APEL ZWYKŁEGO KSIĘDZA - w odpowiedzi na „Apel zwykłych księży”
data:06 listopada 2020     Redaktor: Redakcja

Ks. Przemysław Sawa jest dyrektorem Szkoły Ewangelizacji Cyryl i Metody, należy Ekipy Krajowej Szkoły Ewangelizacji św. Andrzeja (SESA) w Polsce. Jest też pracownikiem Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Z dekretu biskupa pełni również posługę egzorcysty w diecezji bielsko-żywieckiej.
Tekst został zamieszczony na TT księdza 30 października.
Polecamy wpisy pod apelem.


Piszę jako zwykły ksiądz, mający swoje posługi. Eucharystia, sprawowanie sakramentu pokuty, ewangelizacja, przewodzenie Wspólnocie, rekolekcje, kursy, a z drugiej strony praca badawcza, wykłady, konferencje naukowe, pisanie artykułów, konsultacje. Wciąż wśród ludzi – jako kaznodzieja, kierownik duchowy, nauczyciel akademicki, spowiednik. Nie ma dnia, by ktoś nie dzwonił z prośbą o spotkanie, modlitwę. To wszystko przeplatam tym, co najważniejsze – bycie z Jezusem. Takie jest moje życie, zwyczajne, zapracowane. I jestem szczęśliwy, że mogę głosić Słowo, dzielić się Jezusem, wciąż uczyć się sam i uczyć innych.

Ten tekst nie jest mi łatwo napisać w obliczu protestów (nie tylko) kobiet czy coraz większej agresji, ale także w kontekście coraz to nowych postulatów co do form naprawiania Kościoła. Tyle głosów, wykluczających się opinii. Siedzę w kaplicy, w domu czytam książki, na spacerze myślę i w każdej okoliczności zadaję Jezusowi pytanie: I co z tym wszystkim? Co będzie w Kościele? Co będzie w naszej Ojczyźnie?

Odczytuję w sercu to, co poniżej. Czy słusznie? W niektórych punktach nie mam wątpliwości, w innych może się mylę. Nie ja będę oceniał. W moim najgłębszym przekonaniu potrzebujemy teraz jako katolicy kilku istotnych filarów dla naszego życia.

1. MIŁOŚĆ DO JEZUSA
Podstawą jakiejkolwiek wypowiedzi i reakcji wobec trwających protestów musi być tylko i wyłącznie Jezus oraz Jego Ewangelia z każdym jej wymiarem, także tym duchowym, kultycznym i moralnym.. Wydaje mi się jednak, że dziś wielu zwraca uwagę w Ewangelii na to, co społeczne, normujące relacje międzyludzkie. Tymczasem fundamentem jest: "Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem" (Łk 10,27a). Prymat Boga i przywrócenie Bogu należnego Mu miejsca. Relacja z Nim ma być najważniejsza. Przez całe swoje życie podkreśla to Józef Ratzinger / Benedykt XVI. Jan Paweł II pokazywał sobą jak żyć z Jezusem w głębokiej jedności. Franciszek z kolei ze swoim duszpasterskim zacięciem już na początku pontyfikatu napisał prosto: „Radość Ewangelii napełnia serce oraz całe życie tych, którzy spotykają się z Jezusem. Ci, którzy pozwalają, żeby ich zbawił, zostają wyzwoleni od grzechu, od smutku, od wewnętrznej pustki, od izolacji. Z Jezusem Chrystusem rodzi się zawsze i odradza radość” (Evangelii gaudium, 1), dając temu świadectwo swoją postawą i działaniami.

