Bożena Ratter: Oto wielkość narodu polskiego - MOC OPORU żołnierzy wyklętych
data:05 sierpnia 2020     Redaktor: Redakcja

"Pięcioletnia okupacja niemiecka w Polsce nie była dosłowną okupacją. Oni nas katowali i mordowali. Mieliśmy w podziemiu nasze polskie władze, polskie wojska, prasę, szkoły, literaturę, normy postępowania. Żadne rozporządzenia wroga nie były przez nas spełniane. Na jego rozkazy odpowiadaliśmy drwiącym milczeniem, a na terror i zbrodnie odwetem. Nie zna charakteru polskiego narodu, kto nie przeżył w Polsce okresu lat 1939-1945". - pisze we wspomnieniach Anna Skarbek-Sokołowska.

 
"W latach trzydziestych na horyzoncie świata ukazała się postać zagadkowa - postać człowieka, który posiadał dar doprowadzania ludzi do masowego obłędu. Cóż miał za sobą ten człowiek? Ani pochodzenia, które by go wyróżniało od tłumu najpospolitszych ludzi świata, ani wyższego umysłu, ani studiów, ani urody, ani szlachetności. Wszystko w nim było pospolite, począwszy od zawodu malarza pokojowego, a skończywszy na rysach twarzy, podgolonych wąsach i ślepnących oczach. Czym imponował, czym hipnotyzował tłumy? Hitler wierzył w siebie i w swoją moc nadludzką równie mocno, jak wierzyli ci, co mu zaufali. Był genialnym paranoikiem i genialnym kłamcą. Jego mistrzostwo oparło się na dwu cechach jego charakteru: na jego pewności siebie i na jego umiejętności kłamstwa. W tych dwóch dziedzinach był genialny. Wierzył w swą wielkość i tą wiarą zarażał masy, wierzył w swe kłamstwa i tę wiarę potrafił narzucić masom.
Hitler otworzył epokę nawrotu ludzi do najdzikszych i najbardziej zbrodniczych metod współżycia. Tymi ludźmi byli Niemcy. Czy jest jeszcze inny naród, który byłby równie zdolny popaść w odmęt zła pod wpływem rodzimego paranoika? Nie wiadomo. To tylko wiadomo, że naród niemiecki przegrał wyścig o człowieczeństwo" - Anna Skarbek Sokołowska, literatka, autorka poezji, sztuk scenicznych nagradzanych na konkursach, rozpoczyna opowieść o niemieckiej okupacji w Warszawie  (Wspomnienia “1882-1944” , Anna Skarbek-Sokołowska).

