SUKCES! NIE BĘDZIE 3 266 000 PLN na sexedukację w Warszawie! - aktualizacja
data:14 września 2020     Redaktor: Redakcja

Uwaga ! Z ostatniej chwili! Projekt sexedukacji przepadł w głosowaniu na projekty z budżetu obywatelskiego!
Rodzice! Możecie odetchnąć z ulgą! Warszawiacy wybrali ścieżki rowerowe, ławki, toalety i drzewa, a nie deprawację dzieci!
Wielkie podziękowania dla wszystkich, którzy zaangażowali się w kampanię informacyjną uświadamiającą warszawiaków, z czym mają do czynienia i co kryje się pod szyldem "dobrowolnych warsztatów nt. aspektów zdrowia".
Poznaj wyniki głosowania: https://app.twojbudzet.um.warszawa.pl/taskPropose/indexResults?current=1&regional=
W głosowaniu wzięło udział 109 025 mieszkańców Warszawy, na sexedukację głosowało 1668 osób, a projekt zajął 17 miejsce od końca wśród projektów ogólnomiejskich [na 106].

DANE STATYSTYCZNE
Liczba głosujących. W głosowaniu wzięło udział 109 025 mieszkańców Warszawy (w 2019 r. zagłosowało ponad 105 tys. mieszkańców, a w 2018 zagłosowało ok. 90 tys. osób).
Płeć głosujących. Zagłosowało więcej kobiet niż mężczyzn (62 proc. głosujących to warszawianki, a 38 proc. - warszawiacy).
Wiek głosujących. Najczęściej głosowały osoby w wieku między 35 a 44 rokiem życia – prawie 35 proc. głosujących. Łączny udział grup wiekowych 25-34 lata i 35-44 lata w strukturze wiekowej głosujących stanowi aż 62,5 proc.
Liczba projektów. W tej edycji warszawiacy zgłosili do budżetu obywatelskiego 2243 projekty. Do etapu głosowania zakwalifikowano łącznie 1503 projekty - 1397 dzielnicowych i 106 ogólnomiejskich. Do realizacji w przyszłym roku mieszkańcy wybrali 359 projektów - 18 ogólnomiejskich i 341 dzielnicowych. Najwięcej projektów zostanie zrealizowanych w dzielnicy Śródmieście  (31).
Najwięcej głosów zdobył projekt „Schronisko Na Paluchu - sala rehabilitacyjna dla zwierząt”. Aż 43 874 osoby oddały głos właśnie na ten projekt. Z kolei najdroższy zwycięski projekt to „Asfaltowe drogi dla rowerów”, którego koszt realizacji został oszacowany na 4 783 300 zł.

-----------------------------

Po ubiegłorocznym skandalu [artykuł powiązany]  miasto ponownie chce poddać dzieci deprawacji!

Na szyldzie: Dobrowolne warsztaty, działania edukacyjne i animacyjne dotyczące aspektów zdrowia, dojrzewania i przeciwdziałania przemocy dla młodzieży i dorosłych

A faktycznie:Projekt zakłada przeprowadzenie warsztatów edukacji seksualnej, działań teatralnych, artystycznych i animacyjnych, które posłużą jako narzędzie edukacji seksualnej dla dorosłych i młodzieży.


Urzędnicy powinni ponieść odpowiedzialność karną w razie wdrożenia projektu!
cyt z projektu:

Warsztaty obejmować będą na przykład zagadnienia: mowy nienawiści, in vitro, życia uczuciowego, chorób przenoszonych drogą płciową (np. współczesna medycyna w walce z aids), tożsamości płciowej, in vitro, pornografii, adopcji, przeciwdziałania przemocy, przeciwdziałania pedofilii, praw pacjenta, emocji, profilaktykę nowotworową, seksu w internecie, stawiania granic i bliskości.





