Marek Baterowicz: Kłopoty z historią (w 400-lecie śmierci hetmana Żółkiewskiego)
data:14 listopada 2020     Redaktor: GKut

z daleka lepiej widać....

 

Na stronie internetowej sejm.gov.pl znajdujemy ważną notę o hetmanie Stanisławie Żółkiewskim, którego Sejm w 400-lecie bohaterskiej śmierci w bitwie pod Mohylowem ( 6 października 2020) ogłosił patronem roku 2020. W krótkiej laudacji posłów czytamy, że „ zawsze przedkładał dobro Polski ponad własne korzyści, stał wiernie po stronie kolejnych królów, także w wewnętrznych sporach, mimo krytycznego zdania o polityce Zygmunta Wazy. Opowiadał się za tolerancją religijną i łagodzeniem konfliktów”. Tę wielce sympatyczną notę czytamy na stronie sejmowej, aliści zawiera ona poważny błąd historyczny w następujących słowach: „...wkroczył z wojskami polskimi do Moskwy, w wyniku czego polski królewicz Władysław został ogłoszony carem Rosji”.  Nie jest to prawdą, albowiem powołanie Władysława na tron carski było starym pomysłem książąt Szujskich jeszcze z początku roku 1606. Jednakże Zygmunt III rozpoczął wojnę z Moskwą – w odwecie za złamanie przymierza, gdyż car Wasyl w lutym 1609 roku zawarł ze Szwecją układ o wzajemnej  pomocy. Wojna ta miała się stać jakby wyprawą przeciwko prawosławnym, ale Zygmunt rozpoczął działania późno, z końcem sierpnia. W październiku obległ Smoleńsk,  gdzie utknął na dwa lata mimo mądrej rady Żółkiewskiego, aby przerwać oblężenie i ruszyć prosto na Moskwę. Tam, bojarowie skupieni przy Wasylu, obawiali się rzezi pamiętając powstanie chłopów z r.1607. Niektórzy tęsknili do swobód w Rzeczypospolitej. Doszło do tego, że pod Smoleńsk przybyło poselstwo bojarów ofiarując tron Władysławowi, ale pod warunkiem chrztu w cerkwi i przyjęcia korony z rąk patriarchy. Zatem wiary rzymskokatolickiej nie życzono sobie w Moskwie, rozwiały się iluzje króla i papiestwa. A jednak  Zygmunt III Waza, rycerz katolicyzmu, nie mógł się z tym pogodzić i rozmowy trwały dwa tygodnie. W końcu przystał na propozycję bojarów i obiecał przysłać syna na Kreml, gdy dojdzie tam do „doskonałego tej monarchii uspokojenia”.  W istocie chciał zyskać na czasie, albowiem zamierzał sam panować w zdobytej Moskwie. Wieści o jego ustępstwach dotarły do Wilna, gdzie przebywał wtedy nuncjusz papieski, ale wyjaśniono mu, że królowi chodzi o taktykę. Tymczasem car Wasyl silną armią uderzył na Rzeczpospolitą, szła ona pod buławą brata Dymitra Szujskiego. Dziwi tu dwuznaczność poczynań Moskwy: oferta tronu i zarazem wojna. Drogę Moskalom zagrodził  Stanisław Żółkiewski ze swym skromniejszym, lecz doborowym korpusem. Od najemników niemieckich, zbiegłych od Szujskiego, dowiedział się o położeniu carskiej armii i 4 lipca 1610 r. rozbił ją pod Kłuszynem, mimo że wróg dysponował przewagą co najmniej sześciokrotną. Poddały się pułki cudzoziemskie, w tym szwedzkie i przeszły na służbę do Żólkiewskiego. Szujski uciekł z pola porzucając chorągiew z czarnym orłem dwugłowym. Było to zwycięstwo może świetniejsze od wiktorii pod Kircholmem (1605), gdzie Chodkiewicz zniósł trzykroć liczniejszych Szwedów, dowodzonych osobiście przez Karola IX.  Hetman Żółkiewski, idąc dalej na Moskwę, wzmocnił swoje siły liczną załogą Carowego Zajmiszcza, która skapitulowała i zaprzysięgła wierność Władysławowi. Tymczasem spod Smoleńska szły do hetmana listy królewskie, a w nich Zygmunt nie dopuszczał gwarancji dla prawosławia, ani  ustępstw terytorialnych. A w dodatku zgłaszał prawa dziedziczne do Kremla jako Jagiellończyk po kądzieli i z krwi książąt ruskich – od narodzonego z Julianny twerskiej Jagiełły i syna Sonki Holszańskiej, Kazimierza – chociaż wcześniej akceptował kandydaturę syna Władysława. Dlatego też 28 sierpnia Żółkiewski spisał z bojarami dokument elekcji królewicza Władysława na cara Moskwy. Dopiero w październiku zajął Kreml , znamy dalszy rozwój wypadków i tu kończymy narrację, która przeczy sejmowej nocie o proklamacji Władysława carem rzekomo w wyniku zajęcia Moskwy. Nie jest to detal, albowiem takie ujęcie wydarzeń mogłoby raczej ukazać się w „Gazecie Wyborczej”, by kontynuować tzw. politykę zawstydzania Polaków. A tymczasem błąd wkradł się na stronę sejmową! Dlatego korekta jest jak najbardziej potrzebna, prawdziwa chronologia zdarzeń potwierdza, że królewicza Władysława zaprosili na tron w Moskwie sami Rosjanie. Nieszczęśliwy rozwój wypadków niestety storpedował tę historyczną szansę – w dużej mierze z winy jego ojca Zygmunta – być może prawosławia nie dało się pożenić z katolicyzmem, a Polski z Rosją.

 

                                                                                                                 Marek Baterowicz

 

Od redakcji:

Zachęcamy do nabycia wydanej przez nasze stowarzyszenie książki Marka Baterowicza - opowieści o"wojnie jaruzelskiej"- ZIARNO WSCHODZI W RANIE






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.