Bożena Ratter: Nie szukajmy akomodacji do współczesnych ideologii i do współczesnego świata
data:13 lipca 2020     Redaktor: Redakcja

Instytut Biofizyki i Biochemii PAN w Warszawie  to miejsce, w którym profesor Wacław Szybalski ufundował tablicę z inskrypcją w języku polskim i angielskim dla uczczenia pamięci  wybitnych profesorów lwowskich zamordowanych w lipcu 1941....

Hasło „wyrżnąć naród polski” a przede wszystkim jego elitę realizowali nie tylko przedstawiciele mniejszości II Rzeczypospolitej, ale odwieczni wrogowie wolnej, niepodległej Polski - Rosjanie  i Niemcy.

Świt 4 lipca 1941 roku, ulica Abrahamowiczów we Lwowie. Ostatnia droga, jaką przebyli polscy profesorowie prowadzeni z bursy na Wzgórza Wuleckie. Z okien budynku ZUSu, znajdującego się w pobliżu bursy, grupkę prowadzonych ludzi widzi jeden z asystentów profesora Rudolfa Weigla. Nie wie, że za chwilę zostanie rozstrzelanych w imieniu Einsatzkommando, elitarnej grupy niemieckich zbrodniarzy (niemieckich naukowców, filozofów, psychologów z tytułami doktorów) 37 osób, polskich profesorów aresztowanych na podstawie listy, przygotowanej dużo wcześniej przez ukraińskich studentów. Zaaresztowany prof. dr Kazimierz Bartel, kierownik Katedry Geometrii Wykreślnej, wielokrotny premier RP zostanie zamordowany 26 lipca. Dieter Schenk w książce „Noc morderców” pisze  też o prof. Franciszku Groer,  którego Niemcy nie zgładzili. Istnieje podejrzenie, że sprawcy bali się tego, iż żona profesora, Angielka, doniesie o tym fakcie Europie. Franciszek Groer zasłużony w walce z gruźlicą był  założycielem Instytutu Matki i Dziecka.

Instytut Biofizyki i Biochemii PAN w Warszawie to miejsce, w którym profesor Wacław Szybalski ufundował tablicę z inskrypcją w języku polskim i angielskim dla uczczenia pamięci  wybitnych profesorów lwowskich zamordowanych w lipcu 1941,  po 22 miesiącach okrutnej sowieckiej okupacji polskiego Lwowa,  w pierwszym miesiącu niemieckiej okupacji, niemieccy oprawcy i ich sojusznicy aresztowali i bez sądu zamordowali na Wzgórzach Wuleckich wielu światowej sławy polskich profesorów wyższych uczelni Lwowa.

Zginęli przedstawiciele elity polskiej,  ludzie nauki, kultury, kościoła i polityki, których uczniem był Wacław Szybalski i wielu innych Polaków ofiarujących talent i umiejętności Polsce i światu. Smutna refleksja, polska elita Lwowa, Wilna, Grodna (symboliczne wskazanie rodowodu) eksterminowana fizycznie i  wykluczona wielokrotnie. Celowe zacieranie śladu po wielowiekowym istnieniu Polski na zabranych Ziemiach Wschodnich RP,  brak świadomości  znaczenia promowania dokonań polskiej elity i  jej wychowanków dla wizerunku Polski w świecie, brak (lub celowe działanie) promowania  ich  dokonań dla dumy z wielowiekowego dorobku Polski młodego pokolenia, brak badań naukowych poszerzających wiedzę,  a nawet niszczenie wiedzy o ich wpływie na stan nauki polskiej i światowej. Zgoda na zacieranie śladu  ich istnienia w przestrzeni publicznej (również na cmentarzach).
Kilka lat temu w Polskiej Akademii Umiejętności  prof. Wacław Szybalski powiedział : „ ciągle ich wspominam , bo to czego mnie nauczyli jest wciąż przydatne w mojej pracy naukowej. Nawet teraz, w 90-tych latach mego życia”.
4 lipca 2020 roku przed tablicą w Instytucie Biofizyki i Biochemii PAN nikt nie wspominał tych, którzy ich uczyli, nie było nikogo z „warszawskiego środowiska naukowego”. Na życzenie córki zamordowanego profesora Edwarda Hamerskiego, której towarzyszyło kilku członków Klubu Stanisławowian portier podświetlił tablicę.