2. MIŁOŚĆ DO KOŚCIOŁA
Męczą mnie wszystkie podziały, określenia, klasyfikacje, np. Kościół „otwarty” czy „zamknięty”. Oburzam się słuchając księży raz po raz publicznie krytykujących Kościół. Jaki obraz się wyłania? Oto są ci otwarci, którzy mają pretensje, że Trybunał Konstytucyjny zgodnie z prawem orzekł ochronę życia poczętych dzieci obarczonych niepełnosprawnością, księża twierdzący, że nie powinniśmy naciskać na prawny zakaz aborcji czy piszący, że ma miejsce rzekoma dyskryminacja określonych grup ludzi ze strony przedstawicieli Kościoła (czyli kogo?) itd. Tymi zamkniętymi z kolei będą biskupi, księża bojący się teraz o swoje kościoły i probostwa czy ludzie sprzeciwiający się burdom. Taki podział jest prawdziwy? Nie!
Jako ochrzczeni razem tworzymy jeden Kościół. Ponieważ jesteśmy grzesznikami, wszyscy musimy się nawrócić, zbliżyć do Pana Jezusa. Kościół jest jeden – z hierarchicznością, charyzmatycznością, ewangelizacją, katechezą, caritas.
Kościół jest jeden – duchowni, konsekrowani i świeccy. Święci (bo dziećmi Bożymi) i jednocześnie grzeszni. Dlatego droga do uzdrowienia Kościoła wiedzie przez osobisty zwrot do Jezusa, codzienne trwanie w łasce uświęcającej i rozwijanie życia wewnętrznego, jak również poprawianie relacji między biskupami a księżmi, księżmi między sobą, księżmi i świeckimi, konsekrowanymi czy świeckimi między sobą itd. Oczywiście, zgadzam się ze współbraćmi, że konieczne jest jednoznaczne rozwiązanie wszystkich kontrowersji wokół tematu pedofilii, bo to rani i gorszy; tak, bardziej musimy być najbardziej z ofiarami (ale także sprawcami, bo zbrodnia dotyka wszystkich).
Ale wkurzam się jak niejako modne staje się ostatnio publiczne krytykowanie Kościoła. Nie tędy droga.

3. OTWARCIE NA KAŻDEGO
Ważny i trudny jest dialog, zwłaszcza z osobami, które nie podzielają naszego zdania. Zgadzam się ze współbraćmi w kapłaństwie piszącymi, że potrzebna jest „szczera i realna otwartość na myślących inaczej i dialog z nimi”, zamiast mentalności oblężonej twierdzy oraz „tworzenie przestrzeni zaufania i nadziei dla zagubionych i poszukujących, co istotne w czasach niepewności i przełomów”. To wynika z Ewangelii. Dla wszystkich tworzących Kościół to wciąż aktualne wyzwanie. Tak, mamy iść ku każdemu człowiekowi z orędziem nadziei, pokoju, z wyciągniętą ręką, bez przykrywania prawdy; mamy iść z Jezusem i Jego Słowem.
Tak, mogę spotkać się z protestującymi, z przedstawicielkami Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, tak, mogę posłuchać, pobyć, ale powiedziałbym im potem tylko jedno, to, co najlepsze i najważniejsze: „Jezus je kocha i chce uczynić ich życie pięknym. Ewangelia pozytywnie zmienia życie”.

