Wacław Leszczyński: Polska  „Ten kraj”
data:05 października 2020     Redaktor: Anna

Czasami, gdy ktoś chce komuś zaszkodzić, to niechcący wyrządza mu przysługę. Tak ostatnio postąpiła jedna z czołowych działaczek opozycji, gdy wypowiadając się w niemieckim radio, obok steku kłamstw i bzdur, pochwaliła obecny rząd. Powiedziała bowiem, że w Polsce obecnie jest sytuacja taka, jaka była w Niemczech, w latach III Rzeszy. W ustach tej osoby, to jest komplement zważywszy, że w rządzonym przez nią Gdańsku, nawiązuje się do nazistowskiego Wolnego Miasta. Okazało się też, z jakiego środowiska ta osoba się wywodzi. Bo jeśli ktoś twierdzi, że teraz jest gorzej, niż „za komuny”, to sprawa jest jasna.

Naprawdę są tacy, którym teraz jest gorzej, niż w PRL. Nie mają już sklepów „za żółtymi firankami”, gdzie za niewielkie pieniądze mogli kupić produkty niedostępne zwykłym Polakom. Pobierane wysokie emerytury, wredni Polacy zredukowali do poziomu zwykłych emerytur. No, po prostu skandal ! I jak tu nie płakać !
Największą przysługę Polsce i Polakom uczynił jednak inny opozycyjny towarzysz europoseł. Publicznie oświadczył on, że obecnie w Polsce sytuacja homoseksualistów jest taka, jaka w niej była dola Żydów, przed II Wojną Światowa. Tym oświadczeniem oficjalnie zdjął z Polaków odium „polskiego antysemityzmu". No, bo według tego co powiedział, to przed wojną w Polsce, ludzie narodowości żydowskiej organizowali na ulicach Warszawy i innych miast marsze z hasłami obrażającymi katolików. Według tego co mówił, urządzali oni też parodie mszy świętej i procesji Bożego Ciała oraz profanowali religijne i narodowe symbole. I co ważne, nie spotykały ich za to żadne represje, przeciwnie, ich pochody chronione były przez policję. Jeśli tak było, jak powiedział, to naprawdę wówczas (i chyba nigdy) w żadnym innym kraju, ci ludzie nie mieli takiej wolności. I nic dziwnego, że było ich w Polsce tak wielu, a to dzięki temu, że nie było w niej żadnego antysemityzmu.
Inna wybrana przez część Polaków, opozycyjna europosłanka wzywa Niemcy do ograniczenia unijnych funduszy dla Polski, jeżeli ta nie zrezygnuje z reformy postkomunistycznego aparatu sprawiedliwości i nie przyzna specjalnych przywilejów homoseksualistom. To współgra z równoczesnym apelem niemieckiej „polityczki”, aby „zagłodzić Polaków”. W tej materii Niemcy mają wielkie doświadczenie. W czasie okupacji przydzielali Polakom głodowe racje żywności na kartki i ograbiali rolników w ramach „kontyngentów”. Ten proniemiecki dwugłos może otworzy oczy tym naiwnym, którzy wybrali taką swą przedstawicielkę. Bo jeśli rządzona przez Niemcy Unia Europejska zrealizuje (bardzo chętnie) to wezwanie, to „zagłodzeni” będą również wyborcy na nią głosujący (ale ona ich teraz ma…). Ta Niemka ostatnio „poprawiła się”, że zagłodzić chce tylko Węgry. To pewnie za karę, że Węgrzy odmówili udziału w tłumieniu Powstania Warszawskiego i w zbrodni ludobójstwa na cywilnej ludności, dokonanej wtedy przez armię niemiecką.
Niezależnie od końcowego efektu, intencją tych (i innych) polityków opozycji jest szkodzenie za wszelką cenę Polsce. Starają się oni zwrócić przeciw Polsce opinię światowa, co mogłoby skutkować „karaniem” Polski, a nawet (o co usilnie stara się jeden z sąsiadów) usunięciem jej z Unii Europejskiej. W walce z Polską, mają pełne poparcie obu naszych sąsiadów. Oni nie żałują środków finansowych w postaci nagród, grantów i dotacji różnych fundacji na tę działalność. Osobom szczególnie zasłużonym obaj sąsiedzi przyznają ordery. Wśród opozycji są też tacy, którzy występują na arenie międzynarodowej przeciw Polsce po to, aby zostać zapamiętanym przez „właściwe" ośrodki. Liczą bowiem, że gdyby w wyniku ich oraz sąsiadów Polski działań, zmieniła się w niej sytuacja polityczna, to oni znaleźliby się we władzach. We władzach znajdującego się pod protektoratem obu sąsiadów „tego kraju”, będącego „Generalnym Gubernatorstwem-Polski Ludowej”.
W kraju tym obowiązywałoby twierdzenie, że Polska była odpowiedzialna za II Wojnę Światową, a Oświęcim był polskim obozem koncentracyjnym. Że Polacy wraz z „nazistami” mordowali Żydów, a polscy oficerowie, w drodze do Mandżurii (jak mówił Towarzysz Stalin), popełnili zbiorowe samobójstwo w Katyniu. Na place miast wróciłyby pomniki „Wdzięczności” i „Braterstwa broni”, a w zachodniej Polsce stanęłyby pomniki Bismarcka i Wilhelma I. Więzienie na ul. Rakowieckiej w Warszawie powróciłoby (w miejsce muzeum) do poprzedniej roli i trzymani by w nim byli „polscy nacjonaliści”. Polacy musieliby pilnować tysięcy imigrantów w stworzonych w tym celu zamkniętych obozach. Przekop Mierzei Wiślanej zostałby zasypany i wstrzymane wszelkie inwestycje, gdyż wiele miejsc pracy (np. przy zbieraniu szparagów) czeka na Polaków w Niemczech. Byli agenci „służb” PRL i ich rodziny otrzymaliby odszkodowania „za straty moralne i materialne”, a do szkół wróciłyby podręczniki do historii z lat 50. XX wieku (że Armia Krajowa współpracowała z Gestapo itd.). Ze szkół usunięta byłaby religia, z bibliotek „nacjonalistyczna” literatura (np. Sienkiewicz), a krzyże z przestrzeni publicznej. W Wieczorowych Uniwersytetach Marksizmu-Leninizmu wszyscy obywatele przeszliby szkolenie z „nauki” gender. Aborcja i homoseksualizm byłyby zalecane, a pedofilia, poprzedzona szkolną seksedukacją, dozwolona. Zniesiono by wszelkie dotacje socjalne (500+ itp.), by „ten plebs nie tłoczył się na plażach”. Czy to w takim, „tym kraju” chcą żyć Polacy popierający opozycję ?    
  
Wacław Leszczyński
Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.