Zb. Żak: Myśli, 41/2020
data:15 października 2020     Redaktor: Redakcja

Przychodzi czas, gdy ponownie jesteśmy zastraszani zagrożeniem zarażenia koronawirusem. Dobrze jest w tej sytuacji zachować zdrowy rozsądek, nie ulegać panice i stawiać na to, co daje równowagę ducha.


Myśli, 41/2020

15 października 2020, św. Teresy z Avila 

 

„.Boga się bój i przykazań Jego przestrzegaj, bo cały w tym człowiek! ” (Koh 12,13)

Przychodzi czas, gdy ponownie jesteśmy zastraszani zagrożeniem zarażenia koronawirusem. Dobrze jest w tej sytuacji zachować zdrowy rozsądek, nie ulegać panice i stawiać na to, co daje równowagę ducha.

Myślę, że takim zdroworozsądkowym spojrzeniem jest tekst R. Ziemkiewicza:

Społeczeństwa oczekują od swych elit szybkiego i pełnego uwolnienia ich od każdego zmartwienia, zagrożenia czy nieszczęścia.  Ale co tu zrobić, kiedy – jak z koronawirusem – zrobić się da niewiele albo zgoła nic? Żeby nie wiem jak się medycyna rozwinęła, żeby nie wiem jakie cuda wymyślili naukowcy, ludzie zawsze będą chorować i wskutek chorób umierać.  Trzeba się po prostu pogodzić z tym, że około 70 proc. populacji prędzej czy później z nim zetknie, większość przejdzie to bezobjawowo, ale niektórzy zachorują, niektórzy z tych, którzy zachorują, przejdą chorobę ciężko, a niektórzy na nią umrą. ... Pochodu nowego wirusa przez Polskę i świat zatrzymać się nie da, tak, jak nic nie było w stanie zatrzymać poprzednich, i jak nic nie jest w stanie zapobiec corocznym epidemiom grypy. Może się uda opracować szczepionkę, ale pewnie nie. Trzeba to po prostu przetrwać.    Staram się mieć przy sobie czystą maseczkę i zakładam ją, gdy wchodzę do sklepu albo metra, nie widząc w tym żadnej ujmy dla swej godności czy wolności. Gdy w pobliżu mnie nikogo nie ma – natychmiast ją zdejmuję. I tak będę robił dalej, bez względu na aktualny kolor mojej strefy. Nie zamierzam dusić się w maseczce na świeżym powietrzu, kiedy nie będzie wokół mnie żywego ducha, bo to bez sensu... uprzejmie odmówię przyjęcia mandatu i pokażę dowód osobisty, żeby pisali sobie pozwy do sądu grodzkiego.  I tak dalej, we wszystkich sprawach zamierzam się kierować własnym rozsądkiem, który mówi mi, że należy ograniczyć prawdopodobieństwo zarażenia, ale też, że nie sposób się przed nim zabezpieczyć na sto procent. - "Koronawirus w świetle rozumu" - dorzeczy.pl

Mądrą rzeczą jest uznanie, że człowiek w różnych sprawach jest bezradny i nie rozwiąże natychmiast każdego problemu, że jest zależny od Boga.

Dobrze byłoby gdyby władze i media nie straszyły społeczeństwa wyolbrzymionymi skutkami zakażenia koronawirusem i nie siały paniki. Przed tym przestrzega M. Pawlicki:


I też warto nie bać się gróźb, które dodają nam stresu wysłuchując, czym są wprowadzone rozporządzenia; prezes Ordo Iuris o rządowych obostrzeniach: "Prezes Ordo Iuris o rządowych obostrzeniach: groźby zamiast debaty" na portalu  pch24.pl

Zachęcam do zapoznania się z informacją, która pozwoli na pokonanie lęków i wybranie właściwego sposobu działania; mówi o tym prof dr P. Kuna w tekście: "Samotność i brak czułości niszczą naszą odporność przeciwwirusową" - www.bibula.com

Mamy dowody naukowe, że ludzie samotni mają dużo większe ryzyko zgonu z powodu COVID-19 od osób żyjących w parach lub mieszkających z rodziną. Samotność, brak czułości koszmarnie niszczy naszą odporność przeciwwirusową i to w każdym wieku.

Prof. P. Kuna przekonuje również, że przebieg choroby nie jest tak straszny jak wyolbrzymiają media, że wirus jest do pokonania, i że skutki choroby w większości się cofają (zmiany w płucach).

Jedną z najważniejszych potrzeb ludzkich jest spotykanie z innymi. Brak tych kontaktów jest źródłem depresji. Szczególnie bolesny jest brak kontaktów rodzinnych, gdy dzieci nie odwiedzają starszych rodziców i ci skazani są na samotność, a jedyny kontakt to rozmowa telefoniczna. I nieraz, w dobrej wierze, dzieci „nakazują” swym rodzicom, by nie wychodzili z domu i nie kontaktowali się z innymi. A jednak spotkania rodzinne to jedno z lekarstw, które wzmacnia odpornośc starszego człowieka: wie wtedy, po co żyje i mobilizuje się, by być zdrowym.

Poważnym problemem jest lęk przed przybyciem do kościoła, by się nie zarazić podczas Mszy św. czy przyjmowania Komunii św. Oprócz spotkania z Bogiem, to jest to również forma spotkania z innymi parafianami.

Wcześniej, przed pandemią, ludzie starsi pojawiali się w przychodniach zdrowia, nawet jeśli mieli tylko lekkie dolegliwości (bądź ich nawet nie mieli), by spotkać się z lekarzem i móc z nim porozmawiać. Dotyczyło to częściej osób samotnych. Dlatego wydaje mi się, że w przypadku osób samotnych warto stworzyć niewielki krąg i się spotykać w tym kręgu (oczywiście, gdy jesteśmy zdrowi), by przełamywać samotność. Takie stałe grono mogłoby być jak rodzina, której członkowie się nie zarażają.

I potrzeba dobrych sąsiadów, którzy zechcą interesować się innymi (choćby regularnie telefonując), a od czasu do czasu, by ich odwiedzić (z zachowaniem środków ostrożności) i porozmawiać. Pozwoli to godziwie przetrwać ten trudny czas ograniczeń i różnych lęków.

I warto dodać jeszcze jeden wątek: lęku przed zarażeniem swojego umysłu i swojej duszy ideologią, o czy mówi prof. M. Ryba:

Tego należy się lękać!

 

Zb.

[foto: sierpień 2020 - wejście na Jasną Górę]
Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.