Projekt spotkał się już z jednoznaczną krytyką Mazowieckiej Kurator Oświaty oraz Rzecznika Praw Dziecka, o czym od kilku dni jest głośno w prasie.
Ratusz powołuje się na głos obywateli - jakoby - zainteresowanych zgłoszeniem takiego projektu i lekceważy te kluczowe opinie. Faktycznie zgłosił projekt dziwny "anonim" i brak pod nim - poza jednym - sygnałów poparcia!
Poniżej głosy zamieszczone pod samym projektem, wskazujące na naruszenia prawa przez urzędników.


Poniżej wpisy osób krytykujących projekt:

Uprzejmie pytam, gdzie doprecyzowany jest wiek "młodzieży" , do której adresowany jest sam projekt, tyle że "przemalowany " - po ubiegłorocznym oprotestowaniu , wydatku powyżej 3 mln na "edukację seksualną" ?

Czy nie jest zachęcaniem do karalnych czynów lubieżnych i pedofilią

1. informowanie o projekcie w strefie ogólnodostępnej [ także dla dzieci!], jak przestrzeń miasta, komunikacja miejska, instytucje kultury etc.

2. organizacja działań pseudoteatralnych cyt. z programu: (np.: spektakle, działania performatywne, działania artystyczne i animacyjne)

polegających na "określaniu stref / miejsc intymnych"?



Przytaczam zapisy kodeksu karnego:

Rozdział XXV Przestępstwa przeciwko wolności seksualnej i obyczajności

Art. 202. § 1. Kto publicznie prezentuje treści pornograficzne w taki sposób, że może to narzucić ich odbiór osobie, która tego sobie nie życzy,podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

§ 2. Kto małoletniemu poniżej lat 15 prezentuje treści pornograficzne lub udostępnia mu przedmioty mające taki charakter albo rozpowszechnia treści pornograficzne w sposób umożliwiający takiemu małoletniemu zapoznanie się z nimi,podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.



Art. 200. § 1. Kto obcuje płciowo z małoletnim poniżej lat 15 lub dopuszcza się wobec takiej osoby innej czynności seksualnej lub doprowadza ją do poddania się takim czynnościom albo do ich wykonania,podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.

§ 2. Tej samej karze podlega, kto w celu zaspokojenia seksualnego prezentuje małoletniemu poniżej lat 15 wykonanie czynności seksualnej.



Oczekuję pilnie odpowiedzi anonimowego -jak poprzednio- autora tego programu i urzędników, którzy opiniowali projekt!

Matka-Polka 20.07.2020 19:11



Pan Prezydent Trzaskowski otrzymał 31.08 pismo od Mazowieckiej Kurator Oświaty, w którym wskazuje się na łamanie prawa, poprzez ewentualną realizację tego projektu w placówkach dostępnych dla dzieci:

Podobnie, jak ubiegłoroczny projekt „Edukacja seksualna – dowolne warsztaty dla dzieci,

młodzieży i dorosłych” ww. projekt ingeruje w sferę zastrzeżoną dla praw rodziców

wynikających z art. 48 oraz 53 ust. 3 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, które stanowią iż:

„Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami.

Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego

sumienia i wyznania oraz jego przekonania.”

„Rodzice mają prawo do zapewnienia dzieciom wychowania i nauczania moralnego

i religijnego zgodnie ze swoimi przekonaniami. Przepis art. 48 ust. 1 stosuje się

odpowiednio.”

Wykorzystanie na lokalizację projektu tzw. „innych przestrzeni miejskich należących

do m. st. Warszawy”, budzi mój uzasadniony niepokój, co do możliwości wykorzystania

niezgodnie z przepisami prawa jednostek systemu oświaty, [...]



PROJEKT NALEŻY NATYCHMIAST WYCOFAĆ SPOD GŁOSOWANIA!

