Konstytucja, głupcy! Rzecz o zarzutach wobec policji
data:03 stycznia 2021     Redaktor: ArekN

 
W ostatnim czasie namnożyło się sporo artykułów, godzących w Policję, jako rzekomych obrońców reżimowej władzy. Dobry przykład to świeży artykuł zamieszczony na Onecie.

 
Cóż się z tego artukułu dowiadujemy? Oto treść nagłówków:
 
- Policji ufa mniej niż połowa Polaków. Spadki w sondażach
 
- Wykorzystywani do pilnowania willi prezesa
 
- Nadgorliwe egzekwowanie rozporządzeń epidemicznych
 
- Sprawa "Margot" i osób protestujących w jej obronie
 
- Antyterroryści bili strajkujące kobiety pałkami teleskopowymi
 
- Gazem w posłanki
 
- Zatrzymanie fotoreporterki, ataki na dziennikarzy
 
- Policjant złamał rękę 19-latce
 
- Jankowski (szef NSZZ Policjantów): To niebezpieczna gra. Może się źle skończyć
 
- Byli policjanci: nieadekwatne działania wobec pokojowo demonstrujących
 
... i tak dalej (za: https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/jaki-to-byl-rok-dla-policji/x0yvbjq,79cfc278)
 
Cóż z powyższego wynika? Policja jest zła, stronnicza, na usługach władzy, a zapewne już skręcająca w stronę faszyzmu (jeszcze nie wyartykułowane). Totalni (do których zaliczają się jak najbardziej redaktorzy "Onetu") przemilczają jedną niewygodne fakty,- a są one następujące:
 
- prawo jest jednakowe dla wszystkich i jego złamanie powinno być traktowane zawsze tak samo
 
- wybrańcy narodu, którym można więcej, niż innym, istnieją tylko w wyobraźni Czerskiej i grupy ich akolitów
 
- dopuszczenie do swobodnego działania zgromadzeń szerzących nienawiść jest niedopuszczalne, zważywszy na doświadczenia płynące z historii i powstania ruchów totalitarnych
 
- o wyłonieniu parlamentu i rządu decydują wolne wybory.
 
Opierając się na analizach dotyczących myśli neomarksistowskiej (zob. chociażby cykl wykładów Krzysztofa Karonia), można śmaiło stwierdzić, że powyższe zastrzeżenia nie mają żadnej wartości dla przeciwników obecnej władzy. Prawo ma rację bytu wtedy, kiedy jest dla nich korzystne. Interwencje polcji są słuszne wtedy, kiedy służą ich sprawie. Wreszcie - wynik wyborów jest legalny wtedy, gdy będzie po ich myśli.
 
Nie łudźmy się - mamy do czynienia z odnogą międzynarodowej organizacji o totalitarnych korzeniach ideowych, która za wszelką cenę chce sformatować umysły i zachowania narodów. Działania polskiej opozycji i powiązanych z nią organizacji społecznych to tylko słaba echo tego, co dzieje się na zachodzie Europy: tam w niektórych krajach politpoprawność doszła już do absurdu, a w niektórych eutanazja bezużytecznych członków społeczeństwa staje się faktem.
 
Dzałania destrukcyjne prowadzone są na wszystkie możliwe sposoby, z użyciem mediów tradycyjnych i elektronicznych. Dezawuowanie, ośmieszanie, wzniosłe odezwy, wyrażanie sprzeciwu w każdej możliwej sprawie. Nic to, że czasami tzw. autorytety się skompromitują (np. celebrytka Janda, szczepiąca się poza kolejnością w dobrze pojętym interesie swoim i oświeconej Polski) - na ich miejsce wykreuje się kolejnych, z równą gorliwością służących sprawie. No, być może wcześniej trzeba im będzie nadać parę nagród, odpowiednio nagłośnić i uznać za ludzi służąch dobru powszechnemu. To tylko kwestia czasu i odpowiedniego marketingu.
 
Gdzie tkwi nasz błąd, że pozwalamy na zdobycie przewagi grupce ludzi, nawet dysponującej pokaźnym zapleczem? Największy problem jest w tym, że w skali państwa narodowego na podobne działania stać tylko kraje o strukturze quasi mafijnej, którym to krajem Polska nie jest. Stąd wynika pewna bezradność poszczególnych ministerstw wobec wrogich działań - pętają je przepisy prawa i procedury, którym tamci z kolei nie podlagają.
Zatem: gdzie leży rozwiązanie? To bardzo proste: wystarczy legalnymi państwowymi metodami umożliwić powstanie takiego społecznego zaplecza, które stworzy skuteczną przeciwagę dla importowanej siłowo ideologii. Trzeba określić priorytety, dokładnie je sformułować, a następnie przerzucić odpowiednie środki. Robią to z powodzeniem Węgry, możemy i my - pod warunkiem pewnej konsekwencji w działaniu i rzeczywistej determinacji. Skoro można legalnie promować ruchy LGBT, to chyba i można akcentować rolę dorobku kulturowego państw Unii Europejskiej?
 
A co do Policji... Jakoś nie słyszeliśmy utyskiwań opozycji poczas realizowania akcji "Widelec".- dlaczego mamy wierzyć, że teraz mają rację? Musimy pamiętać, że rzekoma represyjność służb państwowych jest tylko jednym z wielu argumentów, używanych w ściśle określonej instrukcji dojścia do władzy; taki sam argument jak każdy inny. Nie dajmy się ogłupić i domagajmy się od rządu (ale i od nas samych) przejścia do kontrofensywy. Sama Policja nie jest wolna od naprawdę sporych naleciałości postkomunistycznych, ale każdy mijający rok normalnych rządów zmienia tę sytuację.
 
AN





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.