4. JASNY PRZEKAZ WIARY – ŚWIADECTWO
Jako Kościół mamy dawać jednoznaczne świadectwo wiary oraz wartości wyrastających z Ewangelii. W świecie coraz bardziej spolaryzowanym i pozbywającym się Boga naszą pierwszą powinnością jest szeroko rozumiana nowa ewangelizacja, nie ograniczana jedynie do różnych duszpasterskich pomysłów i tworzenia wspólnot, ale obejmująca także budowanie podstaw nowej apologetyki, wyposażanie ludzi w konkretną wiedzę i doświadczenie, co pomoże im rozmawiać z bliskimi, znajomymi, współpracownikami. Jednocześnie trzeba nazywać niebezpieczne trendy w społeczeństwie, zwłaszcza te rewolucyjne i mamiące ludzi ideologie. Oburzają się niektórzy katolicy na słowa o ideologii gender czy ideologii LGBT. A nie ma czegoś takiego? Oczywiście, nie można ludzi nazywać ideologią, konieczny jest szacunek wobec każdego, osobowe traktowanie, ludzkie wsparcie i obrona. Nie wolno jednak zamknąć oczu na fakt, że przez Polskę przejeżdża walec zgubnych idei, które ostatecznie prowadzą do nihilizmu, dehumanizacji i śmiercionośnego hedonizmu, a których pierwszymi ofiarami są ludzie młodzi. Dlatego w tym przypadku przekaz musi być jednoznaczny, konkretny, zgodny z Ewangelią i katolicką nauką społeczną, z użyciem odpowiedniego języka, niezamykającego z powodów leksykalnych na jakikolwiek dialog. W tym kontekście chciałbym zapytać sygnatariuszy „Apelu zwykłych księży” co mają na myśli pisząc: „przeciwstawić się radykalnie nierównemu traktowaniu kobiet i mężczyzn, zaprzestać wspierania sił szowinistycznych i ksenofobicznych zaprzeczających uniwersalizmowi chrześcijaństwa, nie dopuszczać do dyskryminowania kogokolwiek z powodu orientacji czy rasy, co ostatnio pojawiało się w wypowiedziach przedstawicieli Kościoła”? Jestem krytyczny wobec wielu postaw, rozwiązań, zaniedbań w Kościele, ale słowa te są chyba przesadzone. Który biskup dyskryminuje jakąś osobę z powodu orientacji seksualnej czy koloru skóry? Który ksiądz?

5. TROSKA O ŻYCIE
Zgadzam się, najważniejsze jest właściwe kształtowanie sumienia przez każdego człowieka; pomoc w tym zakresie powinien okazać Kościół. Nie ma jednak we mnie zgody na głos współbraci, którzy stwierdzili, że trzeba „skończyć z używaniem religii do celów politycznych i porzucić przekonanie, że rozstrzygnięcia prawne mogą przynieść trwałą zmianę wrażliwości sumień, czego pragniemy głosząc Ewangelię”. Tak, trzeba być ostrożnym w każdym styku religii i polityki, Kościoła i państwa; te styki będą i muszą być. Jednak w obecnym kontekście społecznego sporu trzeba jasno powiedzieć, że ustanawianie prawa chroniącego życie jest fundamentalne dla narodu, bo po Bogu to właśnie życie jest największą wartością. W tym przypadku nie może być kompromisu. Oczywiście sam zapis ustawowy nie wystarczy oraz nie zastąpi pracy formacyjnej i edukacyjnej, niemniej chroni życie, a dla choćby jednego człowieka warto podjąć ten trud. Wprost powiedział o tym Ojciec Święty Franciszek w środę 28 października: „proszę Boga, aby obudził w sercach wszystkich szacunek dla życia naszych braci, zwłaszcza najsłabszych i bezbronnych, i dał siłę tym, którzy je przyjmują i troszczą się o nie, także wtedy, gdy wymaga to heroicznej miłości. Niech Bóg Wam błogosławi!”. Tu nie ma sensu już żadna dyskusja.

6. BŁĄD IDEI „PRO-CHOICE”
Chrześcijanin nie może w kwestiach życia być pro-choice, za wyborem; dotyczy to też polityków deklarujących swoją wiarę. Bóg mówi jasno „nie zabijaj”. Niestety wielu współczesnych ochrzczonych ulega modnym hasłom „jestem za wyborem”. W porządku, każdy ma wolną wolę. Ale dziecko poczęte, niezależnie od etapu rozwoju, jest osobą, odrębnym bytem.

