USA jest obecnie krajem, na którym skumulowały się wysiłki wszystkich ludzi i organizacji planujących przemodelowanie tradycyjnego społeczeństwa. Wachlarz ich poglądów jest bardzo szeroki, ale mają jedną wspólną cechę: nienawidzą tradycyjnych wartości i dokładają wszelkich wysiłków, aby pozbawić amerykański naród tożsamości. Działają podobnie, jak w Europie, oplatając swoimi wpływami instytucje, media i wykorzystując wielomilionową rzeszę pożytecznych idiotów- pieniądze mają zapewnione dzięki wsparciu kilku miliarderów oraz wysysaniu ich z publicznych zasobów wszędzie tam, gdzie zdobyli dominującą pozycję. Celem jest pełnia władzy i dalsze posunięcia z zakresu inżynierii społecznej, co pozwoliłoby już nigdy więcej nie obawiać się wyniku wyborów.
Donald Trump nie miał prawa zostać prezydentem - a jednak zrobił to, automatycznie stając się głownym celem ataków. To twardy gracz: przetrzymał kolejne fale medialnych histerii i ani na moment nie próbował szukać jakiegoś zgniłego kompromisu. Jest w zasadzie taki sam, jak kilka lat temu; konsekwentny w swoich poglądach i często niepoprawny w wypowiedziach. Podjął cały szereg działań uderzająch bezpośrednio w interesy neomarksistowskich środowisk; jeżeli uda mu się przeforsować swoją kadydatkę do Sądu Najwyższego, zagrożone zostanie - o zgrozo - nawet prawo do niekrępowanej aborcji (do tej pory poszczególne stany nie mogły jej zakazać, ale poprawka do Konstytucji zmieniłaby tę sytuację - a to z kolei zależy od układu sił w SN).
Z punktu widzenia polskich interesów, Donald Trump jest bardzo dobrym prezydentem. Nie stosuje "polityki resetów" z Rosją, popiera koncepcję Trójmorza, walczy z budową rosyjskiego Nord Stream 2, jest wreszcie konserwatystą. Trzeba mieć nadzieję, że walka o reelekcję będzie udana: alternatywą jest schorowany Biden, a tak naprawdę kilku bardzo wpływowych ludzi, którzy nim sterują, a którzy na obecny polski rząd życzliwie nie spoglądają.
Kampania jest na finiszu - Trump swoje wysiłki skupił na zdobywaniu poparcia wśród ludności kolorowej, gdzie o dziwo ma obecnie dużo większe poparcie, niż pięć lat temu. Mówił o programach gospodarczych, obniżce podatków dla mniejszości, pomocy w rozwoju firm, szanowaniu wolności religijnej, że jest przeciwny aborcji i krytyce ruchu Black Lives Matter, który oskarżył o "niszczenie społeczności". To mądra taktyka - milcząca większość Latynosów i Murzynów chce normalnego państwa tak samo, jak wszyscy inni, a sztucznie podsycane protesty i uliczne zamieszki tego nie zmieniły.
Aha, jeszcze jeden mały kwiatek: Trump zapowiedział uznanie Ku Klux Klanu i Antify za organizacje terrorystyczne - to bezpośrednia obietnica wyborcza. Angela Merkel nie będzie zadowolona...
AN