Matka-Polka 09.09.2020 21:48

Samorząd nie ma kompetencji prawnych do realizowania zadań dydaktycznych zastrzeżonych w Ustawie z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, bo to bo to jest kompetencja Ministra właściwego do spraw oświaty. Z tych względów projekt w ogóle nie powinien być poddawany dalszej procedurze oceniania projektów w ramach budżetu obywatelskiego, ani jakiegokolwiek innego.

Zastanawiam się, czy jeśli urzędnicy dalej będą procedowali projekt, to czy skutecznie będzie im można wytoczyć procesy cywilne? Jeśli warsztaty z edukacji seksualnej będą masowo realizowane to prawdopodobne stanie się powstanie roszczeń ze strony rodziców o odszkodowania za udokumentowane koszty leczenia infekcji, koszty prywatnych aborcji, koszty leczenia depresji u nastoletnich dzieci. Koszty leczenia depresji u nastolatka są bardzo poważne o czym się sam przekonałem po tym jak moje ukochane dziecko zaangażowało się nieodpowiedzialnie w związek i straciło z powodu depresji cały rok szkolny. Urzędnik ratusza warszawskiego może zostać wciągnięty do odpowiedzialności za poniesione straty rodziców w procesie cywilnym.

Ponadto, jeśli program zajęć powstaje w oparciu o Standardy Edukacji Seksualnej WHO i BZgA to do młodzieży w grupie lat 15 (a w klasach bywają młodsi) przekazywana może być wiedza ze strony nr 50 Standardów, cytuję, "Seks powiązany z wymianą dóbr ekonomicznych (prostytucja, seks w zamian za prezenty, posiłki...". https://www.bzga-whocc.de/fileadmin/user_upload/Dokumente/WHO_BzgA_Standards_polnisch.pdf



Przy wdrażaniu Standardów WHO na masową skalę w Warszawie taka zachęta doprowadziłaby wcześniej, czy później, do czynów pedofilskich, no bo kto jak nie pedofile ma fundować nastolatkom posiłki i prezenty. Tak więc urzędnik, który wiedział o takim ryzyku i przyczyniał się do wdrażania projektu będzie najprawdopodobniej osądzony jako współodpowiedzialny w procesie karnym jeśli by taki proces został wszczęty.

pawelgrzeg 14.09.2020 09:11


Sprzeciw wobec tego projektu to obrona dobra i zdrowego rozsądku przeciw złu i głupocie - robieniu krzywdy dzieciom i młodzieży oraz ogłupianiu rodziców żeby wyrażali na to zgodę.

Trzeba pytać nie o to czy ma być edukacja seksualna, ale o to, jakie ma zawierać treści, to zaś jest ukrywane i/lub przekłamywane. Promotorzy "progresywnej" edukacji seksualnej usiłują robić idiotę z każdego, kto zgłasza w tej sprawie wątpliwości i obawy.

A obawy są jak najbardziej uzasadnione, bo bujdy o "rzetelnej edukacji seksualnej" uczącej stawianiu granic, ograniczającej infekcje i niechciane ciąże służą jedynie ukrywaniu prawdy o mniej lub bardziej nachalnej promocji nieograniczonego, także perwersyjnego seksu. Za tym idą skutki odwrotne od deklarowanych: wzrost liczby zachorowań na choroby przenoszone drogą płciową i ciąż u nastolatek. Jeśli w ramach tego projektu edukatorzy będą się ograniczać w przestrzeni publicznej, to tylko po to by rodzice łatwiej zgodzili się wpuścić ich do szkół. Zamknąwszy się z uczniami w klasach nie będą musieli się ograniczać i będą mogli swobodnie realizować swoje prawdziwe cele, bo tak z zasady działa ta edukacja.

Czy rodzice chcą, żeby ich dzieci uczono technik seksu analnego? Jak rozluźniać mięśnie odbytu? Jakich używać lubrykantów, "żeby gładko weszło"? Takie instrukcje wisiały przez dobrych kilka lat na stronach "Pontonu" - wiodącej grupy seksedukatorów. Rok temu Ponton je zdjął, bo były zbyt kompromitujące.