Anna Skarbek w wojnie straciła męża, syna, synową, zięcia, siostrzeńców i członków dalszej rodziny oraz wielu przyjaciół. W jej mieszkaniu mieścił się punkt kontaktowy dalekiej łączności Armii Krajowej, oddz. U. Uczyła swoje wnuki i dzieci sąsiadów, zajmowała się gospodarstwem domowym i równocześnie tworzyła cykl poezji poświęcony okupowanej Warszawie.
Urodzona we Lwowie w 1878 roku, wczesne dzieciństwo spędziła we wsi Nowosielsk, owianej tajemnicą śmierci bohaterki poematu Malczewskiego Mana. W szkole średniej w Krakowie jednym z jej nauczycieli był historyk Marian Dubiecki, powstaniec 1863 roku, przyjaciel Romualda Traugutta.
Rodzina Skarbków słynęła z oddania Rzeczypospolitej Polskiej i filantropii. Anna pochodzi w prostej linii od hrabiego Jana z Góry, przedstawionego na obrazie  pędzla A. Lessera z 1860 r., który będąc w roku 1109 (w czasie wojny polsko-niemieckiej) posłem Bolesława Krzywoustego do cesarza Niemiec Henryka V, rzucił swój pierścień do skarbca cesarza mówiąc: „Idź złoto do złota - my Polacy kochamy się w twardym żelazie”. Zaskoczony tym gestem cesarz rzekł: „Habdank” (dziękuję). Jan Matejko w “Bitwie pod Grunwaldem” utrwalił potomka Jana , Jakuba hr. Skarbka.
Stryj Anny, Stanisław Skarbek, ufundował w 1841 r. teatr we Lwowie, utrzymywał setki sierot i ubogiej młodzieży  oraz starców,  w 1843 r. założył dla nich w Drohowyżu Fundację Skarbkowską - oddając na ten cel cały swój majątek. Wnuk Stanisława, Aleksander hr Skarbek, ukończywszy studia w Insbrucku z doktoratem praw poświęcił się służbie politycznej. Bronił  Lwowa w 1918 roku jak i nieletni syn Anny Skarbek Sokołowskiej, Stefan Lech Sokołowski, w przyszłości dr matematyki, wynalazca, wzorowy Polak, katolik, miłośnik zwierząt i przyrody. We wrześniu 1939 r. trafił wraz z tysiącami innych polskich oficerów do niewoli sowieckiej i został zamordowany w Katyniu.
Córka Stefania Żelazowska por. AK, w 1947 r. została aresztowana przez UB i oskarżona o przynależność do konspiracji. W więzieniu sędziowie śledczy por. Krawczyński i por. Czyżewski stosowali metody krwawego bicia, nagich karcerów i szantażu. Otrzymała wyrok  10 lat ciężkiego więzienia. Zwolniona w 1956 wyszła z otwartą gruźlicą i innymi chorobami. Jej narzeczony Ludwik Weker został  zgilotynowany w Berlinie przez niemieckie gestapo.  

Ale ja widzę na dalekim czołgu jasną plamę. Nagle straszna pewność! Głogów! Nie zważam na Dankę, nie słyszę jej krzyku. Śmiercionośna maszyna toczy się naprzód, a ja stępiała na wszystko lecę prosto na nią. Przeraźliwy zgrzyt..czołg staje tuż przede mną. Na łbie czołgu rozkrzyżowane dziecko, chłopczyk. Krew z jego ran płynie strużkami po żelazie. Zaczynamy z Danką uwalniać rozkrzyżowane, skrępowane gałganami ramiona chłopca. Nie zdaje sobie sprawy co się wokół dzieje. A z czołgu wyskakuje czarny tankista, w dłoni trzyma brauning, za nim drugi – grozi nam. ( “Jeśli zapomnę o nich...” Grażyna Lipińska)
Świadek  bohaterskiego czynu 13. letniego Tadeusza Jasińskiego, który rzucił butelką z benzyną na czołg podczas obrony Grodna i członek polskiej elity zaprzysiężonej w AK, więzionej i mordowanej przez sowieckiego agresora na wschodnich ziemiach polskich, autorka  doskonałej literacko i historyczno-dokumentalnej książki, oficer AK Grażyna Lipińska to druga córka Anny Skarbek. Dzień wybuchu wojny 1939 roku  zastaje ją w Grodnie, gdzie oddelegowana przez polskie ministerstwo zajmuje się organizacją szkolnictwa na terenie polskiego Kuratorium Wileńskiego.
Książka została wydana w 1990 roku przez Editions Spotkania jest dokumentem i  powinna wejść do kanonu edukacyjnego młodzieży, dziennikarzy, polityków, twórców zamiast tworzonych współcześnie subiektywnych, relatywizujących  ocen przeszłości.  Grażyna Lipińska  była 3 razy aresztowana przez sowieckie NKWD-MGB-KGB i prawie 15 lat odsiedziała  w ich najcięższych specobozach (wywieziona w styczniu 1945 roku). Jej  opowieść jest źródłem wiedzy o setkach znanych nam Polaków.

