Bożena Ratter: Czy pozwolimy fabrykować naszą historię wrogom?
data:08 września 2020     Redaktor: Redakcja

Czy pozwolimy fabrykować naszą historię wrogom, by świat zapomniał o istnieniu Rzeczypospolitej? - pyta retorycznie felietonistka, zwracając uwagę na współczesne zagrożenia i bierność polskiego rządu.

 

DEZINFORMACJA JEST JAK KOKAINA - zwykł mawiać szef KGB Jurij Andropow. Gdy spróbujesz raz lub dwa razy, być może nie zmieni twojego życia. Ale jeśli używasz jej codziennie, uzależnisz się i staniesz się innym człowiekiem… Stalin utworzył SMIERSZ  - wydział wywiadu, w którym bandyci  specjalizowali się we wrabianiu ludzi w kolaborację z „niemieckimi nazistami”(Dezinformacja, prof. Ronald Rychlak).

Dezinformacja  stała się najskuteczniejszą bronią twórców marksistowskiej ideologii uzasadniających konieczność wymordowania 60 milionów dla oczyszczenia z przeciwników „marksistowskiej wspólnoty wolnych ludzi”.  W Polsce okupowanej przez Rosję od 17 września 1939 roku NKWD zajęło się „specjalizacją” tysięcy oprawców, którzy oczyszczali  z Polaków - „wrogów ludu” mordując, zsyłając na Sybir, skazując na banicję i niepamięć  miliony polskiej inteligencji różnych stanów. Polacy skazani nie tylko na niepamięć, skazani na ohydne zniesławienie, z czym dzisiaj, po 80 latach walczą zacni naukowcy.

A historię człowieka i oddziału  cały czas do pewnego momentu pisali ludzie bezpieki, ludzie resortu. To oni ustanowili pewne kanony w jakich miano oceniać , w jakich miano się wyrażać, jak miano o nim pisać – wyjaśniał dr Kazimierz Krajewski podczas debaty nad biografią kpt. Romualda Adama Rajsa „Burego”. Nawet materiały śledztwa pisane przez funkcjonariuszy urzędu bezpieczeństwa świadczą, iż było ono prowadzone pod tezę propagandową.
Rzesze agentów różnej narodowości w XXI wieku w różnych branżach (media, kultura, polityka, turystyka, nauka..) wciąż tak samo szkalują Polskę. Czynią to też nasi sąsiedzi Ukraińcy, których 2 miliony doskonale daje sobie radę w Polsce.

W Hucie Pieniackiej, w miejscu bestialskiego mordu 800 Polaków, dzieci, kobiet, starców  dokonanego przez Ukraińców z 4. Pułku Policji SS oraz Ukraińców z jednostki UPA, na odsłoniętej przez „Swobodę”  płycie znalazło się m.in. sformułowanie: „bandyci z AK”.  Napis jest w trzech językach.
Dezinformacją posługuje się rzesza ludzi antypolskiego resortu z polskiej mniejszości ukraińskiej, w tym ukraińska gazeta „Kurier Galicyjski. Już sama nazwa gazety określa przynależność narodowościową jej twórców i ich „przywiązanie” do Polski.
Mniejszość ukraińska ustanawia pewne kanony w jakich mamy oceniać, w jakich mamy pisać o historii Polski, zgodnie z Uchwałą Krajową Prowodu OUN z 22 czerwca 1990 roku (Wiktor Poliszczuk).
Przykładem jest choćby stereotyp myślowy  Katarzyny Łozy w artykule w Kurierze Galicyjskim zatytułowanym „11 lipca – wspólny ból Ukraińców i Polaków”: Nie mam wątpliwości, że wszystkich wymienionych represji naród ukraiński doświadczył ze strony władz II RP. Musimy o tym rozmawiać. Powinniśmy za to przepraszać.

Kurier Galicyjski  promuje program Centrum Kultury Polskiej i Dialogu Europejskiego (sponsorowany przez polskie MEN i przemyski Caritas)„Muzy Galicji”:  integrację młodzieży polskiej i ukraińskiej, łamanie stereotypów, poznawanie kultury i tradycji sąsiednich krajów, a także odkrywanie wspólnych śladów i dziedzictwa historycznego, religijnego i kulturowego na terenach pogranicza dawnej Galicji.
Czy haniebny napis Swobody na tablicy w Hucie Pieniackiej to jeden z punktów programu na łamanie stereotypu o prawdziwym ukraińskim, nierozliczonym ludobójstwie na 200 000 Polaków i zagrabieniu polskiego majątku gromadzonego przez wieki przez Polaków na tym terenie?

Nie słyszałam o wsparciu władz Izraela i zgody światowej diaspory żydowskiej  dla programu uznającego  shoah  za stereotyp i jakichkolwiek działań nakłaniających do jego "łamania".  Nie zauważyłam też, by do Międzynarodowego Domu Spotkań Młodzieży w Oświęcimiu przyjeżdżała izraelska młodzież ze świata i zamieniła pamięć o zagładzie przodków  na poznawanie polskiego przepisu na kiszenie ogórków. Oni przyjeżdżają, by pamiętać o "stereotypie", jakim jest shoah, by przeżywać śmierć przodków, bo to właśnie zostało zaszczepione w ich dusze. Przyjeżdżają pracować w Muzeum i uczyć się historii swego narodu, a to jest im potrzebne do zakończenia edukacji.
Pamięć narodu żydowskiego o shoah nie przeszkadza, by doskonale układały się jego interesy w Polsce. Są właścicielami ziemi, kamienic, apartamentów, instytucji, kancelarii prawniczych itp.