Ale nic straconego. Taką "edukację" zaczęła właśnie grupa Stonewall na kanale na youtube. Gej opowiada tam o swoim pierwszym razie, kiedy zaproponował koledze zrobienie loda: https://www.youtube.com/watch?v=BpF2ms3bUVM&t=398s

Inny instruuje jak przed seksem zrobić sobie lewatywę: https://www.youtube.com/watch?v=Ls6Crvay9UY

Można również dowiedzieć się o bezpiecznym seksie "osób z waginami". (Nazywać ich kobietami już nie wolno, bo to wsteczne i rzekomo obraźliwe dla trans-seksualistów.

Przesadzam? Standardy WHO zalecają wyraźnie rozwijanie "postaw otwartych i nieoceniających, szacunku dla różnych norm związanych z seksualnością oraz otwartości na różnego rodzaju związki i style życia. Seksedukatorzy stosują się właśnie do tych zasad.

Progresywna edukacja za progresywną seksuologią, a za nimi media, stale wmawiają, że wszystkie w oczywisty sposób zaburzone przejawy seksualności są całkowicie prawidłowe. Np. mężczyzna uważający się za kobietę jest całkowicie zdrowy - ogłosiło WHO. Jest tak bardzo zdrowy, że wycina się mu genitalia okaleczając na całe życie (znaczący odsetek żałuje tych operacji i oskarża lekarzy o pochopne działania). Strach usłyszeć od takich "lekarzy", że jesteśmy zdrowi, bo nie wiadomo co nam obetną.

Homo-seks różni się od hetero "tylko" kierunkiem popędu - twierdzą progresywni seksuolodzy. Czemu więc nie jeść tyłkiem? Przecież to też "tylko" różnica kierunku!

Jaka "nauka" taka "edukacja". Nic dziwnego, że pod jej wpływem młodzież podejmuje homo- i trans-seksualne eksperymenty, co prowadzi do rozchwiania seksualności.

Lawinowo rośnie liczba przypadków dysforii płciowej u dzieci patrz np. https://gids.nhs.uk/number-referrals (uwaga: dane tam pokazane nie pokazują lat poprzednich, bo od roku 2009/2010 wzrost był już ponad 26-krotny).

Rośnie też liczba zaburzeń orientacji seksualnej. Pokazują to np. z badania amerykańskiej rządowej agencji CDC, szczególnie na przykładzie Nowego Jorku. W kolejnych badaniach rośnie liczba deklarujących się jako homo-, bi- lub niepewni swojej seksualności:

za lata 2001-2009 - 8,9%
za rok 2015 - 14,9%
za rok 2017 - 25,3 %

Raporty te są dostępne w sieci:
https://www.cdc.gov/mmwr/pdf/ss/ss6007.pdf ; http://www.cdc.gov/mmwr/volumes/65/ss/pdfs/ss6509.pdf ; https://www.cdc.gov/healthyyouth/data/yrbs/pdf/2017/ss6708.pdf

Takie zmiany to dla edukatorek powód do radości. Przez ukrytą kamerą opowiadają jak to fajnie jak dziecko "odkryje" że jest "niebinarne" albo "gender-fluid" (homo-, bi-, trans- lub jeszcze inaczej queer-seksualne). To normalne, że z biegiem lat możemy się przesuwać od hetero- do homo-seksualizmu i z powrotem.

Skąd więc te solenne zapewnienia, że homoseksualizmu nie można nabyć (wbrew licznym zaprzeczającym temu badaniom)? Trzeba otumanić i uśpić rodziców, że nie da się zaburzyć seksualności ich dzieci, podczas gdy w rzeczywistości temu właśnie służy ta edukacja, oprócz całkiem "zwyczajnej" demoralizacji.