7. SPRZECIW WOBEC CHULIGAŃSTWA I OBRONA KOŚCIOŁÓW
W ostatnich dniach Polska żyje protestami tysięcy osób, które są szczególnie niebezpieczne w dobie epidemii. Nie wolno nam, katolikom, obrażać tych ludzi czy występować przeciwko nim. Jednak nie może być żadnej zgody na demoralizację młodzieży, która została wciągnięta w zgubną walkę polityczną, czego moralne i duchowe skutki będą trwały długo. Nie może być żadnej zgody na obrażanie Pana Jezusa i Maryi, publikowanie satanistycznych wręcz animacji (np. dziewczyna jedząca płód), nawoływanie do przemocy, co czynią protestujących. Nie może być żadnej zgody na niszczenie kościołów, zakłócanie liturgii, wulgarne poniżanie wiernych. Tu trzeba powiedzieć „DOSYĆ”, a odpowiednie służby powinny przykładnie pociągnąć do odpowiedzialności sprawców. Nie dziwię się, że ludzie spontanicznie czy w zorganizowany sposób idą bronić katedr i kościołów. Dziwię się księżom, którzy tego nie rozumieją i krytykują; warto tu zaznaczyć, że jeden z pastorów ewangelikalnych zapytał publicznie czy protestanci będą bronić katolickich kościołów, bo powinni! Obecne protesty to w większości, piszę to z bólem, marsze chuligańskie, ludzi omamionych złością, w niektórych przypadkach nie zatrzymujących się przed profanacją. Tak, diabeł używa sobie. Oczywiście, obrona nie może oznaczać prowokowania protestujących, obrażanie ich itd. Ale ludzie mają prawo bronić kościołów, pomników i innych budynków. Jako katolicy nie wywołujemy wojny i w tę logikę nie możemy wejść. To Ogólnopolski Strajk Kobiet i lewicowi politycy mówią o wojnie. Skoro niszczą to, co święte, to należy tej świętości bronić. Wobec tego autorzy „Apelu zwykłych księży” do tych protestujących powinni powiedzieć, że oczekujemy „życia społecznego bez przemocy i agresji”.

8. DO CHRZEŚCIJAŃSKICH POLITYKÓW
W kwestii życia i tego, co wypływa ze Słowa Bożego: ani kroku w tył.
Nie można przejść obojętnie wobec słów papieża Franciszka skierowanych do kardynała Pietro Parolina z okazji 50-lecia współpracy Stolicy Apostolskiej z instytucjami europejskimi: „Marzę o Europie przyjaznej dla osoby i dla osób. (...) Ziemi, która chroniłaby życie w każdym jego momencie, od chwili, gdy niewidzialne pojawia się w łonie matki, aż do jego naturalnego kresu, ponieważ żaden człowiek nie jest panem życia, czy to swojego, czy też innych. (...) Być przyjacielem osoby oznacza (...) ochronę najsłabszych i najbardziej wrażliwych, zwłaszcza osób starszych, chorych, które potrzebują kosztownej opieki oraz osób niepełnosprawnych".

***

WNIOSKI
Kocham Kościół i moją Ojczyznę. Jestem dumny z tego, że moim Panem jest Jezus, a moim domem Kościół. Jestem dumny z tego, że Polska to mój kraj, z całym dziedzictwem, historią, teraźniejszością i oczekiwaną dobrą przyszłością.
Czy Kościół jest idealny? Nie, sam cierpiałem nieraz z powodu ran zadanych przez ludzi Kościoła. Ale nawet taki nieraz trudny Kościół kocham, bo Jezus chce tego Kościoła.
Czy Polska jest idealna? Nie, wiele razy wkurzam się na wiele rozwiązań. Ale kocham mój kraj i mój naród.
W kontekście obecnych wydarzeń cały czas wierzę, że wielu ludzi zmieni myślenie, działanie, odkryje Jezusa i wartość życia, a dzięki temu rozpocznie nowe życie. Modlę się o to każdego dnia.

***

P.S. Mam nadzieję, że moi koledzy z „Apelu zwykłych księży” nie obrażą się na mnie i dalej będziemy się znali (z którymi się znam, choćby internetowo). Ponieważ jednak list był publiczny, w sposób publiczny daję swoją odpowiedź. Jeden z księży zapytał mnie czy dzwoniono do mnie, by podpisać ten list. Nie, nie dzwoniono, ale nawet gdyby, to nie mógłbym go podpisać. Z miłości do prawdy i do Kościoła.

foto z TT.





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.