Zb. Żak: Myśli, 44/2020
data:05 listopada 2020     Redaktor: Redakcja

Myśli, 44/2020 - 4 listopada 2020, św. Karola Boromeusza
“Największym niebezpieczeństwem zagrażającym pokojowi jest dzisiaj aborcja... Jedynym, który ma prawo odebrać życie, jest Ten, kto je stworzył. Nikt inny nie ma tego prawa: ani matka, ani ojciec, ani lekarz, żadna agencja, żadna konferencja i żaden rząd... Po śmierci staniemy twarzą w twarz z Bogiem, Dawcą życia. Kto weźmie odpowiedzialność przed Bogiem za miliony i miliony dzieci, którym nie dano szansy na to, by żyły, kochały i były kochane? ... Dziecko jest najpiękniejszym darem dla rodziny, dla narodu. Nigdy nie odrzucajmy tego daru Bożego" - Jan Paweł II

Ujawniła się słabość władzy. Brak jej odwagi, by egzekwować prawo. A zatem funkcjonuje bezprawie. Trybunał Konstytucyjny zinterpretował Konstytucję w zakresie obrony życia dzieci poczętych i została zainicjowana fala protestów. Te protesty dążą do obalenia rządu, anarchii i pojawiają się również żądania zabijania dzieci poczętych na życzenie. Władza ma stosowne środki, by przeciwdziałać tym protestom, bądź do nich nie dopuścić m.in. ze względu na regulacje związane z pandemią. Ale w tym przypadku ryzyko zakażenia koronawirusem jakby nie było istotne. Nawoływanie do zabijania innych osób jest propagowaniem nienawiści i z tego względu protestujące osoby powinny za to odpowiadać. A tymczasem władza dopuszcza protesty; ludzie mogą się zarażać – chyba że władza nie wierzy w pandemię. A może jest coś większego, czego się boi władza? Może to niezadowolenie szefostwa UE albo innych gremiów, które decydują o polityce światowej?

A wydawało się, że prezydent A. Duda zawarł kontrakt z wyborcami m.in. w sprawie obrony życia dzieci poczętych. Jeśli teraz, z powodu protestów, wycofuje się z zobowiązań, to bardzo źle o nim świadczy; traktuje wyborców instrumentalne, a także poddaje w wątpliwość swój katolicyzm. Przy czym obrona życia to nie sprawa wiary, ale człowieczeństwa. Prof. Skrzydlewski mówi, że aborcja to największa porażka naszej cywilizacji! 

Uważam, że najważniejsza funkcja władzy to podejmowanie decyzji, czy to w sprawach trudnych, czy prostych. I druga sprawa - to egzekwowanie ustanowionego prawa. Ocena tych decyzji znajdzie wyraz przy urnach wyborczych. Różne grupy starają się wpływać na decyzje władzy, muszą to być wpływy godziwe, ale decyzje należą do władzy. Przez ostatnie 5 lat władza pozwalała na protesty przekraczające prawo. To rozzuchwala protestujących i przyczynia się do anarchizacji relacji społecznych.

Mówią niektórzy (nawet duchowni), że to nieodpowiedni czas na to rozstrzygnięcie; to taki faryzeizm: lepiej tych spraw w ogóle nie rozstrzygać. To raczej dowodzi, że z decyzjami nie należy zwlekać; że już dawno należało dokonać tego orzeczenia. Nigdy nie wiadomo, co będzie potem, dlatego ci, którzy otrzymali od narodu władzę powinni bez zbędnej zwłoki podejmować decyzje gdyż po to są ci ludzie wybrani.

I sprawa wulgaryzmów – to porażka systemu wychowawczego Rzeczpospolitej. Odbywało się to etapami, wprowadzając krok po kroku coraz bardziej wulgarne słownictwo. Istotną rolę w tym procesie odegrały media, dziennikarze, a także celebryci i politycy.

Agresywne i wulgarne zachowania były udziałem posłów i senatorów: mają więc swój udział i odpowiedzialność za ostatnie zachowanie Polaków na ulicach.