Edukatorzy sami mówią, że z zasady działają "podstępem" (https://www.tvp.info/42659501/seksedukatorka-o-pornografii-to-moze-byc-edukacyjne-i-inspirujace). To znaczy, że z zasady oszukują rodziców, nauczycieli i dyrektorów szkół, do których wchodzą, nabierając na bajeczki o "równości" i "tolerancji". Jest to potwierdzone wieloma doświadczeniami, są więc powody by nie ufać także temu projektowi.

Warto wiedzieć, że podstawy progresywnej edukacji i seksuologii stworzył Alfred Kinsey, który "badał" seksualność dzieci rękami opłacanych przez siebie pedofilów. Dzięki temu "odkrył" np. u 11-miesięcznego chłopca 14 orgazmów w ciągu 38 minut, patrz tabela 34 ze str. 180, do obejrzenia tutaj: https://archive.org/details/in.ernet.dli.2015.187552/page/n193/mode/2up
Ta i inne podobne tabele opisują przypadki maltretowanych seksualnie dzieci
w wieku od 5 miesięcy do 14 lat.

Na tych badaniach Kinsey zbudował progresywną seksuologię i edukację seksualną. wytyczył jej cele zalecając uczenie masturbacji przed 3 rokiem życia (str 170): "W społeczeństwie bez zahamowań prawdopodobnie połowa lub więcej chłopców mogłaby osiągnąć orgazm przed osiągnięciem trzeciego lub czwartego roku życia". Stąd niemal identyczne zapisy w osławionych Standardach WHO (https://www.bzga-whocc.de/fileadmin/user_upload/Dokumente/WHO_BzgA_Standards_polnisch.pdf str. 38 ). Zgodnie z naukami Kinseya, w 2007 r. w Niemczech masowo rozprowadzano broszurki zachęcające rodziców do wymiany seksualnych pieszczot z dziećmi od najmłodszych lat. Promocja kazirodczej pedofilii okazała się jednak przegięciem i broszurki wycofano. Istotą progresywnej-postępowej seks-edukacji jest właśnie takie badanie na ile daleko może się posunąć ów postęp w kinseyowskim braku zahamowań.

Kinsey to najwyższy autorytet dla progresywnych seksuologów (patrz np.: http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96950,2580757.html?disableRedirects=true oraz http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C376080%2Cprof-izdebski-wspolpracownikiem-instytutu-kinseya.html). Jednak od kilku lat mniej się tym chwalą. Ze względu na coraz bardziej rozpowszechnioną wiedzę o nim, staje się to zbyt kompromitujące

Kinsey ukształtował współczesną progresywną seksuologię i edukację seksualną na swój obraz i podobieństwo. Był nałogowy onanistą, ekshibicjonistą, biseksualistą i sadomoasochistą. Nadmiar aplikowanych sobie wrażeń wywoływał u niego postępującą impotencję która popychała do zadawania sobie coraz silniejszych masturbacyjnych bodźców - od wkładania sobie np. szczoteczki do zębów ("trudniejszym końcem") w głąb ściskanego sznurkiem penisa, przez samoobrzezanie, aż po powieszenie się na przewiązanych liną genitaliach (patrz: najrzetelniejsza i najlepiej udokumentowana biografia Kinseya autorstwa Jamesa H. Jonesa, str. 609, 610 i 739).

Inną seksualną praktyką pioniera i autorytetu progresywnej seksuologii i edukacji seksualnej były biseksualne orgie kierownictwa instytutu Kinseya wraz z żonami, filmowane przez specjalnie zatrudnionego operatora. Stąd tezy o naturalności płynnego przechodzenia od hetero- do homo-seksualizmu powtarzane za nim przez dzisiejszych seks-edukatorów. Brak tutaj miejsca na opis innych progresywnych dokonań Kinseya.

