Marek Baterowicz: GEHENNA WIERZĄCYCH
data:19 września 2020     Redaktor: GKut

z daleka lepiej widać...

 

Za sprawą dwóch głupców – Marksa i Engelsa – zło rozpanoszyło się na świecie. Głupców, bo walcząc z kapitalizmem stworzyli groźną i chorą jego formę: kapitalizm państwowy. I tak z bród obu tych pomyleńców  wylęgło się robactwo i zaczęło powielać ich teorię i dyktować nowe „prawa” dla ludzkości. Jedno z tych „praw” głosiło abdykację Boga czy wręcz Jego nieistnienie. Marksizm przyjął się szybko w Rosji, nawykłej do despotyzmu, z powodów aż nadto dobrze znanych, a potem cerkwie i kościoły zamieniano  na muzea ateizmu i tym podobne bezeceństwa. Wierzący byli prześladowani, a duchownych odrywano od wiernych. Jedni i drudzy ginęli też w gułagach. A jednak w tych straszliwych czasach trafiali się ludzie, którzy nie dali się zastraszyć czekistom, NKWD, a potem KGB. Przypomnijmy tu losy Nijole Sadunaite ( ur. w r.1938 w Dotnuva na południu Litwy), litewskiej katoliczki  i pielęgniarki, zawsze opiekującej się cierpiącymi jak chorą matką czy kanonikiem Petrasem Rauda, który po dziesięcioletnim pobycie w obozie stalinowskim wrócił poważnie chory. Wychowana w głębokiej wierze ( jej ojciec był wykładowcą Akademii Rolniczej w Dotnuva) Nijole – podczas szkolnej wycieczki – odważyła się uklęknąć przed Najświętszym Sakramentem. Nie opuściła nigdy niedzielnej Mszy świętej, z powodu dyskryminacji religijnej nie dostała się więc na studia wyższe. W r.1970 toczył się proces ks. Atanasa Seskeviciusa – jego winą było nauczanie dzieci katechizmu! Nijole znalazła dla niego adwokata, czym naraziła się KGB i odtąd śledzono ją stale. 27 sierpnia 1974 r. aresztowano ją w domu podczas przepisywania 11-tego numeru Kroniki Kościoła Katolickiego na Litwie. Po dziesięciu miesiącach bezowocnych przesłuchań zorganizowano jej proces przed Sądem Najwyższym SR Litwy ( pod przewodnictwem Rosjanina Kudraszowa), a Nijole broniła się sama, albowiem jak mówiła „prawda nie potrzebuje adwokatów, ponieważ jest wszechmocna i niezwyciężona”. Oznajmiła też sądowi, że „to nie ja jestem winna, ale wy, co naruszacie najbardziej podstawowe prawa człowieka zagwarantowane przez prawo, konstytucje i Deklarację Praw Człowieka, wy, co głosicie kłamstwa i uciekacie się do przymusu ora gwałtu. Ponieważ rzucacie oszczerstwa i skazujecie niewinnych, torturujecie ich w więzieniach i obozach, odmawiam odpowiedzi na jakiekolwiek pytania sądu – podobnie jak to czyniłam podczas śledztwa.”  Nieulękła, mówiła też, że „złodziej pozbawia swą ofiarę pieniędzy, a wy okradacie człowieka z tego, co najcenniejsze, ze zgody z własnym sumieniem i z możliwości przekazania tego dziedzictwa dzieciom, nowym pokoleniom...” Oskarżyła też szkołę sowiecką za to, że zburzyła autorytet rodziców odmawiając im prawa do wychowywania dzieci  ( zauważmy, że to samo planuje środowisko LGBT! ). Wypomniała  i to, że w szpitalach jest zakaz posługi kapłańskiej umierającym. Dodała też, że na Litwie Kościół nie jest oddzielony od państwa, lecz przez państwo ujarzmiony. Kończąc swą mowę obrończą powiedziała, że celem ateistów jest sprowadzenie każdego do roli niewolnika. Dla osiągnięcia tego celu służą oszczerstwo, fałsz i terror. Tym samym kierują się dzisiaj ideolodzy i działacze gender, niestety. Mówił niedawno pan Jerzy Orzeł, że celem genderowców jest zniewolenie społeczeństw (wSieci, 29.06-5.07.2020) i że ich walka o niby równouprawnienie mniejszości seksualnych oznacza po prostu redukcję człowieka do seksu, do biologii. A zatem jest to pozbawienie człowieka duchowości, a pokoleń dzieci najpiękniejszego okresu życia – czyli dzieciństwa – zatraconego poprzez przymusową i powszechną seksualizację, narzuconą wbrew dorobkowi psychologii dziecięcej. A dorosłym pozostanie wegetować na ruinach rodziny w tym społeczeństwie wykreowanym jakby podług modelu Huxley’a i Orwella. Ruinę rodziny antycypował zresztą już system sowiecki, epoka w której przyszło żyć i cierpieć Nijole.