Czy efektem programu „Muzy Galicji” będzie poznanie muzy poezji, za jaką uważany jest przez naród ukraiński Taras Szewczenko, autor poematu „Hajdamacy”?. Czy nastąpi złamanie stereotypu i przyjazne nastawienie polskiej młodzieży do mordu na ich przodkach?
Poemat ten opisuje okrucieństwo podczas rebelii dokonanej przez chłopów, hajdamaków i Kozaków z Siczy Zaporowskiej w 1768 roku, rebelii  skierowanej przeciw szlachcie polskiej, ludności żydowskiej, kościołowi rzymskokatolickiemu i „poświęconej” przez duchownych prawosławnych.(dr Lucyna Kulińska, opracowanie naukowe  Hajdamacy).
„ Z pochwyconych zdzierano żywcem pasy skóry, wkopywano ich w ziemię, głowy koszono, dziećmi wypełniano studnie, przy gościńcach stawiano szubienice, na każdej wisiał szlachcic, ksiądz, Żyd i pies – jedna wiara".
Oto niewielkie fragmenty, które równie dobrze mogłyby być ilustracją ludobójstwa dokonanego przez Ukraińców z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) sto lat później i z wszelką pewnością były do niego inspiracją:


[...] Zawzięta gromada,
Jak śmierć sama nie żałuje
Ni lat, ni urody,
Ni szlachcianek, ni Żydówek.
Krew płynie do wody.
Ni kaleki, ni chorego,
Ni małej dzieciny
Nie zostało
Nie zaklęli
Złowrogiej godziny
Wszyscy legli, wszyscy rzędem;
Ani żywej duszy
Izraelskiej i szlacheckiej.
[...] Dajcie Lacha, krwi dawajcie,
Mięsa z krwią i pianą!
Morze krwi... nie dosyć morza.
[…] Od Kijowa do Humania
Legły polskie trupy.

Szanowni Państwo,
Panie Prezydencie, Panie Premierze, Panowie Ministrowie, Posłowie, Senatorowie, Samorządowcy - rządzący Polską teraz i w poprzednich kadencjach,
kiedy  zapłonie stos z archiwami, dokumentami, słownikami, encyklopediami, przewodnikami, czasopismami, atlasami, literaturą, poezją, w których Polska jest nazywana Polską, a nie Galicją - miejscem urodzenia Polaków tworzących dorobek własny i państwa, przemysłowy, rolniczy, naukowy, kulturowy jest Polska, a nie Ukraina! -  kiedy nastąpi palenie książek niewygodnych dla naszych sąsiadów i mniejszości narodowościowych w Polsce, odwiecznych naszych wrogów?

Proponuję zacząć od palenia atlasów geograficznych i historycznych Eugeniusza Romera,  na których wychowało się całe pokolenie powojenne, a na pewno pisząca te słowa.

W Szkolnym Atlasie Geograficznym i Historycznym dla klasy I Gimnazjum wydanym przez Instytut Wydawniczy Książnica Atlas we Lwowie w 1937 roku Polska graniczy z Niemcami, Czechosłowacją, Rumunią, ZSRR, Litwą, Prusami Wschodnimi.
Na kilkudziesięciu mapkach konturowych Polski profesora Eugeniusza Romera, który należał niewątpliwie do grona najwybitniejszych Polaków ostatniego stulecia, którego zasługi dla nauki i kultury narodowej są nieocenione, pokazane są surowce, przemysł, produkcja i stopa życiowa, kultura kraju, komunikacja i handel.
Na tych mapach Polska z województwami: białostockie, kieleckie, krakowskie, lubelskie, lwowskie, łódzkie, nowogrodzkie, poleskie, pomorskie, poznańskie, stanisławowskie, śląskie, tarnopolskie, warszawskie, wileńskie, wołyńskie jest nazywana Polską.    
Tylko na jednej mapie historycznej o nazwie Legiony, przedstawiającej linie walk o odzyskanie niepodległości po 123 latach zaborów używane są nazwy 3 zaborców: Królestwo Polskie, Rosja, Austro - Węgry Galicja. W 1915 roku Eugeniusz Romer w Atlasie Polski w kilku wersjach językowych umieścił mapę Polski, nazywając zabrane tereny: terytoriami pruskim i austriackim.

W okresie poprzedzającym wybuch pierwszej wojny światowej włodarze Kremla zaczęli poważnie myśleć o dominacji na świecie i majstrować przy organizacji i upoważnieniach swojego międzynarodowego wywiadu. W innych miejscach zadaniem służb wywiadowczych jest zbieranie informacji ułatwiających głowom państw prowadzenie polityki zagranicznej, lecz w Rosji, a potem także w obrębie sowieckiej strefy wpływów to zadanie było zawsze mniej lub bardziej marginalne. Tam celem jest manipulacja przeszłością, a nie zdobywanie danych na temat przeszłości.  A szczególnie chodzi o fabrykowanie nowej przeszłości dla wrogów, aby zmienić sposób ich postrzegania przez świat.(Dezinformacja, prof. Ronald Rychlak).


Czy pozwolimy fabrykować  naszą historię wrogom by świat zapomniał o istnieniu Rzeczypospolitej?


Bożena Ratter


 
 
 
 
Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.