Wędrówka Marka Baterowicza
data:28 sierpnia 2020     Redaktor: GKut

Niedawno Marek Baterowicz na naszym portalu wspominał:
W maju 1985 r. – po czterech latach starań o paszport - opuszczałem PRL, ale nie Polskę, albowiem zamierzałem służyć Jej na emigracji.

 
Do dziś pan Marek służy Polsce swoim piórem, a w dniach, gdy czcimy 40.rocznicę powstania SOLIDARNOŚCI otrzymaliśmy taką oto poetycką opowieść...
 
 

Wędrówka

 

Idę przez miasta i łąki, doliny i świątynie

oceany i górskie jary,

niosąc w plecaku moją Polskę,

zasianą tysiąc lat temu

w dorzeczu Wisły,

rosła wysoko jak topola

odpierając najazdy,

a chrzest złączył ją z Europą,

jakże inną od dzisiejszej

- odartej z etosu i wartości –

i Polska rosła łącząc się z innymi,

nigdy mieczem, lecz ugodą stateczną

biorąc w posiadanie serca

i niosąc sąsiadom znak święty,

koronę ofiarując nawet cudzoziemcom,

nie mając uprzedzeń do obcych,

przyjmując wygnańców i dając im prawa.

Tak powstała Rzeczpospolita,

tylu narodów królestwo wolności!

- przeto wrogów miała tam, gdzie tępiono

wszelki ślad swobody i ducha porywy,

i żywe iskry wolnej woli...

Nasza wolność nie była tarczą niestety,

po wiekach chwały wzięci w dwa ognie

utraciliśmy godło i granice,

nie tracąc jednak godności i wiary,

ani plemiennej pamięci,

ona ocaliła nas  tej nocy rozbiorów

i w heroicznych zrywach insurekcji,

by wreszcie niepodległość wywalczyć wbrew światu!

W moim podróżnym plecaku

niosę więc radość i dumę z legionów

ze wskrzeszonej Rzeczypospolitej,

rozdartej po latach najazdem

swastyki i czerwonej gwiazdy...

odtąd mój plecak puchł od krwi i popiołów,

a po wojnie pęczniał nadal od krwi

żołnierzy niezłomnych i tych wszystkich,

co ginęli z rąk nowego okupanta,

ofiar urzędu i sądów bez sumienia,

katowanych w więzieniach...

i tych rozstrzeliwanych na ulicach,

gdy pochody domagały się chleba,

zabitych w stanie wojennym,

który trwał bez przerwy,

choć ogłoszony dopiero gdy powstał naród

i wysłał orędzie do innych,

dniem i nocą czuwali skrytobójcy,

nawet pod okrągłym stołem

(nie dano nam wskrzesić Rzeczypospolitej!),

nieznani sprawcy uderzali podstępnie,

zwłaszcza po spisku smoleńskim,

kolejnej nieosądzonej zbrodni

- pod jej ciężarem mój plecak pękł ze szczętem

i teraz wiemy na pewno, że nie dano nam

wskrzesić Rzeczypospolitej,

błądzimy w mgle, co wzeszła tamtej nocy,

a dzisiaj zapalane znicze

próbują rozjaśnić noc i Najjaśniejszą...

                                                                                                     Marek Baterowicz,2020

                                                     

                     

Zachęcamy do nabycia wydanej przez nasze stowarzyszenie książki Marka Baterowicza - opowieści o"wojnie jaruzelskiej"- ZIARNO WSCHODZI W RANIE


                    

 






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.