Można wskazać następujące przyczyny tych zachowań dzieci i młodzieży:

- całkowitą rezygnację rodziców z wychowania dzieci na rzecz zarabiania pieniędzy (to łatwiejsze); wychowaniem tym zajmują się media (które w znacznej części mają wpływ destrukcyjny),

- zezwolenie nieroztropnych rodziców na, wydawałoby się niewinne, zabawy typu Halloween, a faktycznie wprowadzające w świat sił nieczystych, co „owocuje” wulgarnymi zachowaniami,

- przykład nauczycieli, którzy w ubiegłym roku postanowili strajkować i dali przykład uczniom wielkiej nieodpowiedzialności; „owoce” tej akcji zbieramy dzisiaj.

Poprzez protesty na ulicach uwaga Polaków została odwrócona od spraw najważniejszych (również przez zamknięcie cmentarzy; tu koronawirus jest szczególnie aktywny, a na protestach ulicznych – nie). Ten czas przeznaczony na zadumę nad przemijaniem, nad celem życia człowieka został zagłuszony. Trzeba więc wrócić do przeznaczenia człowieka do osiągania przez niego świętości. Proponuję tu namysł nad tekstem o. Jana Strumiłowskiego OCist.: Memento mori w krainie naturalizmu na pch24.pl

A mówi, że celem ludzkiego życia w pierwszym rzędzie nie jest szczęście i przyjemność, ale świętość, zjednoczenie z Bogiem że nasze życie, pomimo śmierci ciała, trwa nadal.

I zauważa: Nagle jednak w tej naszej przyjemnej doczesności coś się załamało. Przyszło wydarzenie, które nie chce się poddać naszej władzy niemal tak, jak śmierć, a jednocześnie narzuca się nam w taki sposób, że nie potrafimy od niego uciec: epidemia, a właściwie wynikający z niej strach, bezradność oraz widmo możliwości spotkania się ze śmiercią. Tak, śmierć znowu, niejako pod przymusem, stała się bliska ludziom. Lecz jak to wpływa, albo jak może wpłynąć na naszą pobożność?

Gdyby ludzie rzeczywiście wierzyli, że Bóg jest Panem życia i śmierci i że życie i śmierć realnie od Niego zależą, to świątynie byłby szturmowane. Jeśli jednak Bóg w świadomości „wierzących” jest tylko ideą i sensem, a najwyższą wartością jest życie i szczęście doczesne, to kościoły można, a nawet trzeba zamknąć. Ta apostazja trwa. A właściwie nie apostazja ale obnażenie karykaturalnej formy wiary. Wielu podczas epidemii zaprzestało praktyk duchowych.

Chciałbym zaprosić do przemyślenia tych egzystencjalnych spraw. A pomocą może byc wykład muzyczny M. Dyżewskiego 

Czasami, gdy ludzie tracą wiarę, to mimo wszystko, jakiś aspekt spraw duchowych pozostaje w obyczaju, który może być podstawą powrotu do wiary. I dlatego to wielka strata, że część Polaków, którzy ze względu na obyczaj świętują Wielkanoc i Dzień Zaduszny nie mieli w tym roku tej możliwości.

I istotny głos w obronie życia abpa St. Gądeckiego: 

– Prawo do życia jest podstawowym prawem człowieka, pierwszym prawem, które warunkuje stosowanie wszystkich pozostałych praw i wykazuje w szczególności bezprawność wszelkich form przerywania ciąży i eutanazji – mówi abp Stanisław Gądecki w wywiadzie dla KAI, dodając, że „w tej kwestii Kościół nie może iść na żaden kompromis”.
 
Przewodniczący Episkopatu postuluje, by po decyzji Trybunału Konstytucyjnego, otoczyć szczególną życzliwością i rzeczywistą troską ze strony państwa, społeczeństwa i Kościoła dzieci i rodziny, do których bezpośrednio odnosi się decyzja Trybunału.

A mówiąc o relacjach Kościoła ze światem polityki, wyjaśnia, że „Kościół nie powinien zawiązywać sojuszu z żadnym nurtem politycznym. Bowiem Kościół ma swoją misję, misję zbawienia, ma prawdę objawioną, której ma strzec nie idąc na żadne układy. I w oparciu o tę prawdę ma kształtować ład Boży w otaczającym świecie” - episkopat.pl 

Zb.

Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.