na temat praw narodu u podstaw kultury i jej przyszłości, nie jest echem żadnego »nacjonalizmu«, ale pozostaje trwałym elementem ludzkiego doświadczenia i humanistycznych perspektyw rozwoju człowieka. Istnieje podstawowa suwerenność społeczeństwa, która wyraża się w kulturze narodu. Jest to zarazem ta suwerenność, przez którą równocześnie najbardziej suwerenny staje się człowiek” (przemówienie w siedzibie UNESCO, 2 VI 1980 r.).

 

Bożena Ratter






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.