Oczywiście edukatorzy nie od razu zachwalają takie zwyczaje, czasem są w tym bardziej, czasem mniej ostrożni. Jednak, świadomie lub nie, służą wytyczonej przez Kinseya docelowej wizji "nowego wspaniałego świata". Wystarczająco wiele polskich i zagranicznych przykładów świadczy o tym jak daleko potrafią się posunąć i pokazując, że nieufność wobec seksedukacji jest w pełni uzasadniona. Warto o tym wiedzieć, a nie bezmyślnie powtarzać progresywne banialuki.

Sz. Pan Paweł Kolasa, piętnuje "idiotyczną katoprawicową nagonkę" na projekt zaproponowany przez progresywne rady rodziców (czy dobrze zrozumiałem, że to one odważnie ukrywają się pod nickiem fjf86888?). Odpowiem tak:

Już Sokrates (skądinąd ojciec trzech synów, mąż jednej żony i czciciel Afrodyty jako uosobienia męsko-damskiej miłości) mówił że wstrzemięźliwość (seksualna) jest dla człowieka największym dobrem. Wstrzemięźliwość w tej sferze wysoko cenił również Cyceron. Może Pan Kolasa tego nie wie, ale jeden był uważany za największego wśród starożytnych Greków, drugi wśród Rzymian. Żaden z nich nie był "katolem".

Wiadomo, że przegięcia zdarzały się i wśród Greków, i wśród Rzymian, bo one bywały zawsze, a Kinsey jest tego wzorcowym przykładem. Dlaczego jednak to te przegięcia mają stanowić przykład dla naszych dzieci? Mamy je wychowywać na wzorcach Nerona, Heliogabala i Kinseya, bo ktoś, w ramach kolejnego ideologicznego przegięcia, postanowił je zdemoralizować i zniszczyć im życie? Żeby nie były w stanie założyć trwałej i szczęśliwej rodziny?

Właśnie niejaki Margot ogłosił się wroginią tradycyjnej rodziny (jak prof. Środa) i wyznawcą poliamorii (jak Kinsey). Po marksistowsku zapowiedział, że chce rozp..lić Polskę, bo rzekomo krzywdzi elgiebetyków. Pobłogosławił mu progresywny queer-katolicki ksiądz Boniecki i rzesza "liberalnych" "autorytetów".

Mają oparcie w nie lada "autorytetach" - m.in. w Marksie, Engelsie, Mao i Wilhelmie Reichu - ogarniętym seksualną obsesją komunistycznym seks-edukatorze i pseudo-naukowcu, czcicielu "dobrego orgazmu" i rzekomo przenikającej wszechświat energii "orgonu" (od orgazm i organizm), który twierdził, że "rewolucyjne kształtowanie dziecka wymaga uwolnienia jego biologicznej seksualnej aktywności". Oni też chcieli zniszczyć rodzinę, bo przeszkadzała w stworzeniu "nowego wspaniałego świata".

Czy pan Kolasa oraz inni rodzice spragnieni progresywnej edukacji seksualnej naprawdę chcą dla swoich dzieci tego ładunku seksualnego obłędu ukrytego pod rzekomą troską o ich dobrostan? Mam nadzieję, że wynika to z ich ignorancji. W takim wypadku zachęcałbym do zmiany lektur i autorytetów oraz do głębszej refleksji nad tym, co naprawdę jest idiotyczne, a co naprawdę niebezpieczne.

Jeśli natomiast koniecznie chcą tej edukacji, to niech ją aplikują wyłącznie swoim dzieciom i w zamkniętych gremiach entuzjastów Kinseya i Reicha, a nie w miejscach publicznych.
Grzegorz Strzemecki  15.09.2020 02:24 Odpowiedz

Szanowny Panie Prezydencie,


w ramach kompetencji kuratora oświaty wynikających z art. 51 ust. 1 pkt 1 i 5 ustawy z dnia 14 grudnia 2016r. Prawo oświatowe (j. t. Dz. U. z 2020r., poz. 910 z późn. zm.), w ślad za ubiegłoroczną interwencją (pisma z dnia 23 lipca oraz 12 sierpnia 2019r. znak: KOG.571.175.2019) zwracam się o niewprowadzanie do przestrzeni miejskiej, z której korzysta dzieci i młodzież, projektu „Dobrowolne warsztaty, działania edukacyjne i animacyjne dotyczące aspektów zdrowia, dojrzewania i przeciwdziałania przemocy dla młodzieży i dorosłych”, zgłoszonego w ramach budżetu obywatelskiego na rok 2021 (projekt ogólnomiejski nr 1585).