     Za prowadzenie kroniki kościoła na Litwie i za swoją odwagę okazaną w sądzie Nijole Sadunajte otrzymała wyrok trzech lat ciężkiego obozu w Mordowii i trzech lat zesłania na Syberię. Los Nijole ukazuje jak w lustrze gehennę wierzących, a w jej „Pamiętniku” – wydanym przez Editions Spotkania w Paryżu, 1986 – czytamy o odwadze i miłości do prawdy i do wiary tylu innych ludzi z Litwy, Ukrainy czy Białorusi, także prawosławnych Rosjanek. Represjom poddano także rodzinę Nijole Sadunajte. Tysiące ludzi trzymanych w łagrach, więzieniach - i to w strasznych nieludzkich warunkach – dowodzą, że jednak aparat KGB nie przestraszył wszystkich w ZSRR i że byli tacy, którzy oparli się totalnej machinie terroru. Nie dali zabić w sobie człowieczeństwa, ani Boga, ani rodzinnych więzi, choć KGB atakując religię i kościół uderzało również w rodzinę, albowiem była ona pierwszą redutą oporu przeciwko totalitaryzmowi.

    A dzisiaj, kiedy genderowcy z LGBT dostrzegają człowieczeństwo tylko w swojej erotycznej odmienności, natomiast gardzą tradycyjną rodziną i klasycznym związkiem kobiety z mężczyzną, kiełkuje w Polsce inny rodzaj terroru wymierzony w ludzi przywiązanych do normalności. W krajach Zachodu zjawisko to przybrało formy bardziej agresywne, tam gender w pozademokratycznym „marszu przez instytucje” poczynił już ogromne szkody. W cieniu robactwa post-komuny i ex-ośmiornicy KGB  dużo szumu i krzyku robi ruch gender ( właściwie synonim LGBT), zrodzony z niedobitków marksizmu, a zwłaszcza z myśli Engelsa – jak zauważył ks. prof. Dariusz Oko – i z podszeptów Wilhelma Reicha, maniaka seksualnego, który skończył w więzieniu, a który radził cynicznie: „Nie atakujcie Kościoła wprost, tylko seksualizujcie dzieci! ( ...) To je zabija i uzależnia. Poddawanie je takiemu wychowaniu spowoduje, że staną się one niezdolne do wiary, do miłości i wierności, do zakładania rodziny, do wyższego życia duchowego, przestrzegania zasad moralnych.”  Zniewolenie seksualne jest wstępem do stworzenia społecznej bazy dla środowiska tych, co kochają inaczej. Tolerowano ich od starożytności, dziś też cieszą się tolerancją, ale sęk w tym, że dążą teraz do przejęcia władzy na stałe ( z pominięciem demokracji) i narzucenia narodom ( a więc zdecydowanej większości)  swoich kryteriów erotyzmu. W tej sytuacji circa 98% obywateli musiałoby godzić się z dyktatem ogromnej mniejszości, a byłoby to wbrew wszelkim regułom demokracji. A zatem ruch gender – ta nowa fala lewicy – jest śmiertelnym zagrożeniem dla samej demokracji i dla niepowtarzalnej wrażliwości dzieci, którym w brutalny sposób gender chce odebrać dzieciństwo z nieodwracalną krzywdą dla ich psyche. I to właśnie rodzi największy sprzeciw wobec ideologii LGBT , choć nie wycofujemy tolerancji dla tych, co kochają inaczej. Niestety, okazuje się, że im nie o tolerancję chodzi, ale o niczym nieskrępowaną władzę nad demokratyczną większością: o dominację związków jednopłciowych nad tradycyjną rodziną. A ich ingerencja w czysty świat dzieci budzi uzasadniony niesmak i oburzenie, co jest jedynym powodem owych „stref wolnych od LGBT”,  irytujących unijne elity, jeśli terminem „elity” można nazywać nosicieli tak niegodziwych koncepcji.

