W połowie listopada Fryderyk wrócił sam z Nohant do Paryża. Dziewięcioletni związek z George Sand niestety się rozpadał, a ostateczną przyczyną było to, że Chopin stanął po stronie Solange w jej konflikcie z matką...W Nohant czuł się zawsze tak dobrze, tam powstała połowa jego utworów, na wsi poprawiało się też jego zdrowie. Po powrocie do Paryża znowu udzielał lekcji fortepianu. A 28 listopada w „polskim” kościele św. Rocha był świadkiem na ślubie swego przyjaciela poety Bohdana Zaleskiego z Zofią Rosengardt, swoją uczennicą muzyki. Do dwóch wierszy Zaleskiego skomponował dwie pieśni ( Dwojaki koniec, Nie ma czego trzeba). I nadał uczestniczył w sobotnich spotkaniach w Hotelu Lambert. Żył Polską jak Mickiewicz i inni romantycy, jak jego bliski przyjaciel Norwid. Niekiedy odwiedzał go Mickiewicz, w półmroku Chopin grał wtedy dla niego i słyszał jak poeta cicho szlocha...
Dziś ludzi tak kochających Polskę ze świecą szukać trzeba...
Marek Baterowicz