Płynęły dni okrutnej okupacji. Potworny majak - gra w chowanego ze śmiercią. Mordowano nas za to, że urodziliśmy się Polakami, tak jak Żydzi byli karani za to, że urodzili się Żydami. Człowiek wychodził rano na ulicę po chleb kartkowy lub do pracy, a nazajutrz budził się w więzieniu. I jeśli nie skonał pod torturą śledczą, albo nie został na miejscu rozstrzelany, czekał go etap do Oświęcimia, Majdanka i innych obozów zagłady, a tam śmierć głodowa lub gazowa.
Pięcioletnia okupacja niemiecka w Polsce nie była dosłowną okupacją. Oni nas katowali i mordowali. Mieliśmy w podziemiu nasze polskie władze, polskie wojska, prasę, szkoły, literaturę, normy postępowania. Żadne rozporządzenia wroga nie były przez nas spełniane. Na jego rozkazy odpowiadaliśmy drwiącym milczeniem, a na terror i zbrodnie odwetem. Nie zna charakteru polskiego narodu, kto nie przeżył w Polsce okresu lat 1939-1945. W torturalnych kleszczach zaciśniętych na jej ciele, Polska stworzyła dla siebie wszystko, co było od stuleci jej miłością i chwałą.
Solidarność Polaków była więcej niż solidarnością. Była braterstwem broni. Walczyli wszyscy, mężczyźni, kobiety, dzieci. Powietrze całej Polski dyszało męką, oporem i buntem, a serca biły zgodnie, bo je łączyła miłość, jakiej w dziejach ludzkości nie było przykładu.
Okres lat 1939-1945 nie był okresem okupacji - był okresem twardego i nieugiętego frontu wojennego, który obejmował tereny od Pomorza i Śląska po Lwów, Zamość, Grodno i Wilno. Wszystkie te grody były broniącymi się twardo bastionami, a wsie i lasy — terenami walk partyzanckich.
Nie zna wielkości narodu polskiego, kto nie zna jego historii. Wielkość narodu nie może być mierzona rozległością jego kraju, ani liczbą jego obywateli. Może być mierzona jedynie tym, co daje i co może dać ludzkości.
Polska dała światu tylu świętych, tylu wielkich uczonych i myślicieli, poetów, literatów, muzyków, prawodawców. Ale przede wszystkim w tysiącletniej swej historii dała światu wartość, której brakło u innych narodów. Tą wartością jest najgłębsza i najpiękniejsza z tajemnic bytu narodowego - MOC OPORU. Odsłonięta od wschodu i zachodu stała dni i noce, lata i setki lat z bronią u nogi, pełniąc swą wartę. Waliły na Polskę od zachodu zakute w stal hufce germańskie, które obaliły imperium Rzymu i zatrzymały się u jej granic. Waliły na Polskę od wschodu hordy ludów tatarskich, które przeszły po karkach dziesiątek plemion. Waliły na Polskę od południa potopy wojsk imperium osmańskiego, potopy fanatycznych Turków, dla których śmierć na polu walki była triumfalnym wkroczeniem do raju - i zatrzymały się u jej granic.
Przez tysiące lat żyła Polska w huraganie ognia i żelaza i nie zmienił się jej duch. Ten sam, którego tworami były najpiękniejsze dzieła współżycia międzyplemiennego i tolerancji międzywyznaniowej oraz hasło „Miłość włada państwami”, ten sam duch stanął dziś przeciw milionowym armiom nazistowskich Niemiec, w chwili, kiedy niemal cała Europa, przejęta grozą, obawiała się stawić im czoła. Ten sam duch polski walczył na ulicach Warszawy. Ten sam uzbrajał wsie, puszcze i gaje, ten sam tworzył i walczył w podziemiu, ten sam ginął na szubienicach i pod gilotyną, ten sam ginął w więzieniach i w obozach zagłady. Ten sam duch, którego byt trwa od lat tysiąca i nie skończy się nigdy. Oto wielkość narodu polskiego.
(Wspomnienia “1882-1944” , Anna Skarbek-Sokołowska).