     W porównaniu z tamtą ofensywą przeciwko Bogu, kościołowi i rodzinie, obecna agresja wydaje się słabsza jak sądzi ks. prof. Oko ( „mamy o wiele łatwiej niż ci, którzy bronili Polski w r.1920”), ale też nie można jej lekceważyć, bowiem LGBT ma silne plecy na Zachodzie. Związek Sowiecki był jednym wielkim łagrem, a jednak takie jednostki jak Nijole nie były rzadkością. Jaki hart ducha musiała mieć Nijole, by w r.1983 wysłać do Andropowa memoriały podpisane przez dziesiątki tysięcy wierzących z Litwy ? Czy wśród nas nie ma takich ludzi? Mimo silnej presji środowisko LGBT nie jest tak diabolicznym systemem, jakim był reżim KGB dysponujący natychmiastowym użyciem więzień, gułagów i fizyczną likwidacją dysydentów. Wiele zależy od praworządności w danym kraju, a zachcianki LGBT nie mają automatycznej sankcji. W każdym razie w obliczu frontalnego ataku na rodzinę należy stawić opór – jak słusznie radzi ks. prof. Oko – nie dać się wyciszać, wygaszać. Wtóruje mu prof. Nalaskowski: „Wrzeszczmy tam, gdzie jesteśmy, że się na to nie godzimy...Nie podawajmy ręki propagatorom tęczowej zarazy, nawracajmy niezdecydowanych i tzw. obiektywnych...” ( Wędrowni gwałciciele, wSieci, 26.08 – 1.09.2019). Arcybiskup Marek Jędraszewski nie jest osamotniony w krytyce tej nieludzkiej ideologii, stoją za nim inni biskupi. Ma też poparcie prezydenta Andrzeja Dudy, który podpisał kartę rodziny i broni też dzieci. Jeśli ktoś waha się czy skłania  ku genderowym pomysłom jak prymas Polak ( cytuję za „Wpis”, nr. 4/ 2020, str. 18) niechaj przypomni sobie nieugiętą Nijole Sadunajte z „republiki” niewolników i od Niej zaczerpnie determinację i odwagę w misji obrony Krzyża, rodziny i niepokalanego dzieciństwa tysięcy małolatów. To przecież Prymas ma obowiązek dać przykład i powtórzyć słowa kardynała Wyszyńskiego, Prymasa Tysiąclecia – non possumus! A jeśli nie potrafi, niechże ustąpi miejsca osobie zdolnej do takiego gestu. III RP jest jeszcze republiką obywateli, nie niewolników.

                                                                                                                                      Marek Baterowicz

 

Od redakcji:

Zachęcamy do nabycia wydanej przez nasze stowarzyszenie książki Marka Baterowicza - opowieści o"wojnie jaruzelskiej"- ZIARNO WSCHODZI W RANIE

ziarno@solidarni2010.plSzczegóły: TUTAJ]





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.