Przetrwali wszystko – wywozili ich do Kazachstanu, na Kołymę i Sybir. Wracali na ziemię przodków, na Inflanty i Żmudź, Wileńszczyznę, na Polesie, Żytomierszczyznę, na ukochane Podole. Niszczeni, wynaradawiani, odradzali się od korzeni. Przetrwali. Świadomi swojego dziedzictwa, są żywym dowodem istnienia i spadkobiercami wielkiej królewskiej Rzeczypospolitej. Byli, są i będą. Tak im dopomóż Bóg i Święty Krzyż – pisała Teresa Siedlar Kołyszko, autorka licznych audycji radiowych.
Byli, są. Czy będą…?
To zależy od polityki rządu państwa polskiego i samorządów, które mają nadzwyczajne uprawnienia i prowadzą skuteczną politykę historyczną. Czy chcą, by Polska była  wolnym, suwerennym państwem, czy  niewolnikiem odwiecznych wrogów bez własnej historii.  Historia mówi, że nasi przodkowie tworzyli w Europie państwo o wysokiej narodowej kulturze etycznej, państwo rozwijające się na równi z innymi, a ta właśnie etyczna kultura narodowa nie uczyniła z nas państwa zbrodniarzy, jak i broniła naród przed zniewoleniem.

Oni byli i są w świadomości Polaków dzięki nielicznym. Dzięki współczesnym programom radiowym „Lwowska Fala” Danuty Skalskiej, dzięki  Stowarzyszeniu Pamięci Polskich Termopil i Kresów w Przemyślu, Stowarzyszeniu Kresowian Kędzierzyna Koźle, Stowarzyszeniu Kresowian Ziemi Kłodzkiej, Towarzystwu Miłośników Ziemi Drohobyckiej czy współczesnym  piewcom Kresów,  prof. Stanisławowi Niciei i Tomaszowi Kubie Kozłowskiemu.
Dzięki ich staraniom odbywają się w lokalnych środowiskach  szkolne konkursy wiedzy o polskich Kresach, konferencje z udziałem polskich naukowców prowadzących od lat badania nad eksterminacją Polaków na Kresach Wschodnich RP,  Dni Kresowe, koncerty muzyczne,  wydawane są biuletyny, dokumentalne materiały,  do szkół i bibliotek przekazywane są materiały edukacyjne z wiedzą o polskich Kresach,  ulice i skwery pozyskują polskich patronów z dawnych Ziem Wschodnich RP, pojawiają się upamiętnienia polskiej historii w postaci tablic i pomników.  
Warszawa zawdzięcza upamiętnienie polskich profesorów lwowskich profesorowi Uniwersytet Wisconsin,  a tablicę pamięci ofiar ludobójstwa nacjonalistów ukraińskich Prezesowi Stowarzyszenia Kresowian Kędzierzyna Koźle (odsłonięta w Katedrze Polowej w 2019).
Dzięki pielgrzymkom organizowanym przez Prezesa Stowarzyszenia Pamięci Polskich Termopil i Kresów w Przemyślu trwa pamięć o Polakach  walczących o niepodległość Polski w Zadwórzu czy Dytiatynie. Dzięki pielgrzymkom możemy w zadumie i modlitwie stanąć na resztkach polskich cmentarzy, gdzie pochowani są Polacy i ich przodkowie, którzy dla nas współczesnych Polskę przechowali przez czas zaborów i wolną Polskę wywalczyli.
Spieszmy się, groby naszych znamienitych przodków  są ustawicznie niszczone. Ukraińcy w zastraszającym tempie usuwają wszelkie ślady obecności polskich sąsiadów również na cmentarzach, by zastąpić je pomnikami katów, które w monumentalnej postaci marmuru i granitu (skąd "ten biedny kraj" ma na to pieniądze) stoją co metr.
W dzisiejszej porannej homilii w Radio Maryja padło niezwykle trafne nawoływanie, byśmy „nie szukali akomodacji do współczesnych ideologii i do współczesnego świata, dla którego nie ma Boga, Bogiem jest już nie człowiek, ale jego karykatura. Jak wiary nie ma, to rozum głupieje".
Świat naszych przodków tradycyjnie zakorzeniony w cywilizacji chrześcijańskiej "stał na rozumie" i dzięki temu miał tak wiekopomne dokonania,  choć nie wszyscy mieli ciepłą wodę w kranach.
 
Bożena Ratter
 
[foto: Pomnik Profesorów  Lwowskich - Wrocław]





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.