Uzasadnienie
Ww. projekt jest adresowany głównie wprost do młodzieży, czyli także osób małoletnich, pozostających pod władzą rodzicielską (ok. 200 warsztatów i innych aktywności: teatralnych, artystycznych i animacyjnych). Zakłada wykorzystanie obiektów będących własnością m. st. Warszawy, przestrzeni miejskiej, stron internetowych miasta, do promocji projektu i jego realizacji. Podobnie, jak ubiegłoroczny projekt „Edukacja seksualna – dowolne warsztaty dla dzieci, młodzieży i dorosłych” ww. projekt ingeruje w sferę zastrzeżoną dla praw rodziców wynikających z art. 48 oraz 53 ust. 3 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, które stanowią iż: „Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania.” „Rodzice mają prawo do zapewnienia dzieciom wychowania i nauczania moralnego i religijnego zgodnie ze swoimi przekonaniami. Przepis art. 48 ust. 1 stosuje się odpowiednio.”

Wykorzystanie na lokalizację projektu tzw. „innych przestrzeni miejskich należących do m. st. Warszawy”, budzi mój uzasadniony niepokój, co do możliwości wykorzystania niezgodnie z przepisami prawa jednostek systemu oświaty, ponieważ, tak jak wskazano w ubiegłorocznej korespondencji do Pana z 23 lipca i 12 sierpnia 2019r.:


- Dyrektor szkoły kieruje działalnością szkoły, sprawuje nadzór pedagogiczny i opiekę nad uczniami, wykonuje zadania związane z zapewnieniem bezpieczeństwa uczniom podczas pobytu w szkole, a w wykonywaniu swoich zadań współpracuje z rodzicami (art. 68 ust. 1 pkt 1, 2, 3 i 6 oraz ust. 6 cyt. ustawy Prawo oświatowe), zatem, mając na uwadze dane projektu, należy wykluczyć możliwość realizacji projektu w szkołach i placówkach oświatowych z uwagi na zagrożenie praw dziecka.


- Treści o charakterze wychowawczo-profilaktycznym realizowane w szkołach muszą wynikać ze szkolnego zestawu programów nauczania oraz szkolnego programu wychowawczo – profilaktycznego. Program wychowawczo – profilaktyczny opracowuje się na podstawie wyników corocznej diagnozy w zakresie występujących w środowisku szkolnym potrzeb rozwojowych uczniów, w tym czynników chroniących i czynników ryzyka, ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń związanych z używaniem substancji psychotropowych, środków zastępczych oraz nowych substancji psychoaktywnych. Ww. diagnozę przeprowadza dyrektor szkoły/placówki lub upoważniony przez niego pracownik szkoły/placówki (art. 26 ust. 2 i 3 cyt. ustawy Prawo oświatowe). Proponowany opis programu nie zakłada w ogóle diagnozy potrzeb danego środowiska uczniów oraz współpracy w tym zakresie z dyrektorem szkoły/placówki.


- Program wychowawczo – profilaktyczny uchwala rada rodziców danej szkoły w porozumieniu z radą pedagogiczną (art. 84 ust. 2 pkt 1 ww. ustawy). Zatem włączenie programu do zajęć szkolnych (także na zasadzie dobrowolnego w nich udziału), z pominięciem rodziców uczniów nie jest możliwe.