Nasza rodzina mieściła się cały czas w owych dwóch małych pokoikach na II piętrze willi inżyniera Maślanki przy ul. Różanej 65. Było nas siedmioro - my dwoje, Staszkowie, Celina ( synowa gorączkująca z otwartą gruźlicą, którą zaraził się mąż Anny, Witold  Sokołowski) i dwoje dzieci, mały Zygmuś i maluteńka Krzysia. Mój zięć, Stanisław Żelazowski w swych „Wspomnieniach” tak opisuje sytuację naszej rodziny:
„...Położenie nasze stawało się coraz bardziej tragiczne, nie mieliśmy bowiem ani kawałka węgla, a zdobycie opału połączone było z wielkimi trudnościami... Nie mając opału, musieliśmy przenieść się wszyscy do jednego pokoju ...wieczorem kładliśmy się wszyscy pokotem i nakrywaliśmy się wszystkim, co było w mieszkaniu.
Na całą rodzinę zarabiała tylko Dzidka pracując w Polskim Komitecie Opiekuńczym RGO i na kompletach tajnego nauczania w Liceum im. B. Prusa. W tym mieszkaniu spędziliśmy 5 lat drugiej wojny światowej aż do Powstania Warszawskiego, w którym ta willa została zbombardowana a szczupła już wtedy rodzina wypędzona do obozu w Pruszkowie.
Wiersz Anny Skarbek z Powstania Warszawskiego:
Warszawa płonie
Warszawa płonie jako krzew Horebu,
którego głosem mówi mocny Bóg.
Tysiące ramion wzbija się ku niebu,
tysiące bryzgów i czerwonych smug,
szaleją śmierci rozgrane kosy,
tysiące zgonów niesie każdy dzień.
A iż nam w lęku nie zsiwiały włosy,
iż milcząc w wieczny wstępujemy cień,
iżeśmy sami wybrali to piekło,
tę krew toczoną morzem z naszych żył,
by nas wróg nie mógł swoją pięścią wściekłą
piętnować jako lękliwych bez sił,
przeto, święty, wielki, mocny Boże,
weź nas umarłych na skrzydła aniołów,
niechaj nas niosą - nie w błękit i zorze,
nie w cuda raju, nie w gwiaździste drogi,
ale przez stosy gruzów i popiołów
na kraj nasz biedny, na ten kraj ubogi...
Niechaj nas niosą radosne i chyże
do fal Bałtyku, na tatrzańskie wyże,
iżbyśmy patrząc tobie twarzą w twarz
nad polską ziemią mogli pełnić straż!

Grobowiec Anny Skarbek Sokołowskiej , członków części Jej rodziny oraz grób Grażyny Lipińskiej znajdują się na cmentarzu służewieckim, po lewej stronie alejki, po której prawej stronie na grobie Krystyny Krachelskiej złożył wieniec Prezes Rady Ministrów Mateusz Morawiecki.

Witold Sokołowski jest autorem patentu: samoczynne sprzęgło do wagonów kolejowych (Urząd Patentowy RP 16 sierpnia 1933 r) a Stefan Lech Sokołowski za batalistyczny wynalazek otrzymał Dyplom Honorowy nadany w 1938 roku przez Ministerstwo Spraw Wojskowych.
Może stosowne ministerstwa obejmą pamięcią potomków zacnego rodu Skarbków a minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego wydobędzie do powszechnej świadomości literackie dzieła, które chlubę naszemu narodowi przyniosą swą bogatą treścią i jakością. A oprócz wierszy znanego już w czasach PRL Krzysztofa Baczyńskiego dołączymy wiersze innych poetów. Może też Prezes Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej zaniecha niechęci do “Żołnierzy Wyklętych” i zadba o pamięć o Nich. Bo “Żołnierze Wyklęci” to żołnierze Armii Krajowej, którzy komunistycznej  władzy też nie odpowiadali.

Bożena Ratter
 






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.