- Cele kształcenia oraz treści szczegółowe wynikające z podstawy programowej kształcenia ogólnego w zakresie przedmiotu „wychowanie do życia w rodzinie” zapewniają przekazanie niezbędnej wiedzy i umiejętności uczniom, z poszanowaniem woli rodziców, a także gwarancją prowadzenia zajęć przez nauczycieli z odpowiednimi kwalifikacjami.


Ponadto § 5 ust. 1 rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z dnia 12 sierpnia 1999 r. w sprawie sposobu nauczania szkolnego oraz zakresu treści dotyczących wiedzy o życiu seksualnym człowieka, o zasadach świadomego i odpowiedzialnego rodzicielstwa, o wartości rodziny, życia w fazie prenatalnej oraz metodach i środkach świadomej prokreacji zawartych w podstawie programowej kształcenia ogólnego (j. t. Dz. U. z 2014r., poz. 395 z późn. zm.), w celu realizacji konstytucyjnych uprawnień rodziców oraz prawa do informacji, wprowadza obowiązek, aby w każdym roku szkolnym przed przystąpieniem do realizacji zajęć nauczyciel prowadzący zajęcia wraz z wychowawcą klasy przeprowadził co najmniej jedno spotkanie informacyjne z rodzicami uczniów niepełnoletnich oraz z uczniami pełnoletnimi. Nauczyciel jest obowiązany przedstawić pełną informację o celach i treściach realizowanego programu nauczania, podręcznikach szkolnych oraz środkach dydaktycznych. Za przeprowadzenie tych spotkań, odpowiedzialny jest dyrektor szkoły.

W przypadku proponowanego projektu „Dobrowolne warsztaty, działania edukacyjne i animacyjne dotyczące aspektów zdrowia, dojrzewania i przeciwdziałania przemocy dla młodzieży i dorosłych” wywiązanie się z obowiązku, o którym mowa powyżej jest niemożliwe.


- Organ prowadzący, jakim jest m. st. Warszawa, może ingerować w działalność szkół i placówek, wyłącznie w zakresie i na zasadach określonych w ustawie (art. 58 ustawy Prawo oświatowe). Prawo nie przewiduje kompetencji samorządu terytorialnego do realizowania zadań dydaktyczno – wychowawczych zastrzeżonych dla organów administracji rządowej oraz szkół i placówek. Opis projektu, co do zasady zakłada jego nieodpłatną realizację także w instytucjach systemu oświaty, a jako beneficjentów wskazuje głównie młodzież. Niezrozumiałe jest zatem dopuszczenie do głosowania przez pracowników Urzędu m. st. Warszawy kosztownego projektu, o planowanym budżecie 3 266 000 zł.


Mając na uwadze Pana kompetencje wynikające z art. 30 ustawy z dnia 8 marca 1990r. o samorządzie gminnym (j. t. Dz. U. z 2020, poz. 713) oraz przedstawioną argumentację oczekuję podjęcia pilnych i zdecydowanych działań w celu zagwarantowania przestrzegania przepisów prawa. Nadmieniam również, iż rok szkolny 2020/2021 z uwagi na zagrożenie COVID-19 stawia przed organami prowadzącymi szkoły nowe zadania. Mając na uwadze obowiązek wspomagania dyrektorów szkół/placówek celowe jest skoncentrowanie działań samorządu na rzeczywistej pomocy szkołom w związku z możliwym ograniczeniem ich funkcjonowania.


Z wyrazami szacunku
Mazowiecki Kurator Oświaty /-/ Aurelia Michałowska

źródło powyższego dokumentu:
https://www.tysol.pl/a53308-Oczekuje-podjecia-pilnych-i-zdecydowanych-dzialan-w-celu-zagwarantowania-hellip

list został wysłany 31.08.


[foto poniżej przedstawia akcesoria z bliźniaczych warsztatów z ubiegłego roku, które ostatecznie NIE zostały poddane pod głosowanie]
Zdjęcia do artykułu :
Zdjęcia do artykułu :
Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.